Reklama

Wychodzą oszustwa mieszkańców

25/10/2017 18:00
Wystraszeni kontrolami inspekcji ochrony środowiska zdecydowanie częściej dostarczają do oczyszczalni gromadzone w szambach ścieki

Na przestrzeni ostatnich lat doskonale widać, jak znacząco zwiększyła się liczba ścieków dostarczanych do złotowskiej oczyszczalni. Wszystko wskazuje na to, że w 2017 roku (do pełnych danych brakuje jeszcze 2,5 miesiąca) będzie to blisko dwukrotnie więcej dowożonych nieczystości niż w 2015 roku. Zarówno wtedy, jak i w 2014 roku było to około 5,9 tysiąca metrów sześciennych nieczystości. W 2016 roku wartość wzrosła do 7,3 tys. metrów sześciennych, a w tym roku – tylko do połowy października – jest to już ponad 8,5 tys. metrów sześciennych. Prezes Miejskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji Edyta Iwańska rokuje, że do końca roku granica 10 tys. metrów sześciennych będzie przekroczona.

Najwięcej z gminy Złotów

Jak te dane odnieść do faktu, że od około dwóch lat pilska delegatura Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Poznaniu zdecydowanie wzmogła kontrole prowadzone na naszym terenie?

Reklama

Oczywiście, że do tego wzrostu przyczyniły się te kontrole. Każdy musi dzisiaj posiadać dokument potwierdzający wywóz ścieków

– nie ma cienia wątpliwości prezes Iwańska, choć ma też nadzieję, że liczby te świadczą również o zwiększającej się świadomości mieszkańców. Wcale nie ludności Złotowa, bo tutaj gromadzone w szambach ścieki stanowią zaledwie ułamek procenta całości miejskich ścieków. Miasto jest przecież od lat skanalizowane. Na policzone już w tym roku ponad 8,5 tys. m3 ścieków w zdecydowanej większości złożyli się mieszkańcy gminy Złotów (blisko 6,7 tys. m3), a zamieszkujący pozostałe gminy powiatu dowieźli z tego ponad 1,6 tys. m3 nieczystości. Wcale nie musi to też oznaczać, że w pozostałych gminach sytuacja w tym względzie jest lepsza.

Reklama

Najprawdopodobniej jest tak, że tamtym osobom zdecydowanie korzystniej, bo bliżej, dostarczać ścieki do innych oczyszczalni

– mówi prezes MZWiK. Na dowiezione w tym roku do złotowskiej oczyszczalni ścieki składają się jeszcze te z przydomowych oczyszczalni ścieków (190 m3), z toi toiów (38 m3) i ścieki przemysłowe (10 m3).[[pay]]

Na pola, do lasu

Co wcześniej działo się z tymi ściekami?

Wszyscy wiemy, co się z tym działo. Ja również czasami szpieguję, gdzie jedzie traktor z beczką. Po latach pracy w branży mam już wyczulony nos. Kiedy coś czuję doskonale wiem, kiedy wylano ścieki na pola czy do lasu

Reklama

– przekonuje prezes. Edyta Iwańska wyjaśnia, że to, iż ścieki trafiają do oczyszczalni w Złotowie i że to tutaj odnotowano taki wzrost, też nie jest przypadkowe.

Nie wszystkie oczyszczalnie są w stanie przyjąć takie ścieki, bo technologicznie nie mogą sobie z nimi poradzić. Te nieczystości mają  zbyt duży ładunek zanieczyszczeń jak na możliwości niektórych urządzeń. Głównie mam na myśli małe oczyszczalnie w gminach

– Edyta Iwańska odnosi się chociażby do oczyszczalni w Radawnicy.

To ścieki, które dłuższy czas, najczęściej wiele miesięcy, zalegają w zbiornikach i są bardzo trudne do oczyszczenia. Zdarza się, że są tak zagnite, że musimy je rozcieńczać, żeby i nasza oczyszczalnia sobie z nimi poradziła

Reklama

– prezes odpowiada na pytanie, czy ścieki  zaburzają proces technologiczny.

Wymagają stosowania większej ilości środków chemicznych i dlatego jest to znacznie kosztowniejsze niż oczyszczanie ścieków, które trafiają tutaj z miejskiej sieci kanalizacyjnej.

W stacji zlewczej, która jest zlokalizowana na oczyszczalni, jest zamontowana zasuwa odcinająca w przypadku, gdy pH ścieków jest niekorzystne. Zasuwa automatycznie odcina ich dopływ i mamy prawo nie przyjmować takich nieczystości. Taka sytuacja nam się jeszcze nie zdarzyła. Dochodziło natomiast do sytuacji, kiedy znacznie przekraczane było chemiczne zapotrzebowanie tlenu. W takim przypadku przy odbiorze naliczamy wyższą opłatę

Reklama

– wyjaśnia.

W stacji zlewczej zamontowana jest zasuwa odcinająca w przypadku, gdy PH ścieków jest niekorzystne. W takim przypadku mamy prawo ich nie przyjąć – mówi prezes Edyta Iwańska

Tylko 20% w oczyszczalniach

Z oceną prezes Iwańskiej w pełni zgadza się Marek Duraj, kierownik pilskiej delegatury poznańskiej WIOŚ – wystraszeni kontrolami mieszkańcy zaczęli odstawiać ścieki z szamb do oczyszczalni, żeby na papierze mieć potwierdzenie legalnego pozbywania się nieczystości. Wzrost obecnych statystyk to zdecydowanie pokłosie ich obecności i kontroli prowadzonych w terenie.

Reklama

Podejrzewam, że te wiadomości zaczynają się rozchodzić jak kręgi na wodzie i świadomość naszych działań jest już dość powszechna

– uważa Marek Duraj. Potwierdza, że od trzech, a szczególnie intensywnie od dwóch lat, WIOŚ zdecydowanie zintensyfikował na naszym terenie takie kontrole.

Nasz teren działania obejmuje sześć powiatów północnej wielkopolski, w tym złotowski

– precyzuje. W części z gmin tych powiatów inspekcja już była, w części dopiero się pojawi, a kontrole będą systematycznie powtarzane w kolejnych latach.

Reklama

Trafimy do każdej gminy

– zapowiada Marek Duraj. Dane są bowiem w tym względzie jednoznaczne.

Około 2/3 spośród wszystkich ścieków produkowanych w północnej Wielkopolsce trafia do sieci kanalizacyjnych. Z pozostałej części, która pochodzi ze zbiorników bezodpływowych, zaledwie 20% jest przywożonych do oczyszczalni, a tylko one, pracując optymalnie, zapewniają właściwe oczyszczanie ścieków

– mówi Marek Duraj. Co dzieje się z pozostałymi 80% nieczystości, które nie trafiają do oczyszczalni?

Trafiają do środowiska i wcześniej czy później wypływają, czy to w wodzie płynącej czy w jeziorze

Reklama

– kierownik pilskiej delegatury WIOŚ zapowiada, że działania inspekcji w zakresie tych kontroli nadal będą bardzo intensywne.

Będziemy tak długo naciskali, aż ta proporcja się odwróci

– wraca do wspomnianych 20%.

Trzeba nagłaśniać ten wieloletni problem. Czas udawania, że go nie ma, już się skończył

– podkreśla, że stan naszych rzek czy jezior to w dużej mierze pokłosie tego, że nieoczyszczone ścieki trafiają do środowiska.

Naciski na mieszkańców i samorządy

Marek Duraj przypomina o karach (do kilku tysięcy złotych), jakie nakładane są na osoby, którym udowodni się oszustwo. Mówi też o istotnej roli, jaką w rozliczaniu pełnią samorządy.

Reklama

W tej chwili jesteśmy po wysłaniu pism do gmin z terenu północnej części województwa z prośbą o udzielenie informacji. Pytaliśmy, czy wójtowie i burmistrzowie korzystają z ustawowych zapisów dotyczących utrzymania czystości w gminach, względem właścicieli bądź zarządców posesji, którzy nie posiadają podpisanych umów na odbiór nieczystości. Pytamy, czy wydają decyzje administracyjne zmuszające ich do wywożenia ścieków. W przypadku, gdyby decyzje te nie były wykonywane przez mieszkańców, gminy powinny na własny koszt wypompować zawartość bezodpływowych zbiorników, a kosztami obciążyć właściciela czy administratora. Oczekujemy od samorządów wywiązywania się z wcześniejszych informacji co do ilości zbiorników bezodpływowych w gminie, w których nie ma takich umów. Będziemy rozliczali, co gminy robią w tej sprawie, czy i w jaki sposób egzekwują obowiązek zawierania umów i opróżniania szamb

– wyjaśnia.

Reklama

Będziemy rozliczali samorządy z działań w kierunku wywierania nacisków na właścicieli posesji, na administratorów, żeby te ścieki trafiały do oczyszczalni

– dodaje Marek Duraj.

Komentując wzrost ilości przywożonych do złotowskiej oczyszczalni ścieków przyznaje, że liczba cieszy, ale z drugiej strony potwierdza, jak dramatycznie w tym kontekście od lat wygląda sytuacja z zanieczyszczaniem środowiska. Kilkutysięczne w skali roku pojemności ścieków z szamb  przywożonych do oczyszczalni też nie do końca obrazują skalę problemu. Bardziej widać ją w porównaniu do faktu, że beczka asenizacyjna może przewieźć średnio około 10 metrów sześciennych ścieków. Niekiedy składa się na to odbiór z jednego gospodarstwa, ale czasami (gdy mniejsze szamba mają pojemność 2–4 metrów sześciennych) z dwóch–trzech jednorodzinnych posesji – dopiero w odniesieniu do tych wartości widać, jak dużej liczby mieszkańców dotyczy wieloletni problem nielegalnego pozbywania się ścieków.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    jastrowiak48 - niezalogowany 2017-10-28 09:49:21

    Kto ma szambo , musi mieć kwity na odbiór ścieków w ilości zbliżonej do poboru wody , a to winno być zgodne z odbiorem ścieków z beczkowozów w wyznaczonych zlewniach. Jeśli te fakty są niezgodne jest oszustwo ! Proste i oczywiste, ale komu chce się to sprawdzać ! Dobitnym przykładem łamania wszelkich przepisów w tym zakresie są nie skanalizowane duże tereny ogrodów działkowych . Tam to dopiero są jaja . Jeden zasrywa drugiego !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Mateusz - niezalogowany 2017-10-26 18:03:37

    Ja znalazłem powód większych dostaw gów.na. Wodociągi dostarczają mieszkańcom wodę wzbogaconą w minerały dobrze nawożoną i nie wszystkim mieszkańcom dobrze służy ta woda oligoceńska stąd zwiększona produkcja gó.wna co typowe dla naszej polskości podejrzenia, że ktoś gó.wnem handluje nie legalnie a państwo czytaj gmina nie lubi konkurencji i chce położyć na gó.nie łapę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jatoja - niezalogowany 2017-10-26 12:36:53

    Moim zdaniem problem może tkwić jeszcze gdzie indziej. Bieżący rok jest obfity w opady, zaś tysiące desczówek jest podłączone do kanalizacji sanitarnej. Są to zarówno dzikie przyłącza z posesji prywatnych, a także niekiedy wpusty deszczowe na jezdni. Ot taki porządek mają zarządcy sieci deszczowych, więc czemu się dziowić :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości