Reklama

[WIDEO] Przyciąganie szklanego ekranu, czyli kolejna przygoda Klaudii w telewizji

21/05/2016 17:00
Klaudia Chamarczuk znowu w telewizji. Tym razem mieszkanka Złotowa wystąpiła w „Mikroprzygodzie”. – Dzięki niej pokochałam Polskę – mówi o programie Canal + Discovery

Najpierw były „Kuchenne rewolucje”, potem „Hell’s Kitchen”, a ostatnio „Mikroprzygoda”. Klaudia Chamarczuk nie zwalnia tempa.

To był przypadek. Byłam na serwisie w „Hell’s Kitchen” u mistrza Amaro i próbowałam potraw uczestników czwartej edycji programu. W przerwie od koleżanki dowiedziałam się, że jest nowy program i fajnie by było, jakbym się zgłosiła

– Klaudia wspomina wydarzenia sprzed kilku miesięcy.

Zgłosiła się z przyjacielem Sebastianem do Canal + Discovery i zostali wybrani.

Pewnie chodzi o osobowość. W programach telewizyjnych trzeba dawać coś od siebie

Reklama

– mieszkanka Złotowa zastanawia się nad wyborem producentów. Po „Hell’s Kitchen” w telewizyjnym mikroświecie nikt nie ma wątpliwości, że Klaudii Chamarczuk charakteru nie brakuje.

Pokonać słabości

Wrzesień. Bałtyk tradycyjnie odcina nogi w kostkach. Klaudia wciąga piankę i rusza do wody. Najpierw oswaja się z nią w ujściu Piaśnicy. To niewielka rzeczka wpadająca do morza w Dębkach. Pierwsze zadanie – wyścig na deskach wodnych SUP. Kto najszybciej dopłynie do mety, stojąc na desce i wiosłując, ten wygrywa. Zwycięża Klaudia.

Reklama

Jadąc tam, nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Wiedzieliśmy tylko, jakie przybory mamy zabrać. Totalna niespodzianka, totalny spontan. Przygoda

– mówi reprezentantka Złotowa. Dzięki zwycięstwu może wybrać partnera (wskazuje Dawida) i czy chce dalej rywalizować na wodzie czy pod nią. Wybiera to drugie.

Dzięki Bogu. Ekipę B na wodzie dopadła choroba morska. Wszystkich, łącznie z operatorami kamer

– Klaudia uprzedza fakty, ale nie łamie tajemnicy, bo premiera odcinka z jej udziałem już się odbyła.

Reklama

Zadaniem specjalnym dla Klaudii i Dawida jest desant w maskach i rurkach na plażę.

Najtrudniej zacisnąć zęby na rurce i wziąć wdech. To przerażające

– mówi mieszkanka Złotowa. Wskazówki komandosa z „Formozy” okazują się jednak wystarczające. Grupa A odszukuje ukrytą na lądzie łódź wiosłową i nią dopływa do starej torpedowni.

Znajdujemy radiostację, nadajemy komunikat „Mikroprzygoda” i wracamy. Prawie kilometr, ale całe życie powtarzam sobie, że walczę o swoje marzenia, więc się nie poddałam

– śmieje się zaprawiona w bojach uczestniczka telewizyjnych programów. W telewizji nie widać, jak jej łódź niemal zatonęła, ani motorówek, które podnosiły dramaturgię, wzbijając większe fale.

Reklama

Kolejna przygoda to komandoski nocleg w Babich Dołach.

Spaliśmy na plaży w norkach. Myślałam, że żartują, że posiedzę tam godzinę i starczy, ale musiałam tam spędzić całą noc

– Klaudia krzywi się na wspomnienie nadmorskiej bryzy.

Miałam na sobie chyba dziewięć bluz, wielkie skarpety i pełno śpiworów, a i tak zmarzłam

– mówi kilka miesięcy po „Mikroprzygodzie”. Na wizji powiedziała:

Milion gwiazd na niebie, szum fal. Patrzyliśmy, gdzie się kończy ósma fala...

Sztafeta na „Bryzie H”

Port w Gdańsku na Nowej Motławie. „Bryza H” to piękny jacht morski, z drewnianym kadłubem, stylizowany na stary żaglowiec. Zadaniem jest obejście statku dookoła po kadłubie i maszcie ze wspinaczką po wantach. Nagrodą był rejs tym statkiem.

Reklama

Ta przygoda to był niesamowity hardcore, największy, jaki przeżyłam w swoim życiu! Był stres, ale to było bardzo fajne

– tak Klaudia oceniła program na wizji.

Ale i dziś mówi, że był on wspaniałą przygodą.

Przeżyłam mikroprzygodę, zmierzyłam się ze swoimi słabościami i zrozumiałam, że nie trzeba wyjeżdżać za granicę, by przeżyć coś ekscytującego

– mówi nam, siedząc w swojej restauracji w Złotowie. Nie ma zbyt wiele czasu, by się z niej wyrwać, ale jeśli już, to ruszy w Polskę.

Nasz kraj jest niesamowicie piękny! Często ludzie tego nie widzą, ale ja po tym programie zakochałam się w Polsce

Reklama

– twierdzi K. Chamarczuk. Dodaje przy tym, że obejrzała wszystkie odcinki „Mikroprzygody”.

Kto chce zobaczyć Klaudię w akcji, może obejrzeć odcinek 7 programu – „Pomorze”. A być może wkrótce nasza rozmówczyni ponownie pokaże się na szklanym ekranie. Na razie jednak nie chce zdradzać szczegółów.

Nie chcę zapeszać

– mówi tajemniczo. Przyznaje jednak, że telewizja ma swoją magię.

Po każdym występie ma się niedosyt. Jeszcze coś chciałoby się zobaczyć, przeżyć, czegoś nauczyć. Nauka jest najważniejsza. Tego, co się nauczysz, nikt ci nie zabierze

Reklama

– twierdzi.

Kto nie miał okazji obejrzeć programu w telewizji zapraszamy teraz:

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    administrator 2016-05-23 12:27:17

    Komentarz dodany przez użytkownika z podpisem "Redakcja" nie pochodzi z redakcji portalu zlotowskie.pl. Każdy nasz komentarz jest sygnowany odpowiednią ikonką obok komentarza. Użytkownik otrzymał bana za swoje zachowanie. Literówka oczywiście została poprawiona. Dziękujemy za spostrzeżenie i przepraszamy za nieodpowiedzialnego komentującego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    niesmak - niezalogowany 2016-05-23 06:54:14

    Popieram. Druga część komentarza Redakcji "o pierdołach" nie powinna w ogóle ujrzeć światła dziennego. Co to za język? Gdzie elementarny szacunek? Nie wypada... Jestem zniesmaczony. A dla Pani Klaudii wszystkiego dobrego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    niesmak - niezalogowany 2016-05-23 06:54:13

    Popieram. Druga część komentarza Redakcji "o pierdołach" nie powinna w ogóle ujrzeć światła dziennego. Co to za język? Gdzie elementarny szacunek? Nie wypada... Jestem zniesmaczony. A dla Pani Klaudii wszystkiego dobrego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości