Reklama

W miłosnej sieci

17/05/2013 00:00
Helena znalazła w necie miłość swego życia. Zabrała dzieci i przyjechała do Złotowa. Dziś ze złamanym sercem i na walizkach pyta siebie, dlaczego była taka głupia

Łopatki uciskają podłogę. Nie dają Helenie dobrego snu. Co śni się dzieciom na kanapie? Może wczorajszy tata, który jutro będzie panem? Zanim maluchy wstaną do szkoły, ich mama opuści korytarz. Nie utulona ani przez sen, ani przez Karola, który zawładnął ich łóżkiem. Sam. - Dobrzy ludzie śpią lepiej niż źli, ale złym lepiej się wstaje – napisał Woody Allen.

Helena jest zła. Na siebie. Na Karola. Na portal randkowy. To przez niego po raz pierwszy przejrzała się w oczach złotowianina.

Internet puchnie od portali randkowych. Loguję się na jednym z nich jako Luk80. Piszę kilka zdawkowych zdań o sobie: że miły, sympatyczny, uczynny, otwarty. Dostaję mail zwrotny i po kilu minutach mogę szukać w sieci bratniej duszy. Złotów reprezentuje szesnaście osób. Brunetki, szatynki, zgrabne, mające o kilka kilo za dużo, Strzelce i Ryby. Mężczyźni łowią. Tak uważa niunia 020293: - Moim zdaniem faceci, którzy założyli tutaj konto oczekują tylko dobrej zabawy, niczego więcej. Kilkakrotnie spotkałam się z takim przypadkiem.

Tylko jedna osoba pisze wprost: chce seksu, z kobietą lub mężczyzną. Większość oczekuje przyjaźni albo miłości.

Helena nie szuka niczego. Rozwód nauczył ją nie pragnąć. Na portal randkowy trafia za namową koleżanek. – To był 10 czerwca, tuż przed Mistrzostwami Europy w Polsce i strasznie lało. Z nudów weszłam na stronkę i on tam był. Napisał, że ze Złotowa do mnie jest strasznie daleko, a ja że odległość można pokonać – po godzinach rozmów pani Helena wierzy w słowa Balzaca: „Namiętność ma dar unicestwiania czasu i przestrzeni”.
Internet jest w tym najszybszy.
[[reklama]]
- Ta forma kontaktu, a w szczególności nawiązywanie nowych znajomości pomaga ludziom nieśmiałym, zakompleksionym, którzy przeżyli poważne traumy lub są od wielu lat samotne. Są przekonane o tym, że nie zasługują, z różnych powodów, na podejmowanie relacji koleżeńskich czy damsko-męskich. Pozytywne doświadczenia w internecie pomagają im przełamać lęk, niechęć, wstyd i negatywne przekonania co do własnej osoby – uważa złotowska psycholożka Justyna Wendorff.

Pozwól mi być szczęśliwą

W kontaktach tych pomaga gadu gadu - żółte słoneczko, które zawładnęło Polską w sierpniu 2000 roku. Wśród milionów użytkowników i tysięcy wiadomości wysyłanych co sekundę jest ta na linii Helna – Karol: kocham cię. I decyzja o przeprowadzce.

- Stwierdziliśmy, że jeżdżenie do siebie jest bez sensu, że chcemy być razem. On zaproponował, żebym z dziećmi przeprowadziła się do niego – 36–latka rzuca rodzinę, pracę, znajomych. Jej ojciec płacze. - A ja powiedziałam mu: tato, pozwól mi być szczęśliwą – blondynka sięga do torebki po chusteczkę.

Był sierpień 2012 roku, a ona, pokonując dwieście czterdzieści kilometrów, „wyobrażała sobie, o czym będą wspólnie milczeć” (Wojciech Kuczok).

Do mnie milczą urokiwiosny64, bi1981, andzia8512 i kilka innych osób, do których wysłałem wiadomość jako dziennikarz. Żadna z nich nie chciała opisać powodów, dla których szuka drugiego człowieka w sieci. Miłość, przyjaźń, przygoda, seks – taka jest kolejność liczbowa ogłoszeń na portalu randkowym. Może to zbyt intymne, by mówić o tym w gazecie?

- Moim zdaniem internet w kwestii nawiązywania relacji interpersonalnych jest narzędziem, którego należy używać z najwyższą ostrożnością, delikatnością i precyzją – uważa J. Wendorff. Może byłem zbyt mało precyzyjny pisząc, że przygotowuję artykuł o związkach w sieci?

[[nowa_strona]]
Złapany na „tato”


Karol wędkuje, a syn Heleny to uwielbia. Po kilku tygodniach ze wspólnej pasji chłopiec i mężczyzna wyławiają słowo „tato”. U córki trwa to dłużej, ale zaraz po nim pojawiają się słowa „babcia” i „dziadek” kierowane do rodziców złotowianina. – Byłam taka szczęśliwa, czułam się przy nim najbezpieczniejszą osobą na świecie. Oddałam mu wszystko co miałam – wspomina kobieta, zwilżając oczy. „Miałam” wkrótce nabierze innego znaczenia.

Kwiecień. Pół roku po przeprowadzce do Złotowa Helena śpi w korytarzu. Po prośbie Karol oddaje jej kilka swoich metrów, by mogła rozłożyć śpiwór. Najpierw zgadza się, by została tu z dziećmi jak długo zechce, później pozwala ojcu powiedzieć do swej miłości „wypier...”. Niedawni dziadkowie i rodzice (w święta Wielkanocne starsza pani pozwoliła Helenie mówić do siebie „mamo”) wyrzucają rzeczy z szaf, zapowiadają wymianę zamków, wystawiają walizki za drzwi. Czy to przez alkohol?
[[reklama]]
Dam sobie radę sam

Nawet 8% alkoholu ma jedno piwo. Ile ma się w sobie procentów, gdy wypija się siedem browarów dziennie? Wystarczająco, by wystraszyć kobietę.

- Powiedziałam jego rodzicom, że jak ich zabraknie, to Karol może się stoczyć na dno. Nie chciałam skarżyć, po prostu się o niego martwiłam – Helena uważa, że to był początek końca.
Nadal się dogadują, kochają, ale złotowianin każe jej blokować i usuwać przyjaciół z portali społecznościowych. Pokazuje inną twarz.

- Internet prowokuje efekt kameleona, bo w nim możemy dowolnie kreować swoją osobowość, wygląd i zachowanie – psycholog Justyna Wendorff wskazuje, że obraz drugiej osoby stworzony w sieci, również z naszych marzeń i oczekiwań, często różni się od prawdziwego.

Tymczasem Karol wraca do sieci, odświeża dawne znajomości. - Pewnego dnia na F odezwała się jego przyjaciółka. Powiedziałam, żeby zadzwonił do niej, a nie wypisywał. Miałam na myśli rozmowę piętnastominutową, a oni gadali ponad dwie godziny. Po dwóch dniach zapytał, czy może do niej jechać do Piły. Wkurzyłam się: dziś chcesz do niej jechać, a jutro spytasz, czy możesz się z nią przespać – kobieta żywo gestykuluje. - Od tego czasu iskrzyło, ale jeszcze było fajnie.
Nawet wtedy, gdy ukochany chował kluczyki od kupionego wspólnie auta, bo Helena podobno nie umie jeździć. Nadal się kochają.

Nie jestem przedmiotem

Do kwietnia. – Nie daję rady – miał powiedzieć kilka tygodni temu Karol. - Byłam święcie przekonana, że coś się stało w pracy, ale on stwierdził, że nie daje rady z nami.

Powiedział, że to koniec – Helenie łamie się głos. Czuje ból, żal, rozczarowanie. Chce rozmawiać, ale do „ich” mieszkania wprowadzają się rodzice ukochanego. Na rozmowę w cztery oczy nie ma szans. - W jakiś sposób obwiniam ich za to, że nasz związek się rozpadł, że to się stało w takim tempie – mówi złotowianka z ponad półrocznym stażem.

Być może zostanie tu na dłużej. Ma pracę i mieszkanie. Dzieci lubią Złotów i swoich rówieśników ze szkoły. Matka nie chce podejmować kolejnej decyzji pod wpływem chwili. – Dzieciom po raz kolejny rozpadł się świat. Człowiek, do którego mówiły „tato” stał się im obcy. Na szczęście w szkole szybko zorganizowano dla nich pomoc psychologiczną – kobieta głośno wzdycha. Czuje się wykorzystana i chce o tym powiedzieć innym, ku przestrodze. - Tak jak on potraktował mnie, tak nie traktuje się ludzi. Ja nie jestem przedmiotem, który, jak chce się mieć, to się go ma, a jak się znudzi, to się go wyrzuca – łzy czają się w kącikach oczu. Włosy Heleny opadają na twarz jakby instynktownie chciały ją zakryć. Czy jest jej wstyd? - Nie wiem, co teraz czuję, bo działają ogromne emocje. Żałuję podjętych wcześniej decyzji i mojej głupiej nieodpowiedzialności, że zaufałam obcemu mężczyźnie. Niech to będzie przestroga dla innych dziewczyn, żeby nie ufały ludziom za szybko – mówi.

Trzeba być ostrożnym, zwłaszcza że w internecie łatwo jest być kimś innym. - Zgadzam się z szeregiem głosów psychologów którzy biją na alarm, że tego rodzaju kontakty są bardzo zubożone, bo są modne, łatwiejsze, wymagają mniej odpowiedzialności, a przekaz pozbawiony zostaje gestykulacji, barwy głosu czy mimiki – uważa J. Wendorff. Psycholog zaleca, by ludziom poznanym w sieci nie ujawniać wszystkich danych osobowych, zachować czasową przestrzeń dla rozwoju relacji oraz nie wchodzić zbyt wcześnie w różnego rodzaju interesy, pożyczki, działania pseudopomocowe. - Pomoże nam to w uniknięciu szeregu bolesnych rozczarowań – przestrzega.

Może dlatego „myszka” i „iwcia” mi nie odpisały?

Łukasz Opłatek

Imiona bohaterów zostały zmienione

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości