Wyłudzanie pieniędzy metodą na "wnuczka" dotarło do Okonka
Kilka dni temu do jednej z mieszkanek zadzwonił zrozpaczony „wnuczek”. Oświadczył, że spowodował wypadek samochodowy, ale dogadał się z pokrzywdzonym, że zapłaci mu za ewentualną naprawę samochodu, a ten nie powiadomi policji. Koszt tej naprawy miałby wynieść 8 tysięcy złotych. „Wnuczek” błagał babcię o pomoc, w przeciwnym razie groziło mu odebranie przez policję prawa jazdy, bowiem prowadził pojazd po wypiciu piwa.
[[reklama]]
Zaniepokojona babcia obiecała pomóc, jednak stwierdziła, że musi iść na pocztę wybrać pieniądze, bo takiej gotówki w domu nie ma. Kobiecie nie podobał się jednak głos „wnuczka” - ten twierdził, że jest chory i zachrypnięty, a po pieniądze zgłosi się kolega. Babcia nie dała się jednak przekonać i oświadczyła, że jednak zawiadomi o wypadku policję. Na tym rozmowa się urwała... Zrozpaczony „wnuczek” więcej się nie odezwał.
Jak widać apele policji, aby nie dawać się nabrać na tę metodę wyłudzania pieniędzy, przynoszą skutki. Bądźmy czujni!
Ryszard Mikietyński, fot. www.sxc.hu
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze