Gmina nie dostała zgody na wycinkę drzew. Powodem jest mech. Za to drogowcy płacą odszkodowania za gałęzie spadające na samochody
Na drodze Nr 190 pomiędzy Krajenką a Podróżną trwa „strzyżenie” drzew rosnących na poboczu. Niestety, wojewódzki konserwator przyrody nie wydał zgody na ich całkowitą wycinkę. – W zamian robimy zabiegi pielęgnacyjne. Ktoś stwierdził, że rośnie na nich jakiś mech i zabronił wycinać – tłumaczy Benedykt Stefankiewicz z Rejonu Drogowego z Wielkopolskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Złotowie. Dodaje jednocześnie, iż na pewno tym razem nie dojdzie do sytuacji, jaka miała miejsce po przycince gałęzi na drodze ze Złotowa do Nowin. Po roku okazało się, że część drzew po tym zabiegu po prostu uschła. [[reklama]]
Benedykt Stefankiewicz wyjaśnia, że w najbliższych latach droga Nr 190 na pewno nie będzie remontowana. Gdyby tak było, nie byłoby potrzebne specjalne zezwolenie, tylko wojewoda załatwiłby to od ręki przy zatwierdzaniu warunków przebudowy. - Mieliśmy ostatnio dużo wniosków o wypłaty tytułem odszkodowania. Komuś gałąź spadła na samochód i nieszczęście gotowe. Te drzewa są do usunięcia, ale w najbliższym czasie na to się nie zanosi – wyjaśnia Benedykt Stefankiewicz.
Przyznaje jednocześnie, że często rolnicy, których pola są w pobliżu drogi, sami starają się przyciąć gałęzie. Robią to nieumiejętnie, dlatego też część drzew usycha.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze