Jak ksiądz ocenia swoje zaangażowanie w życie mieszkańców parafii? - Gdy są wobec mnie pewne oczekiwania staram się je spełniać, ale też nie chcę wychodzić przed szereg - mówi proboszcz parafii w Starej Wiśniewce. Z księdzem Markiem Czaplickim rozmawia Piotr Steffen
Obchodził Ksiądz niedawno jubileusz 25-lecia kapłaństwa. Od ośmiu lat jest Ksiądz w Starej Wiśniewce, a gdzie był początek tej kapłańskiej drogi?
Pochodzę z parafii p.w. WNMP w Witaszycach w powiecie jarocińskim. To obecnie diecezja kaliska, nasze województwo, ale przed 1992 rokiem były to tereny diecezji gnieźnieńskiej, stąd w 1987 roku seminarium ukończyłem właśnie w Gnieźnie. Święcenia otrzymałem 30 maja 1987 roku, a posługa kapłańska zaczęła się kilka tygodni później. 1 lipca ’87 trafiłem do parafii w Strzelnie niedaleko Inowrocławia. Po roku znalazłem się w Łabiszynie, około 20 km od Bydgoszczy, gdzie byłem przez ponad cztery lata. Później, do 1999 roku pracowałem w największej w tamtym czasie parafii diecezji gnieźnieńskiej, parafii p.w. Św. Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy, po czym przeniesiono mnie do sąsiedniej bydgoskiej parafii, p.w. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. W marcu 2004 roku powstała diecezja bydgoska, a w czerwcu tego roku rozpocząłem swoją posługę w Starej Wiśniewce. [[reklama]] Pełnił Ksiądz posługę w różnych parafiach, dużych, małych. Są różnice?
Trzeba powiedzieć, że parafia w Starej Wiśniewce jest najmniejszą, w której dotychczas pracowałem. Oczywiście, że są różnice. Głównie związane ze znajomością parafian. Po roku - dwóch w obecnej parafii znałem niemal wszystkich, w Bydgoszczy do końca poznałem nielicznych.
Gdzie lepiej głosić Słowo Boże? Łatwiej mówić do tych, których się nie zna, do anonimowego tłumu czy do tych, o których wie się dużo więcej? Szczególnie, gdy muszą paść gorzkie słowa...
Z ludzkiego punktu widzenia na pewno łatwiej mówić do tych mniej sobie znanych, bardziej anonimowych, natomiast na pewno nie można patrzeć na to wyłącznie z ludzkiego punktu widzenia, bo posłanym jest się po to, żeby Słowo Boże głosić niezależnie od wszystkiego.
Jakie były pierwsze wrażenia po przyjeździe do Starej Wiśniewki?
Gdy dowiedziałem się, że tutaj trafię, najpierw z kolegami szukaliśmy Starej Wiśniewki na mapie. Nigdy o niej wcześniej nie słyszałem, wiedziałem jedynie, że to niedaleko Piły, w okolicach Złotowa. Pierwsze wrażenia po przyjeździe były dobre, pewnie za sprawą życzliwego przyjęcia przez mieszkańców. Ale faktycznie, byłem początkowo trochę zagubiony, tym bardziej, że w Dekanacie Złotowskim pracowali kapłani z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, mnie osobiście nieznani.Teraz integracja między kapłanami poszczególnych parafii jest dużo większa.
Po ośmiu latach jaką cechę ludzi z tego regionu wskazałby Ksiądz jako charakterystyczną?
Na pewno wspomniana już życzliwość przychodzi do głowy w pierwszej kolejności.
To dość złożona parafia, składa się na nią aż osiem miejscowości. Trudniej z tego powodu wszystko ogarnąć? Co by nie powiedzieć, sołectwa zawsze w pewnym sensie ze sobą rywalizują. Przenosi się to na życie wspólnotowe parafii?
Rzeczywiście to wiele miejscowości, ale parafian w gruncie rzeczy niewielu, bo około 1700. Nie odczuwam szczególnych różnic w kontaktach z mieszkańcami poszczególnych wsi. Staram się nie preferować jednej miejscowości przed drugą. Może nie zawsze do końca się to udaje, ale naprawdę staram się. A specjalnych konfliktów tutaj nie zauważyłem. [[nowa_strona]] Każde sołectwo ma swoją radę parafialną?
Nie. Rada parafialna jest w zasadzie jedna, tyle że są jakby trzy grupy odpowiadające trzem kościołom, które mamy na terenie parafii. Jedna grupa spotyka się w Starej Wiśniewce, druga w Łąkiem, a trzecia w Czernicach. Tym samym każdy z tych kościołów ma w pewnym sensie swoją radę, ale jako całość, mam nadzieję, tworzymy jedną radę parafialną. [[reklama]] To ciężkie zadanie mieć na barkach trzy kościoły?
Tak, tym bardziej, że kościół w Czernicach jest dość duży, ten w Łąkiem wymaga wykończenia wnętrz, z kolei ten w Starej Wiśniewce w zasadzie cały czas jest przecież w remoncie.
Słyszałem opinię, że kościół w Czernicach trochę przez przypadek trafił do Księdza parafii, zresztą w wyniku pewnych nieporozumień między księdzem Chorobą a księdzem Gussem, który remontował ten kościół. Niektórzy mówią, że na siłę go Księdzu przypięto. Rzeczywiście tak było? Nie był Ksiądz z tego powodu zadowolony?
Tak jak powiedziałem, nie jest łatwo utrzymać trzy kościoły, ale spokojnie, dajemy radę, tym bardziej, że obecnie posługę w Czernicach sprawuje ksiądz Jan Guss. Radzimy sobie, dlatego też nic nie wskazuje na to, żeby coś w tym względzie miało się zmienić. Decyzję wydał swego czasu biskup, proboszcz nie ma nic do powiedzenia, ma wykonać polecenie biskupa i tyle. Faktu, że nam przypisano kościół w Czernicach, nie traktuję jako dodatkowej uciążliwości. [[nowa_strona]] Dobrze pracuje się Księdzu w tej parafii?
Tak.
Co najbardziej Księdzu się tutaj podoba?
To, że każdego się zna. Mieszkańcy są bardzo zaangażowani w szeroko rozumiane życie społeczne, także parafii, tak więc wiem, czego można się po kim spodziewać. Pewnie, że nie wszyscy żyją tymi sprawami jednakowo silnie, ale generalnie jest tu wielu ludzi oddanych sprawom parafii. A przecież w każdej są tacy, którzy nie czują więzi z Kościołem, to normalne.
Są też Księdzu nieprzychylni?
Nie. Nie spotkałem się na tych terenach z żadną wrogością. [[reklama]] Mówiliśmy o kościołach, zdecydowanie najwięcej nakładów finansowych i pracy wymaga ten w Starej Wiśniewce, zresztą jeden z najstarszych kościołów w naszym powiecie. W tym, co już zrobiono, ile jest zasługi Księdza, a ile parafian?
Procentowo ciężko to ocenić. Na pewno zaangażowanie mieszkańców jest znaczne, bo prawie wszystkie remonty zrobiono ze środków ofiarowanych właśnie przez nich. Owszem, były dwie dotacje z Wielkopolskiego Urzędu Ochrony Zabytków w Poznaniu – łącznie około 41 tys. zł – natomiast ogólnie remonty pochłonęły już znacznie więcej, bo około 200 tys. zł. A ta zdecydowanie większa reszta to właśnie datki od parafian plus wsparcie od starostwa i gminy. Jak widać, to przede wszystkim zasługa parafian. Powiedzmy, że ja jedynie firmuję pewne rzeczy swoją osobą i podpisami na dokumentach.
Wiadomo, ile potrzeba, żeby doprowadzić kościół do pożądanego stanu?
Nie wiem, czy milion złotych wystarczy, jeśli liczyć również remont wnętrza.
Ma Ksiądz jakiś konkretny pomysł na szukanie finansowego wsparcia, czy realizujecie to zadanie z dnia na dzień, na miarę swoich możliwości?
Były składane wnioski do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, dwa razy rozpatrzono je odmownie. Prawda jest taka, że bez wsparcia ze strony państwa ten remont będzie trwał latami. [[reklama]] Rozpytałem przed naszą rozmową o księdza zaangażowanie w codzienne życie mieszkańców parafii. Mam sprzeczne opinie, a podzieliłbym je na trzy kategorie. Jedni mówią, że jest ksiądz bardzo zaangażowany, inni, że umiarkowanie – wystarczająco, a jeszcze inni, że kiedyś bardzo mocno żył ksiądz sprawami tej społeczności, ale obecnie zdecydowanie się z tego wyłączył. Że jest Ksiądz trochę z boku tego wszystkiego. Gdzie jest prawdziwa ocena?
Pewnie gdzieś pośrodku. Gdy są wobec mnie pewne oczekiwania staram się je spełniać, ale też nie chcę wychodzić przed szereg. [[reklama]] Wyobraża Ksiądz sobie, że aż do kapłańskiej emerytury będzie w tej parafii?
Oczywiście, powiem więcej – gdy przychodziłem do Starej Wiśniewki nawet myślałem, że to będzie już praca do wieku emerytalnego.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze