Jedna z naszych czytelniczek, zaniepokojona widokiem padłego łabędzia i niezadowolona z reakcji policji w tej sprawie, postanowiła zwrócić się do naszej redakcji z prośbą o interwencję
Nasza czytelniczka uważa, iż należałoby wyjaśnić, dlaczego łabędź stracił życie. Podejrzewała chorobę lub celowe działanie, w grę wchodziły jednak również siły natury. Parę dni później jeden z wędkarzy podpowiedział jej, że ptaka mogły uśmiercić inne łabędzie, jednak taki scenariusz wydał się naszej czytelniczce mało prawdopodobny. Zresztą już wcześniej powiadomiła policję.
- Pan przyjmujący zawiadomienie nie bardzo był zadowolony, bo było już ciemno; wreszcie obiecał, że sprawę przekaże kolegom. Nie wiem, czy to zrobił, w każdym razie dzisiaj [tj. 6 listopada - przyp. red.] objeżdżałam jezioro rowerem po 16.00 i łabędź nadal leżał w tym samym miejscu – mówi złotowianka.
Kiedy zadzwoniliśmy do KPP, by dowiedzieć się, czy sprawie nadano bieg, rzecznik prasowy Maciej Zając wyjaśnił nam, że podejmowanie działań w omawianym zakresie nie leży w kompetencjach policji. Padłymi zwierzętami ma obowiązek zająć się miasto, i – jak poinformował nas podinspektor ds. ochrony środowiska, przyrody, zwierząt, odpadów i gospodarki komunalnej Marcin Batko – sprawa łabędzia rzeczywiście w urzędzie się pojawiła. Straż miejska, po informacji otrzymanej od jednego z mieszkańców, wyłowiła go z wody i zutylizowała. Sekcji „zwłok” nie przeprowadzono, nie wiadomo więc, wskutek czego łabędź stracił życie.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze