Reklama

Wojna o przedszkolaki [aktualizacja]

11/04/2015 00:00
W Okonku sytuacja jest kuriozalna, gdyż niepubliczne przedszkole chcą założyć nauczycielki zatrudnione w miejskiej placówce. Radni są bezradni, bo obie panie chroni Karta Nauczyciela

Rozpoczął się nabór dzieci do przedszkoli na rok szkolny 2015/2016. Z plakatów porozwieszanych w mieście wynika, że oprócz istniejącego przedszkola miejskiego im. M. Konopnickiej oraz niepublicznego Pszczółka Maja, mają od września powstać jeszcze dwa przedszkola niepubliczne: Delfinek i Jedyneczka. To ostatnie zakładają nauczycielki zatrudnione w miejskim przedszkolu. Przyszłość miejskiego przedszkola i zatrudnionych tam kobiet stoi pod znakiem zapytania. Władze samorządowe szukają wyjścia jak temu zapobiec.

Wyprowadzanie dzieci

W Okonku o co najmniej dziwnej sytuacji rozmawiają wszyscy a sprawa stała się powodem gorącej dyskusji na wspólnym posiedzeniu wszystkich komisji Rady Miejskiej Okonka. – Chciałbym zapytać w imieniu tych, którzy mają dzieci w przedszkolu miejskim: czy gmina nosi się z zamiarem jego zamknięcia w razie utworzenia kolejnych przedszkoli niepublicznych, a tym samym zmniejszenia się liczby dzieci? – spytał radny Sebastian Korzeniowski. - Tam już teraz jest niezdrowa rywalizacja nauczycielek. zaczyna się „wyprowadzanie” dzieci, a przedszkola jeszcze nie powstały. Ile dzieci musi być w przedszkolu publicznym, żeby ono istniało? – dopytywał. Zastępca burmistrza Jakub Zabrocki tłumaczył, że gdyby gmina planowała zamknięcie przedszkola, to do końca lutego musiałaby zostać podjęta odpowiednia uchwała. - Trudno mi powiedzieć, czy przedszkole to będzie rentowne, czy też nie. Trzeba poczekać do momentu zakończenia rekrutacji. Do 24 kwietnia daliśmy dyrektorom placówek publicznych, w tym i szkół, czas na przestawienie nam arkusza organizacyjnego. Aktualnie mam informację, że do przedszkola miejskiego zapisało się 41 dzieci – oświadczył. - Ale z tego, co pani dyrektor mówiła miesiąc temu, to prawdopodobnie miało już być zapisanych sto dzieci – wpadł mu w słowo przewodniczący rady Włodzimierz Choroszewski. – Ja tylko mówię o tym, co mam podane na chwilę obecną, rekrutacja trwa. Z informacji, jakie posiadam, wynika, że mają powstać dodatkowo dwa przedszkola niepublicznie i nie ukrywajmy, że część dzieci z miejskiego do nich przejdzie – dodał zastępca burmistrza.

Krecia robota

Do sprawy odniósł się radny Tomasz Duszara: – Czegoś tu nie rozumiem. Przynajmniej tam, gdzie pracuję, nie jest dopuszczalna sytuacja, że zakładam sobie w tym czasie konkurencyjną firmę. Dla mnie jest to dziwne, że pracownice przedszkola reszcie koleżanek z pracy robią krecią robotę – mówił wzburzony. Włodzimierz Choroszewski prosił, żeby powstrzymać emocje. – Nie ulega wątpliwości, że pod koniec kwietnia, kiedy będą już znane arkusze organizacyjne, będziemy musieli usiąść i się nad tym problemem zastanowić. Ale, jak mówił burmistrz, obecnie nie ma prawnej możliwości likwidacji jakiejkolwiek szkoły czy przedszkola. Problem jednak jest. To, o czym państwo mówicie, wiemy i przeraża nas to. Ja sobie też nie wyobrażam sytuacji, że w mojej szkole ktoś prowadzi nabór do szkoły, którą założy za pół roku. Nie chcę tego komentować – oświadczył.
Jakub Zabrocki wyjaśnił, że nie ma prawnej możliwości zabronić pracownikom placówki publicznej zakładania przedszkola niepublicznego. Ustawa o systemie oświaty przewiduje tylko dwie możliwości, kiedy organ prowadzący, czyli burmistrz, może odmówić wpisu do rejestru szkół czy przedszkoli.  - Rozważaliśmy taką możliwość, żeby odmówić wpisu, bo tak naprawdę te panie z przedszkola miejskiego nie są jeszcze wpisane, ale prosiliśmy je, żeby zadeklarowały, ile dzieci chcą u siebie mieć, bo musimy wiedzieć, jaka będzie sytuacja w przedszkolu miejskim. Te dwa podmioty złożyły takie deklaracje – tłumaczył. I dodał: - Pan Tomasz Duszara ma rację: gdyby to było w zakładzie pracy, te panie zostałyby zwolnione. – To dlaczego tego nie zrobiono? – dopytywał radny. – Bo jest różnica, pan pracuje na kodeksie pracy, a te panie na Karcie Nauczyciela – stwierdził zastępca burmistrza.

Wezmą dzieci i... odprawę

Na pytanie, czy te panie nie powinny najpierw złożyć wypowiedzenia Jakub Zabrocki stwierdził: – Oczywiście, że powinny, ale nie zrobią tego, bo nie dostaną sześciomiesięcznej odprawy. Tomasz Duszara nie dawał za wygraną. – To załóżmy, że miejskie przedszkole będzie miało we wrześniu 40 dzieci. Będzie istniało? Czy można „zawiesić” działalność przedszkola? – Będzie musiało istnieć, bo zlikwidować go nie możemy, nie ma też pojęcia ""zawieszenia"" działalności. Jest tylko jedna możliwość: jeżeli w placówce publicznej jest mniej niż 75 dzieci, organ prowadzący, czyli burmistrz, bez zgody rady może przekazać taką placówkę osobie fizycznej lub stowarzyszeniu – tłumaczył zastępca burmistrza. O finansowych skutkach takiej sytuacji mówił skarbnik gminy Janusz Mliczak. – Jest to bardzo niebezpieczna sytuacja, bo sprawy dotacji do przedszkoli mogą nas w tym roku pogrążyć. Jesteśmy bezsilni i, delikatnie mówiąc, rozżaleni sytuacją, która powstała. Karta Nauczyciela jest tym elementem, który broni pracownika, z drugiej zaś powoduje, że jesteśmy bezradni – stwierdził. Włodzimierz Choroszwski dopytywał. – Czy jest prawdą, że panie, które tworzą przedszkole, za sobą zabierają ""swoje"" dzieci? – Musimy sobie uświadomić, jak to działa, to jest gra dziećmi. Dzieci są przywiązane do nauczyciela i to jest niepoważne traktowanie rodziców – oświadczył skarbnik.

[[reklama]]

Sytuacja bez wyjścia

- Czy w takim razie nie można obniżyć dotacji w przedszkolu niepublicznym, bo z tego, co słyszę, jest to około sześćset złotych na jedno dziecko – pytała radna Czesława Uszak. Janusz Mliczak wyjaśnił, że nie można czegoś takiego zrobić, bo jest to wypadkowa kosztów, jakie są w przedszkolu publicznym. - W niepublicznym można działać elastycznie, zwolnić nauczyciela z zachowaniem okresu wypowiedzenia. W jednostce publicznej natomiast, zgodnie z Kartą Nauczyciela, pracownik musi dostać wypowiedzenie do końca maja, ale koszty, jakie poniesie gmina, i tak będą liczone do końca roku – tłumaczył skarbnik. Z kolei Henryk Berczyński przypomniał, że koszty dotacji można obliczyć na podstawie kosztów w przedszkolach sąsiednich miejscowości. Janusz Mliczak przyznał mu rację, jednocześnie dodał, że tak się może stać dopiero wtedy, jeśli dojdzie do likwidacji, a do końca sierpnia przyszłego roku na to się nie zanosi. Radny Bernard Kroll zwrócił uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy. – Wiem, że w umowie o pracę są zapisy, że zabrania się przez rok od momentu zwolnienia prowadzenia działalności konkurencyjnej – oznajmił. Jakub Zabrocki wyjaśnił. – Tak, ale nie w Karcie Nauczyciela. Zgodnie z Kartą Nauczyciela nie można nawet zwolnić dyscyplinarnie.

Najważniejsze - zatrzymać dzieci

Radny Sławomir Bobrzyński z Borucina stwierdził, że czegoś tu nie rozumie. – Uważam, że gmina powinna zrobić wszystko, żeby przedszkole miejskie było konkurencyjne dla przedszkoli prywatnych. Te panie, które tworzą swoje przedszkole, na pewno zabiorą dzieci, bo te przywiązują się do swojej wychowawczyni. Pani dyrektor powinna coś zrobić, żeby te dzieci przyciągnąć. Na ostatnim posiedzeniu komisji pytałem, po co jest potrzebna taka ogromna dokumentacja przy przyjmowaniu dzieci. Powinno być tak, że jak chcę zapisać dziecko do przedszkola, składam deklarację i koniec, a nie zaświadczenie, takie, srakie czy owakie. Jeśli chodzi o warunki lokalowe, to miejskie ma najlepsze – mówił wzburzony. Dyskusję podsumował Włodzimierz Choroszewski. – Najgorsze jest to, że mleko już się wylało. W tym miejscu dodajmy, że nauczycielki przedszkola miejskiego, które zakładają przedszkole Jedyneczka, przebywają obecnie na zwolnieniu lekarskim i nie chciały sprawy komentować.

Ryszard Mikietyński



SPROSTOWANIE
(dodane 15-04-2015)

W związku z zarzutami o nierzetelność dotyczącymi artykułu „Wojna o maluchy”, wyjaśniam, że w chwili ukazania się publikacji w tygodniku Aktualności Lokalne, czyli 1 kwietnia 2015 roku, jedna z nauczycielek wychowania przedszkolnego zatrudniona w Przedszkolu Miejskim nie przebywała w tym dniu na zwolnieniu lekarskim. Była natomiast na zwolnieniu w dniu 25 marca, kiedy sprawę omawiano na wspólnym posiedzeniu komisji Rady Miasta Okonka. Zainteresowaną osobę przepraszam za nieścisłość.

Ryszard Mikietyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości