Reklama

Wójtowy fotel do wzięcia?

14/10/2012 00:00
Ma propozycje, aby startować na wójta. Odbył już niejedną rozmowę na ten temat. Jaka będzie decyzja wiceprzewodniczącego Rady Gminy w Tarnówce Bartłomieja Grzybka?

Zaczynałeś pracę w radzie jako najmłodszy radny, chyba nawet w powiecie. Uczyłeś się pracy w samorządzie gminnym. Jak w połowie Twojej drugiej kadencji wygląda praca radnego w gminie Tarnówka?
Jest to kawałek ciężkiej roboty. Jest wiele sukcesów i wiele porażek. Z wieloma sprawami ciężko się przebić.

Spodziewałeś się czegoś innego, gdy startowałeś na radnego w pierwszej kadencji?
To na pewno. Miałem głowę pełną pomysłów, ale dopiero w starciu z finansową rzeczywistością wyhamowałem. Trzeba rozsądnie do tego podchodzić, sołectw jest tyle ile jest, a każdy radny w swoim okręgu chciałby coś zrobić.

I ręce opadają, nie chce Ci się dalej pracować?
To nie tak. Jeśli dochodzę do muru, to próbuję go obejść, ale nie zawsze się uda.

Nie masz czasami poczucia, że rada w gminie Tarnówka ma niewielką siłę przebicia?

I tak, i nie. Wszystkie uchwały rada musi przegłosować, a nikt nie podnosi ręki za radnego. Prawdą jest też, że wiele decyzji w gminie jest podejmowanych przez wójta, ale sądzę, że spowodowane jest to jego długoletnim doświadczeniem w pracy w samorządzie. Ja mam zbyt małe doświadczenie, aby wskazywać kierunki działania. Wracając do przeszłości i patrząc w przyszłość trzeba przyznać, że wójt ma lepsze rozeznanie, jak to powinno wyglądać, czy można daną sprawę zrealizować i jakie będą jej konsekwencje.

Klub radnych "Aktywni w działaniu", którego jesteś przewodniczącym, miał być sposobem na inny, własny głos w radzie?
Klub był założony, bo taka była wola pięciu radnych, którzy zaczynali pracę w nowej radzie. Mieliśmy pewne wspólne pomysły, przy czym nie chcieliśmy zasilać klubu "Nasza wspólna gmina", skupionego wokół wójta. Co nie oznaczało, że chcieliśmy iść w zupełnie innym kierunku. Mieliśmy koalicję z klubem "Nasza wspólna gmina", ale tworzyliśmy odrębny klub.

Pierwszy skład osobowy klubu nie wytrzymał próby czasu. Klub rozpadł się, gdy doszło do szerokiej i głośnej dyskusji o funduszu sołeckim. Odszedł Przemek Błażejewski i Anna Ciecieląg, została zerwana koalicja z klubem "Nasza wspólna gmina”. Ty jednak postanowiłeś reaktywować klub z dwoma radnymi, którzy w nim pozostali. Dlaczego?

Jeśli powiedziało się A, trzeba powiedzieć B. Wydaje mi się, że była taka potrzeba. Na początku kadencji umawialiśmy się na pewne działania, jak na przykład na budowę chodników. To była nasza wspólna inicjatywa. Ale nie ukrywam, że działania gminy i powiatu były tutaj ogromne. Bez finansów niewiele byśmy zrobili.

Nie myślałeś wtedy, że może nie warto mieć inne zdanie niż większość? Że to się nie opłaca?
Gdy mam swoje zdanie na dany temat i jestem przekonany, że jest to słuszna decyzja, to staram się tego trzymać i ciężko jest mnie przeciągnąć na drugą stronę. Przyznam, że po rozpadzie klubu zastawiałem się nad zasadnością jego reaktywacji, ale ostatecznie stwierdziłem, że skoro jest taka wola radnych, którzy zostali, to niech tak będzie.

Dzisiaj widać aktywność waszego klubu głównie za sprawą radnego Sławskiego i radnego Cybulskiego. Występują jako klub czy indywidualnie jako radni?
To nie są klubowe interpelacje, radni występują indywidualnie, ale spowodowane jest to tym, że nie mamy w klubie dyscypliny. Uważam, że jeśli ktoś ma coś do powiedzenia, problem do poruszenia, to proszę bardzo. Możemy je poruszać także pod egidą klubu, jeśli jest taka wola. Natomiast uważam, że radny powinien głosować tak jak mu sumienie nakazuje, a nie jak ktoś mu narzuca.
[[reklama]]
Ostatnio tematem numer jeden są zaorywane przez rolników gminne drogi gruntowe. Uważasz, że jest to problem?
Tak. Sam jestem rolnikiem i wiem, jak te drogi wyglądają. Uważam, że jest to warte uwagi, ale obawiam się, że jeśli nawet wyłożymy z budżetu gminy pewne pieniądze, odnowimy drogi, wyznaczymy słupki, to i tak nie przetrwa to próby czasu. Może rok, dwa, trzy i temat wróci.
[[nowa_strona]]
Może chodzi o to, aby ktoś to egzekwował?
Tak, ale nie mamy w gminie strażnika, więc kto? Radny, sołtys? Mamy tych dróg sporo.

To w jaki sposób rozwiązać ten problem?
Uważam, że te drogi powinniśmy przywrócić na zasadzie rozmów i ugody z rolnikami. Porozmawiać z nimi, powiedzieć wprost: tyle metrów powinna mieć droga i koniec. Jeśli pole nie będzie uprawiane, to nawet nie trzeba będzie tej drogi przywracać i obyłoby się bez większego nakładu finansowego.

Jesteś świeżo upieczonym mężem. Jak czujesz się w nowej roli?
Bardzo dobrze. Trochę inaczej, stateczniej i odpowiedzialniej.

Życie osobiste masz poukładane,a co z samorządowymi planami? Będziesz ubiegał się o kolejną kadencję?
Nie wiem. Ciężko jest mi cokolwiek powiedzieć, składane są mi różne propozycje, różne rozmowy są ze mną prowadzone. Nie mam jeszcze pomysłu, choć wiem, że to już czas na pewne decyzje.

A może spróbujesz sięgnąć po fotel wójta?

Nie ukrywam, że takie rozmowy się odbywały, ludzie przekonują mnie do dzisiaj, ale sądzę, że nic z tego mojego wójtowania nie wyjdzie. Mam inną pracę.

Znam ludzi, którzy z krawata przebierają się w ubranie robocze i wsiadają w traktor. Łączą różne profesje.
No tak, ale czy takie życie jest mi potrzebne? Cały czas w biegu, w pędzie? Musi być czas na odpoczynek, na rodzinę. Tym bardziej, że zdaję sobie sprawę, że nie można być wójtem od 7.00 do 15.00. W tak małej gminie jak nasza funkcja wójta to nie jest łatwy kawałek chleba. Ja chciałbym każdemu pomóc, a tak się nie da, czasami, żeby komuś pomóc, innemu trzeba zaszkodzić.
[[reklama]]
A widzisz na horyzoncie jakiegoś poważnego kandydata?
Jest taki człowiek, który w moim mniemaniu nadawałby się idealnie. Ma odpowiednie wykształcenie. Młody człowiek, rozwijający się, ale na razie nie zdradzę, kto to.

A Ty na pewno nie wystartujesz?
Nie mówię nie, ale nie mówię też tak. Jest jeszcze trochę czasu.

Rozmawiała Agnieszka Głyżewska-Klofik
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości