Reklama

Wilowski składa protest

27/10/2018 12:00

Sławomir Wilowski nie zgadza się z wynikami konkursu na dyrektora ZCASu

Jak ocenia Pan to, co wydarzyło się w konkursie na dyrektora Złotowskiego Centrum Aktywności Społecznej?
Nastąpiła dziwna sytuacja. Dokonanie zmiany w trakcie konkursu budzi przynajmniej zastanowienie nad tym, co kierowało władzami miasta przy zmianie wymagań konkursowych. Bo tym była właśnie zmiana charakteru naboru. Nie jest normalną sytuacją, że w trakcie trwającego już naboru zmienia się jego zasady: na początku rekrutacji trzeba posiadać uprawnienia do zarządzania obiektami sportowymi, później nie jest to już natychmiastowo wymagane, aż wreszcie można dostarczyć dokumenty do końca roku. Jest to bardzo niezrozumiałe.

W drugim naborze, który właśnie trwa, te wymagania nie są już tak restrykcyjne. Wśród koniecznych do spełnienia warunków nie ma już tego mówiącego o posiadaniu uprawnień w zakresie zarządzania obiektami sportowymi. Teraz to zaledwie niższa kategoria wymagań od kandydata.
Ten zakres umiejętności rzeczywiście przeniesiono do wymagań dodatkowych. W drugim naborze nie trzeba mieć w zasadzie żadnych dokumentów, wystarczy mieć skończone studia i staż pracy. Czyli niewiele…

Reklama

O czym Pana zdaniem świadczy taka zmiana?
Być może o tym, że komisja nie spodziewała się tak małej ilości kandydatów, być może sądzono, że będzie lawina zainteresowanych i złożonych podań na to stanowisko. Nie osiągnięto takiego rezultatu i zmniejszono zakres wymagań.

Ma Pan poczucie, że czynione jest wszystko, żeby nie został Pan dyrektorem?
Tak. To są typowo personalne rozgrywki burmistrza Pulita względem mojej osoby.

Z czego wynikają?
Nie chcę o tym mówić, ponieważ dotyczą bardziej prywatnego podłoża.

Reklama

Spodziewał się Pan tego już przed konkursem?
Tak.

Mimo to złożył Pan papiery, czyli wierzył Pan, że może jednak wygrać konkurs?
Moja dotychczasowa praca w ZCAS sprawia mi satysfakcję, dlatego uznałem, że po prostu powinienem złożyć te papiery i pokazać się z możliwie jak najlepszej strony. Dlatego stwierdziłem, że nie oddam tego walkowerem.

Co jest dla Pana potwierdzeniem tezy, że nie ma Pan wygrać tego konkursu?
Chociażby przebieg rozmowy kwalifikacyjnej. To, co miało miejsce w jej trakcie potwierdza, że konkurs nie był przeprowadzony uczciwie. Kontrkandydatka, która uczestniczyła w rozmowie przede mną miała możliwość zaprezentowania się przed całą komisją. Kiedy ja prezentowałem swoją wizję, koncepcję funkcjonowania Złotowskiego Centrum Aktywności Społecznej, kilkanaście minut po tym, jak zacząłem zapoznawać się z pytaniami i na nie odpowiadać, jeden z członków komisji opuścił pomieszczenie. Zastępca burmistrza, pani Chołodowska, wstała, szepnęła coś na ucho burmistrzowi i wyszła. Moje wystąpienie trwało godzinę i dwadzieścia minut. Do jego końca pani Chołodowska nie wróciła do sali. Podczas mojej rozmowy była zatem w sali zaledwie kilkanaście minut.

Reklama

Na jakiej podstawie przyznała Panu punkty?
To pytanie do pani Chołodowskiej. Bardzo się zdziwiłem, gdy zobaczyłem informację o rozstrzygnięciu konkursu. Jako jego uczestnik informacji nie otrzymałem, dowiedziałem się o tym ze strony internetowej urzędu, z Biuletynu Informacji Publicznej. To akurat odrębna kwestia, że nie ma w urzędzie miasta zwyczaju rozmowy. Wcześniej kontaktowałem się wprawdzie w tej sprawie z panią sekretarz. Przez dwa tygodnie mnie zwodziła, ostatecznie powiedziała wprost, że nie może udzielić mi takiej informacji. Więc cierpliwie czekałem.
Dzisiaj [rozmawiamy w poniedziałek 15 października – dop. P. Steffen], ponieważ jestem po urlopie, udałem się do urzędu miasta, właśnie do pani sekretarz, z prośbą o udostępnienie moich akt związanych z konkursem. Wyłącznie moich. Pokazano mi je i po tym już ze stuprocentową pewnością mogłem stwierdzić, że punktacji udzieliła mi osoba, której nie było na sali w trakcie mojej prezentacji. Nie wiem, na jakiej podstawie nieobecna pani Chołodowska oceniła mnie za moje ponadgodzinne wypowiedzi. Dlatego pytam: czy to jest uczciwe? Uważam, że nie

Co zamierza Pan z tym zrobić?
Będę pisał skargę do rady miejskiej. Dlatego, że przeprowadzenie konkursu w takiej formie i podpisanie się pod takim jego rozstrzygnięciem przez komisję jest poświadczeniem nieprawdy. Nieprawdy pokazywanej później opinii publicznej. Za nic nie mogę pojąć, jak może oceniać kandydata członek komisji nieobecny w trakcie trwania rozmowy kwalifikacyjnej.

Reklama

Jak rozmawiało się Panu w jej trakcie, skoro od początku czuł Pan, że nie ma wygrać tego konkursu? Jak wyglądała ta Pana konkursowa konfrontacja z burmistrzem?
Siedziałem vis a vis burmistrza. Praktycznie cały czas miał oczy spuszczone i  pracował – że tak powiem – na telefonie. Nie zauważyłem w jego postawie zainteresowania przedstawianymi przeze mnie tematami.

W ogóle Pana słuchał?
Nie wiem. Natomiast uważam, że komisja nie była przygotowana do rozmowy w tym sensie, że zadawane później dodatkowe pytania sugerowały, że jej członkowie w ogóle nie przeczytali mojej koncepcji dalszego działania ZCAS. Przykładem było zdziwienie burmistrza, gdy powiedziałem, że jedną ze zmian, którą  przedstawiłem w koncepcji jest odłączenie sportu od kultury. Odniosłem wrażenie, że był zaskoczony, iż skłaniam się do tego pomysłu.

Reklama

Inna sprawa, że w ostatnich latach niejednokrotnie miałem okazję słyszeć, iż kultura w Złotowie nie funkcjonuje, tak jak powinna. Że zdecydowanie więcej powinno się dziać w zakresie kultury, a wydarzenia powinny prezentować zdecydowanie wyższy poziom. Słyszę opinie, że nie sprawdza się Pan w tej roli.
Złotowskie Centrum Aktywności Społecznej przeprowadziło w zeszłym roku ponad dwieście imprez sportowych i około sto pięćdziesiąt imprez kulturalnych. Te liczby coś chyba mówią. Średnio to jest jedno wydarzenie dziennie. Ja wiem, że sporo można ulepszyć, również takie informacje otrzymujemy i ich nie ignorujemy. Ciekawe pomysły nadsyłane przez mieszkańców miasta staramy się realizować. Niemniej jednak każde z nich musimy wpisywać w plany, które później akceptuje rada miejska.

W koncepcji, którą przedstawił Pan w trakcie konkursu, padły propozycje zmian w stosunku do tego, jak obecnie funkcjonuje ZCAS?
Tak. One dotyczyły np. wspomnianego rozłączenia działalności sportowej od kulturalnej. To jest w tej chwili tak duży zakres zadań, że należy zastanowić się nad powierzeniem zadań z zakresu kultury innym instytucjom.
Ponadto dodatkowa działalność marketingowa musi być nastawiona na stworzenie nowych atrakcyjnych produktów i ciekawych rozwiązań we wszystkich obiektach zarządzanych przez ZCAS. Przebudowa kąpielisk miejskich przy ulicach Jeziornej i Wioślarskiej z zastosowaniem nowych funkcjonalnych urządzeń zwiększając przy tym ich atrakcyjność. Uruchomienie kina cyfrowego, remont i przebudowa amfiteatru miejskiego czy modernizacja boiska sportowego ze sztuczną nawierzchnią, to kilka podanych przykładów propozycji.

Reklama

Skoro te Pana osobiste relacje z burmistrzem są jakie są, czy kiedykolwiek wpływały źle na funkcjonowanie kierowanej przez Pana instytucji?
Zdarzały się sytuacje, w których uzgadniane były tematy przez burmistrza z moimi pracownikami z pominięciem mojej osoby, wskutek czego na zebraniach pojawiały się zagadnienia, o których nie miałem zielonego pojęcia, a okazywało się, że były przekazywane bez zachowania jakiejkolwiek drogi służbowej moim podwładnym. Uważam, że nie jest to dobre.

Niemniej, jak widzę na tym dokumencie, ocena Pana pracy dokonywana przez burmistrza była pozytywna.
To jest arkusz okresowej oceny pracownika samorządowego, która sporządzana jest co dwa lata. Zawarte są w niej kryteria takie jak: sumienność, sprawność, bezstronność, umiejętność stosowania odpowiednich przepisów, umiejętność planowania i organizacji pracy, postawa etyczna, inicjatywa, kreatywność.
Ostatnia ocena miała miejsce w grudniu 2016 roku i zostałem oceniony pozytywnie, a konkretnie wystawiono mi ocenę dobrą. Teraz nagle okazuje się, że nie mogę być dłużej dyrektorem.

Reklama

Weźmie Pan udział w drugim naborze?
Jeszcze się nad tym nie zastanawiałem. Możliwe, że tak. Nie jest to wykluczone.

Rozmawiał Piotr Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-10-27 14:18:44

    Spróbuję szczęścia i złoże potrzebne dokumenty w kolejnym naborze i zobaczę czy faktycznie jest jak piszą powyżej, pamiętam stary dom kultury w Złotowie i jako dziecko uczęszczałam na różne kółka zainteresowań, to najlepsze chwile dzieciństwa, kółko taneczne z Panią Asią i występy na EEM, makramy i kółko szycia maskotek na pionokia eh to były czasy. Wtedy były wystawy artystyczne i porządny Pan dyrektor nazwisko na B. Wtedy było stare kino i dyskoteki w piwnicy i gralo wszystko a Sport rzeczywiście był oddzielnie i było super. Pozdrawiam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-10-27 14:53:21

    Prawdę mówiąc to w DK prawie nic się nie dzieje! Prym wiedzie w ZŁ biblioteka a ostatnio także muzeum. Najlepsze występy muzyczne są w Generetorze. Jakoś nie słyszałem, by w DK coś szczególnego się działo poza filmem "Kler". Raczej odnoszę wrażenie, ze tylko sala jest wynajmowane na różne imprezy! Wiec się pytam: Za co miasto płaci obsłudze budynku?!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-10-27 14:55:08

    Brawo, Panie Wilowski. Rzeczywiście połączenie kultury ze sportem to była głupota, likwidacja domu kultury też, ale to, co obecna władza wyrabia z ludźmi woła o pomstę do nieba. Ona wychodzi, on zabawia się telefonem - oto komisja konkursowa! Kompletny brak szacunku dla człowieka, konkursy fikcyjne, ludzie kompetentni bez szans, jeśli nie są znajomymi królika - ot, złotowska rzeczywistość. Naprawdę wielki czas zrobić z tym porządek. 4 listopada mamy szansę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości