Niezadowoleni rodzice piszą odwołania, a dyrektor rozmawia z władzami gminy. Z jednej strony dzieci, z drugiej przepisy i pieniądze. Jaka będzie decyzja? Czy wójt po raz drugi ulegnie naciskom?
Przed dwoma tygodniami pisaliśmy o rekrutacji do gminnych przedszkoli na rok szkolny 2012/2013. Przypomnijmy, że do placówki w Starej Wiśniewce nie przyjęto siedmiorga dzieci, ponad trzydziestu malców nie znalazło miejsca w przedszkolu w Zakrzewie (ze 131 podań komisja pozytywnie rozpatrzyła 100 pism). Od początku podkreślano jednak, że spośród nieprzyjętych dzieci ponad połowa urodzona była w 2010 roku, tak więc gmina nie miała obowiązku przyjmowania ich do przedszkola, gdyż wedle ustawowych wytycznych dzieci te nie miały ukończonego minimalnego wieku gwarantującego im uczęszczanie do takiej placówki.
Dyrektor zakrzewskiego przedszkola Grażyna Ruta od początku nie kryła, że z chęcią widziałaby pozostałych malców w murach kierowanej przez siebie placówki. Zakrzewscy urzędnicy przekonywali jednak, że gminy nie stać na przyjęcie dodatkowej liczby dzieci.
Precedens regułą
Przypomnijmy, że w ubiegłym roku doszło do podobnej sytuacji, wtedy jednak rodzice do końca zabiegali o utworzenie dodatkowych miejsc w przedszkolu. W efekcie przyjęto więcej dzieci. Zdaje się, że rodzice malców z tegorocznego naboru postanowili przyjąć podobną metodę działania, bo kilka dni temu dyrektor przyniosła wójtowi napisane do niej przez rodziców odwołania. Mówiąc wprost, ponownie postawiono Henryka Dobrosielskiego pod ścianą, oczekując, że ustąpi naciskom.
W ubiegłym tygodniu spotkaliśmy się z wójtem i sekretarz gminy. Krystyna Wojtasik, od lat zajmująca się w gminie sprawami oświaty, nawet nie zamierza kryć tego, że w jej ocenie z ubiegłorocznego precedensu próbuje się robić regułę. – Nie podoba mi się to, że w Zakrzewie krążą błędne informacje o tym, iż gmina nie chce przyjmować dzieci do przedszkola – mówi sekretarz, wyjaśniając, że to nie kwestia chcenia, ale wyłącznie przepisów prawa i oczywiście możliwości finansowych samorządu. – Ustawa o systemie oświaty mówi jednoznacznie, że wychowaniem przedszkolnym obejmuje się dzieci w wieku od 3 do 6 lat. Jednocześnie gmina ma obowiązek zapewnić w przedszkolach miejsca dla dzieci w wieku 5-6 lat, nie ma natomiast żadnego zapisu o tym, że gmina ma obowiązek zapewnić wychowanie dla wszystkich dzieci przedszkolnych na terenie gminy – precyzuje sekretarz, dodając, że gmina może przyjmować do przedszkoli tyle dzieci, ile ma na to miejsc.
Jakie koszty?
Sekretarz wypowiada się też w kwestii odwołań napisanych przez rodziców. Jak mówi, spora grupa nieprzyjętych dzieci nie tylko nie spełnia wymogu minimum trzech lat, ale nawet nie ma ukończonych dwóch lat – to około 1/3 nieprzyjętych. – Tymczasem prawo oświatowe mówi jasno o przyjmowaniu 2,5-letnich dzieci, ale tylko w szczególnie uzasadnionych przypadkach.
Wójt także wprost ocenia, że rodzice zdają się w ogóle nie brać pod uwagę finansowych możliwości gminy, bowiem choćby treść odwołań nie zawiera szerszej argumentacji konieczności przyjęcia dzieci – rodzice wychodzą najwyraźniej z założenia, że dzieci mają być przyjęte do przedszkola i tyle.
– Nas naprawdę nie stać na to, żeby z ubiegłorocznego precedensu tworzyć regułę – ponownie podkreśla Krystyna Wojtasik. W tym kontekście odwołuje się do informacji sprzed dwóch tygodni, kiedy dyrektor Grażyna Ruta kalkulowała, że przyjęcie kolejnych malców do przedszkola wiązałoby się z wydatkiem najwyżej 10 tys. zł. Sekretarz przyznaje, że nie wie, jak dyrektor wyliczyła tę kwotę, bo wedle jej kalkulacji koszty te byłyby znaczne wyższe. Tym bardziej, że na chwilę obecną szacunków można dokonać w oparciu o dotychczasowe średnioroczne koszty nauczycielskich wynagrodzeń, tymczasem już od września nauczyciele otrzymają przecież kolejne podwyżki.
Sekretarz podkreśla też, że koszty utrzymania przedszkola będę w przyszłym roku szkolnym dla gminy wyższe, bo ponad 38% rodziców pośle swoje dzieci do przedszkola jedynie na pięć godzin (są to darmowe godziny, za które rodzice nie będą płacić), w związku z czym konieczność utrzymania przedszkola w większym stopniu obarczy budżet samorządu.
Decyzja za kilka tygodni
Krystyna Wojtasik powołuje się też na inne procentowe statystyki, które jej zdaniem najlepiej pokazują, że władzom gminy nie można zarzucać lekceważenia kwestii uczęszczania dzieci do przedszkoli. Otóż chodzi o procentowy wskaźnik dzieci uczęszczających do gminnych przedszkoli w stosunku do wszystkich dzieci-mieszkańców gminy z danego rocznika. Jak mówi sekretarz, w ubiegłym roku szkolnym blisko 78% dzieci znalazło miejsce w gminnym przedszkolu, podczas gdy krajowa średnia dla terenów wiejskich wynosi ponad 50%. – Gdyby oceniać odrzucone podania procentowo, prawda jest taka, że więcej dzieci odrzuciliśmy w przedszkolu w Starej Wiśniewce – porównuje dalej sekretarz.
Oczywiście każdy może powiedzieć, że to tylko liczby. Dyrektor Grażyna Ruta już kilkanaście dni temu w rozmowie z nami zwracała uwagę na fakt, że wśród rodziców nieprzyjętych dzieci byli tacy, którzy powrócili z zagranicy, gdzie pracowali na swoją przyszłość w Polsce. Wrócili do kraju, tymczasem nie pomaga im się, a wsparciem takim byłoby niewątpliwie przyjęcie malców do przedszkola, tak ażeby rodzice mogli pracować. Wójt powtarza jednak, że w odwołaniach napisanych przez rodziców nie znalazł należnej argumentacji. Sekretarz ocenia, że w wielu przypadkach pisma rodziców to po prostu próba gry na uczuciach.
O powadze problemu najlepiej świadczy fakt, że kilka dni temu w gabinecie wójta odbyło się w sprawie naboru do przedszkoli spotkanie z udziałem Henryka Dobrosielskiego, sekretarz, dyrektor Ruty oraz przewodniczącego Rady Gminy Zakrzewo Antoniego Łososia. Jak zakończyły się rozmowy? Tego wójt nie chce na razie zdradzać. Jak powiedział, decyzji można oczekiwać w ciągu najbliższych tygodni.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze