Na przestrzeni ostatnich lat doskonale widać, jak znacząco zwiększyła się liczba ścieków dostarczanych do złotowskiej oczyszczalni. Wszystko wskazuje na to, że w 2017 roku (do pełnych danych brakuje jeszcze 2,5 miesiąca) będzie to blisko dwukrotnie więcej dowożonych nieczystości niż w 2015 roku. Zarówno wtedy, jak i w 2014 roku było to około 5,9 tysiąca metrów sześciennych nieczystości. W 2016 roku wartość wzrosła do 7,3 tys. metrów sześciennych, a w tym roku – tylko do połowy października – jest to już ponad 8,5 tys. metrów sześciennych. Prezes Miejskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji Edyta Iwańska rokuje, że do końca roku granica 10 tys. metrów sześciennych będzie przekroczona.
Jak te dane odnieść do faktu, że od około dwóch lat pilska delegatura Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Poznaniu zdecydowanie wzmogła kontrole prowadzone na naszym terenie?
Oczywiście, że do tego wzrostu przyczyniły się te kontrole. Każdy musi dzisiaj posiadać dokument potwierdzający wywóz ścieków
– nie ma cienia wątpliwości prezes Iwańska, choć ma też nadzieję, że liczby te świadczą również o zwiększającej się świadomości mieszkańców. Wcale nie ludności Złotowa, bo tutaj gromadzone w szambach ścieki stanowią zaledwie ułamek procenta całości miejskich ścieków. Miasto jest przecież od lat skanalizowane. Na policzone już w tym roku ponad 8,5 tys. m3 ścieków w zdecydowanej większości złożyli się mieszkańcy gminy Złotów (blisko 6,7 tys. m3), a zamieszkujący pozostałe gminy powiatu dowieźli z tego ponad 1,6 tys. m3 nieczystości. Wcale nie musi to też oznaczać, że w pozostałych gminach sytuacja w tym względzie jest lepsza.
Najprawdopodobniej jest tak, że tamtym osobom zdecydowanie korzystniej, bo bliżej, dostarczać ścieki do innych oczyszczalni
– mówi prezes MZWiK. Na dowiezione w tym roku do złotowskiej oczyszczalni ścieki składają się jeszcze te z przydomowych oczyszczalni ścieków (190 m3), z toi toiów (38 m3) i ścieki przemysłowe (10 m3).[[pay]]
Co wcześniej działo się z tymi ściekami?
Wszyscy wiemy, co się z tym działo. Ja również czasami szpieguję, gdzie jedzie traktor z beczką. Po latach pracy w branży mam już wyczulony nos. Kiedy coś czuję doskonale wiem, kiedy wylano ścieki na pola czy do lasu
Reklama
– przekonuje prezes. Edyta Iwańska wyjaśnia, że to, iż ścieki trafiają do oczyszczalni w Złotowie i że to tutaj odnotowano taki wzrost, też nie jest przypadkowe.
Nie wszystkie oczyszczalnie są w stanie przyjąć takie ścieki, bo technologicznie nie mogą sobie z nimi poradzić. Te nieczystości mają zbyt duży ładunek zanieczyszczeń jak na możliwości niektórych urządzeń. Głównie mam na myśli małe oczyszczalnie w gminach
– Edyta Iwańska odnosi się chociażby do oczyszczalni w Radawnicy.
To ścieki, które dłuższy czas, najczęściej wiele miesięcy, zalegają w zbiornikach i są bardzo trudne do oczyszczenia. Zdarza się, że są tak zagnite, że musimy je rozcieńczać, żeby i nasza oczyszczalnia sobie z nimi poradziła
Reklama
– prezes odpowiada na pytanie, czy ścieki zaburzają proces technologiczny.
Wymagają stosowania większej ilości środków chemicznych i dlatego jest to znacznie kosztowniejsze niż oczyszczanie ścieków, które trafiają tutaj z miejskiej sieci kanalizacyjnej.
W stacji zlewczej, która jest zlokalizowana na oczyszczalni, jest zamontowana zasuwa odcinająca w przypadku, gdy pH ścieków jest niekorzystne. Zasuwa automatycznie odcina ich dopływ i mamy prawo nie przyjmować takich nieczystości. Taka sytuacja nam się jeszcze nie zdarzyła. Dochodziło natomiast do sytuacji, kiedy znacznie przekraczane było chemiczne zapotrzebowanie tlenu. W takim przypadku przy odbiorze naliczamy wyższą opłatę
Reklama
– wyjaśnia.
W stacji zlewczej zamontowana jest zasuwa odcinająca w przypadku, gdy PH ścieków jest niekorzystne. W takim przypadku mamy prawo ich nie przyjąć – mówi prezes Edyta Iwańska
Z oceną prezes Iwańskiej w pełni zgadza się Marek Duraj, kierownik pilskiej delegatury poznańskiej WIOŚ – wystraszeni kontrolami mieszkańcy zaczęli odstawiać ścieki z szamb do oczyszczalni, żeby na papierze mieć potwierdzenie legalnego pozbywania się nieczystości. Wzrost obecnych statystyk to zdecydowanie pokłosie ich obecności i kontroli prowadzonych w terenie.
Podejrzewam, że te wiadomości zaczynają się rozchodzić jak kręgi na wodzie i świadomość naszych działań jest już dość powszechna
– uważa Marek Duraj. Potwierdza, że od trzech, a szczególnie intensywnie od dwóch lat, WIOŚ zdecydowanie zintensyfikował na naszym terenie takie kontrole.
Nasz teren działania obejmuje sześć powiatów północnej wielkopolski, w tym złotowski
– precyzuje. W części z gmin tych powiatów inspekcja już była, w części dopiero się pojawi, a kontrole będą systematycznie powtarzane w kolejnych latach.
Trafimy do każdej gminy
– zapowiada Marek Duraj. Dane są bowiem w tym względzie jednoznaczne.
Około 2/3 spośród wszystkich ścieków produkowanych w północnej Wielkopolsce trafia do sieci kanalizacyjnych. Z pozostałej części, która pochodzi ze zbiorników bezodpływowych, zaledwie 20% jest przywożonych do oczyszczalni, a tylko one, pracując optymalnie, zapewniają właściwe oczyszczanie ścieków
– mówi Marek Duraj. Co dzieje się z pozostałymi 80% nieczystości, które nie trafiają do oczyszczalni?
Trafiają do środowiska i wcześniej czy później wypływają, czy to w wodzie płynącej czy w jeziorze
Reklama
– kierownik pilskiej delegatury WIOŚ zapowiada, że działania inspekcji w zakresie tych kontroli nadal będą bardzo intensywne.
Będziemy tak długo naciskali, aż ta proporcja się odwróci
– wraca do wspomnianych 20%.
Trzeba nagłaśniać ten wieloletni problem. Czas udawania, że go nie ma, już się skończył
– podkreśla, że stan naszych rzek czy jezior to w dużej mierze pokłosie tego, że nieoczyszczone ścieki trafiają do środowiska.
Marek Duraj przypomina o karach (do kilku tysięcy złotych), jakie nakładane są na osoby, którym udowodni się oszustwo. Mówi też o istotnej roli, jaką w rozliczaniu pełnią samorządy.
W tej chwili jesteśmy po wysłaniu pism do gmin z terenu północnej części województwa z prośbą o udzielenie informacji. Pytaliśmy, czy wójtowie i burmistrzowie korzystają z ustawowych zapisów dotyczących utrzymania czystości w gminach, względem właścicieli bądź zarządców posesji, którzy nie posiadają podpisanych umów na odbiór nieczystości. Pytamy, czy wydają decyzje administracyjne zmuszające ich do wywożenia ścieków. W przypadku, gdyby decyzje te nie były wykonywane przez mieszkańców, gminy powinny na własny koszt wypompować zawartość bezodpływowych zbiorników, a kosztami obciążyć właściciela czy administratora. Oczekujemy od samorządów wywiązywania się z wcześniejszych informacji co do ilości zbiorników bezodpływowych w gminie, w których nie ma takich umów. Będziemy rozliczali, co gminy robią w tej sprawie, czy i w jaki sposób egzekwują obowiązek zawierania umów i opróżniania szamb
– wyjaśnia.
Będziemy rozliczali samorządy z działań w kierunku wywierania nacisków na właścicieli posesji, na administratorów, żeby te ścieki trafiały do oczyszczalni
– dodaje Marek Duraj.
Komentując wzrost ilości przywożonych do złotowskiej oczyszczalni ścieków przyznaje, że liczba cieszy, ale z drugiej strony potwierdza, jak dramatycznie w tym kontekście od lat wygląda sytuacja z zanieczyszczaniem środowiska. Kilkutysięczne w skali roku pojemności ścieków z szamb przywożonych do oczyszczalni też nie do końca obrazują skalę problemu. Bardziej widać ją w porównaniu do faktu, że beczka asenizacyjna może przewieźć średnio około 10 metrów sześciennych ścieków. Niekiedy składa się na to odbiór z jednego gospodarstwa, ale czasami (gdy mniejsze szamba mają pojemność 2–4 metrów sześciennych) z dwóch–trzech jednorodzinnych posesji – dopiero w odniesieniu do tych wartości widać, jak dużej liczby mieszkańców dotyczy wieloletni problem nielegalnego pozbywania się ścieków.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kto ma szambo , musi mieć kwity na odbiór ścieków w ilości zbliżonej do poboru wody , a to winno być zgodne z odbiorem ścieków z beczkowozów w wyznaczonych zlewniach. Jeśli te fakty są niezgodne jest oszustwo ! Proste i oczywiste, ale komu chce się to sprawdzać ! Dobitnym przykładem łamania wszelkich przepisów w tym zakresie są nie skanalizowane duże tereny ogrodów działkowych . Tam to dopiero są jaja . Jeden zasrywa drugiego !
Ja znalazłem powód większych dostaw gów.na. Wodociągi dostarczają mieszkańcom wodę wzbogaconą w minerały dobrze nawożoną i nie wszystkim mieszkańcom dobrze służy ta woda oligoceńska stąd zwiększona produkcja gó.wna co typowe dla naszej polskości podejrzenia, że ktoś gó.wnem handluje nie legalnie a państwo czytaj gmina nie lubi konkurencji i chce położyć na gó.nie łapę.
Moim zdaniem problem może tkwić jeszcze gdzie indziej. Bieżący rok jest obfity w opady, zaś tysiące desczówek jest podłączone do kanalizacji sanitarnej. Są to zarówno dzikie przyłącza z posesji prywatnych, a także niekiedy wpusty deszczowe na jezdni. Ot taki porządek mają zarządcy sieci deszczowych, więc czemu się dziowić :)
AAAA kochani, to teraz wiemy dlaczego tu i tam w lasach tak jedzie....
Żeby nazwać kogoś oszustem trzeba mu to oszustwo udowodnić. A to są pomówienia, na które są odpowiednie paragrafy.
Jestem tylko ciekaw ilu z tych mieszkańców ma kwit na wywóz szamba. Jeśli robiła to firma to powinna wystawić fakturę. Teraz chociaż nie będą pompować do rowów. Ślizgali się tyle lat to teraz w końcu ktoś się za nich wziął.
Eco powiat który tonie w gó...........!!!
38 m sześciennych z TOI TOI ? chyba mają dziurawe dna.
Tak się rzuca odzczerstwa na mieszkańców.
Edyta weź ty koło i jeb.n.i.j. sie w czoło. Co to za tytuł oszustwa mieszkańców? Mieszkańcy sami sobie szamba nie wywożą tylko zlecają to osobom/firmą posiadającym sprzęt. Co dalej z tym się dzieje ? nie mam pojęcia! Mieszkańców tez to zapewne nie obchodzi ale nazywać mieszkańców oszustami to wygląda mi na jakiegoś niedoszłego milicjanta któremu się nie udało być pałą to został no właśnie.........
Kto ma szambo , musi mieć kwity na odbiór ścieków w ilości zbliżonej do poboru wody , a to winno być zgodne z odbiorem ścieków z beczkowozów w wyznaczonych zlewniach. Jeśli te fakty są niezgodne jest oszustwo ! Proste i oczywiste, ale komu chce się to sprawdzać ! Dobitnym przykładem łamania wszelkich przepisów w tym zakresie są nie skanalizowane duże tereny ogrodów działkowych . Tam to dopiero są jaja . Jeden zasrywa drugiego !
Ja znalazłem powód większych dostaw gów.na. Wodociągi dostarczają mieszkańcom wodę wzbogaconą w minerały dobrze nawożoną i nie wszystkim mieszkańcom dobrze służy ta woda oligoceńska stąd zwiększona produkcja gó.wna co typowe dla naszej polskości podejrzenia, że ktoś gó.wnem handluje nie legalnie a państwo czytaj gmina nie lubi konkurencji i chce położyć na gó.nie łapę.
Moim zdaniem problem może tkwić jeszcze gdzie indziej. Bieżący rok jest obfity w opady, zaś tysiące desczówek jest podłączone do kanalizacji sanitarnej. Są to zarówno dzikie przyłącza z posesji prywatnych, a także niekiedy wpusty deszczowe na jezdni. Ot taki porządek mają zarządcy sieci deszczowych, więc czemu się dziowić :)