Reklama

Wędrówki dobre na wszystko

04/09/2012 00:00
Przez trzy dni stopy każdego z podróżników kierowały się do maleńkiej wioski Kazimierza Nowaka. Samotnicy, pary, rodziny z dziećmi - każdy znalazł miejsce dla siebie

Pierwsza edycja Pleneru Podróżniczego im. Kazimierza Nowaka już za nami. Na festiwal w Boruszynie przyjechało około 150 osób. Jak mówi Piotr Witecki ze Złotowskiego Korpusu Ekspedycyjnego: - Liczyliśmy na więcej, ale prawda jest taka, że Boruszyn to maleńka wioska i festiwal nie był za dobrze rozreklamowany, nie było tam nawet plakatów. Mieliśmy problem logistyczny, bo wszyscy organizatorzy pochodzą z innych miejsc w Polsce. Każdy festiwal zaczyna się jednak w podobny sposób, a ludzie muszą się do imprezy przyzwyczaić.

Warto powiedzieć, że samo wydarzenie nie odbyłoby się gdyby nie dość spora grupa wolontariuszy ze Złotowa i okolic, których łącznie pojechało aż 19. Każdy z pozytywnym nastawieniem i pasją do podróżowania. Każdy z nich wiedział, jaką ideę wspiera swoją pomocą. Dla niejednego z nich Kazimierz Nowak to postać legenda, a nawet życiowy autorytet. Przez trzy dni dbali o porządek i o to, aby festiwalowicze mogli miło spędzić czas, ale charakter zabaw był tak luźny i nastawiony na każdego, że nawet oni, zapracowani, znaleźli czas na własne przyjemności i na czynne uczestnictwo w rozmaitych zabawach i projekcjach.
[[reklama]]
I chociaż widownia z pozoru nie była największa, trzeba przyznać, że do Boruszyna przyjechała cała śmietanka podróżnicza. Między innymi Aleksander Doba (przepłynął kajakiem ocean) i Piotr Kuryło (obiegł świat).
[[nowa_strona]]
Atmosfera festiwalu tych, którzy byli, zachwyciła. Trzy dni minęły na zawieraniu nowych przyjaźni i planowaniu wspólnych wyzwań, choć, jak podkreśla Piotr Witecki, goście pleneru to raczej podróżnicy samotni, niespokojne duchy, które wolą zwiedzać świat pojedynczo. Można było również poznać rodzinę bez granic, czyli parę, która podróżuje bez ograniczeń z maleńkimi dziećmi. Jest to wspaniały przykład na to, jak można rozwijać siebie i własne potomstwo, które w tej chwili operuje już kilkoma językami, a przede wszystkim szanuje Ziemię.



Pierwszy dzień minął na dopinaniu festiwalu na ostatni guzik. Później były już ogniska, zabawy dla starszych i najmłodszych, projekcje z podróży, filmy, zdjęcia, opowieści. Odbył się również konkurs na najciekawszą parę podróżnika i dziennikarza i afrower (zrobiona przez mieszkańca Afryki figurka roweru z marmuru) trafił w rezultacie do Piotra Kuryło i Julii Lachowicz. Nie mogło też zabraknąć misjonarzy, którzy ogrywają ważną rolę w historii projektu Afryki Nowaka.

Następna edycja już za rok i choć nie do końca wiadomo, gdzie się odbędzie, w Boruszynie lub Stryjowie na Ukrainie (miejsce urodzenia Nowaka), tegoroczni uczestnicy z przyjemnością będą wracać do kilku dni wśród wielkich pasjonatów wędrowania. Złotowski Korpus Ekspedycyjny kolejny raz przekonał się natomiast, że tworzy zgrany team.

Agnieszka Piec
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości