Reklama

Wiem, że jestem osamotniony

17/07/2012 00:00
Jego wyjście z sesji przed głosowaniem, wywołało co najmniej konsternację. Dlaczego to zrobił oraz gdzie widzi błędy współczesnego polskiego Kościoła radny Marek Matysiak?

Dlaczego demonstracyjnie opuścił Pan sesję Rady Miejskiej w Krajence.

To nie było wcześniej zaplanowane, to nie była jakaś szczególna forma protestu. Po tym co powiedziałem odnoście pieniędzy na kościół w Głubczynie, rozejrzałem się po sali i zobaczyłem twarze zaciekawione ale i wrogie. Poczułem się z tym źle. To, że wyszedłem, to był impuls.

Krajenka to małe środowisko, jeśli już ktoś decyduje się wypowiedzieć jakąś kontrowersyjną kwestię, to musi zdawać sobie sprawę z konsekwencji.

Musiałem po tej sesji pójść odreagować, tak zwyczajnie, po męsku, po żołniersku. Nie powinienem tego robić ze względów zdrowotnych, ale stało się.

Skoro wiedział Pan, jaka będzie reakcja, to mógł Pan po prostu zagłosować przeciw tej uchwale. Po co było zabierać głos?

Chcę jeszcze raz zaznaczyć, że nie mam nic przeciw Kościołowi ani obrazowi w Głubczynie. A takie pytania mi zadawano. Na sesji powiedziałem, że jestem katolikiem. Marnym, bo marnym, ale jestem. Co nie oznacza, że ze wszystkim co Kościół robi, zgadzam się. Nie wszystko też rozumiem. Dla mnie Kościół chyba się zatrzymał pod koniec lat osiemdziesiątych. Od tamtych lat w mentalności Polaków nastąpiły ogromne zmiany, w Kościele, niestety nie.

Kościół powinien odpowiedzieć sobie na wiele pytań, a szczególnie na to, które sam sobie postawił prawie pół wieku temu w trakcie Soboru Watykańskiego II, a mianowicie „Kościół jest drogą człowieka, czy człowiek jest drogą Kościoła”?

Gdzie widzi Pan błędy Kościoła?

Myślę, że Kościół poszedł trochę na łatwiznę. Ma czasami zbyt rygorystyczne podejście do wiernych, niemal przymus. Mam tu na myśli np. bardzo długie przygotowania młodzieży idącej do bierzmowania. Słyszałem jak młodzi mówili, że po bierzmowaniu na pewno przez pół roku nie pojawią się w kościele, a Polacy to przekorny naród. Wydaje mi się iż, trzeba zaakceptować to, że mentalność się zmieniła, że żyjemy w XXI wieku. Kościół powinien się otworzyć.
[[reklama]]
W krajach, w których Kościół się bardzo otworzył, na przykład w Holandii, kościoły są puste. Zanim młody stanie się dorosłym, trzeba go ukierunkować.

Procesy socjologiczne są nieodwracalne. Do nas, do Polski, też to z czasem trafi. Mimo, że to są powolne procesy, to mentalność młodego pokolenia się zmienia. Oni spełniają „obowiązki” katolika, bo muszą, bo taka jest wola rodziców, bo taka jest presja środowiska. Ta wiara niejednokrotnie jest na pokaz, to nie jest głęboka wiara. Nie potrafię powiedzieć, jaka jest na to recepta, ale przymus na pewno nie. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, nie można jednak szacować liczby katolików na podstawie ilości chrztów.
[[nowa_strona]]
Wróćmy do sesji w Krajence.

Wracając do sesji twierdzę, iż należało w końcu powiedzieć to, co zostało powiedziane. Jest coś takiego jak zasada generalności mandatu radnego. Mówi ona, że radny powinien reprezentować nie tylko swój okręg wyborczy, ale wszystkich mieszkańców gminy. W moim odczuciu nie wszyscy chodzą do kościoła, bądź chodzą, ale nie do końca się zgadzają z tym, co Kościół głosi. Na pewno sporo wiernych nie zgadza się z tym, żeby kościół dofinansowywać z budżetu, ktoś powinien ich reprezentować. Oczywiście chciałbym reprezentować wszystkich, tylko czy wszyscy sobie tego życzą?

I tym kimś postanowił Pan zostać.

Tak. Na piętnastu radnych, jeden głos, to zaledwie siedem procent. Czyli dziewięćdziesiąt trzy procent zagłosowało za przyznaniem kolejnej dotacji kościołowi. Gdyby zrobić anonimową ankietę wśród mieszkańców gminy, czy należy kościół dofinansowywać z pieniędzy budżetu gminnego, wyniki mogłyby być dla pozostałych radnych porażające.
Poza tym nasza gmina jest zadłużona. Zgodnie z wieloletnią perspektywą finansową, zadłużenie na koniec tego roku ma wynieść dwanaście milionów złotych. Same odsetki to około czterysta osiemdziesiąt tysięcy. Czy zaciągając kolejne długi, należy finansować rzeczy, które nie są w danej chwili najpotrzebniejsze?
[[reklama]]
Rozumiem, że gdyby zdarzyła się jakaś klęska żywiołowa, to trzeba to zrobić.

Do ratowania zabytków powołane są w Polsce odpowiednie instytucje. I te instytucje wywiązały się ze swoich zadań, bo one wspierały parafię w Krajence. Rada może podjąć taką uchwałę, ale czy musi? Dotacje stały się już normą, proszę prześledzić, ile pieniędzy w latach poprzednich poszło z gminnych pieniędzy na Kościół. Podnosimy podatki, wzrósł podatek rolny, zaraz podniesiemy ceny na wodę i ścieki. Nie można tak sobie wydawać lekką ręką tych pieniędzy. Oczywiście można powiedzieć, że inni mają więcej długów, ale czy to jest argument?

Ale jest Pan w swoich ocenach osamotniony.

Wiem o tym. Ale wierzę w to co mówię, a żołnierz walczący za sprawę w którą wierzy, walczy co najmniej za dwóch. Wydaje mi się także, że w tej gminie mieszka sporo ludzi, którzy podzielają mój punkt widzenia.

Nie jestem również zachwycony podejściem rady miejskiej do pewnych tematów. Moim zdaniem własne pieniądze można wydawać bez zastanowienia, grosz publiczny trzeba trzy razy obejrzeć, zanim się go wyda. Rozumiem natomiast księdza dziekana, który bronił uchwały dotyczącej dotacji, na jego miejscu postąpiłbym podobnie. Bardzo szanuję księdza Grzegorza, szanuję jego erudycję, dowcip, inteligencję. Ksiądz dwa dni później podszedł do mnie i powiedział, że docenia ludzi, którzy mają własne zdanie. Ale wizyta na tej sesji chyba nie była przez księdza dziekana do końca przemyślana. Na pewno zaprosił go na nią burmistrz. Wydaje mi się jednak, że w państwie neutralnym światopoglądowo co znajduje odzwierciedlenie w konstytucji (nawet w punkcie I konkordatu jest zapisany rozdział Kościoła od państwa), w trakcie głosowania nad uchwałą dotyczącą przyznania dotacji kościołowi, ksiądz nie powinien zasiadać obok burmistrza. Przecież to jest presja na radnych. Na mnie to nie działa, ale na pozostałych na pewno. To nie jest do przyjęcia. Jeżeli pozostali radni pozwalają sobie na coś takiego, to ich sprawa.

Burmistrz, jak wyczytałem w prasie, poczuł się moją wypowiedzią urażony. Nie wiem tylko w którym momencie. Domyślam się jednak, że było to wtedy gdy powiedziałem, iż moje poglądy nie zmieniają się wraz z „kierunkiem wiatru”. To, czy Pan Kitela chodzi do kościoła czy też nie, zupełnie mnie nie interesuje. Nie klasyfikuję ludzi pod kątem wiary. Ja patrzę na to co dana osoba prezentuje, jak się odnosi do ludzi. Wychodzę z założenia „żyj i pozwól żyć innym”.

Rozmawiał Ryszard Mikietyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości