Reklama

Z serca

09/07/2015 07:50
Remont chodnika wokół kościoła p.w. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny - ten cel zjednoczył parafian, którzy, licząc na realizację tej inwestycji, nie szczędzili grosza. Udało się zebrać ponad 11.700 złotych

Sobotni festyn parafialny, mimo że niebo zasnute ciężkimi chmurami nie nastrajało do wyjścia z domu, można uznać za udany, bowiem postarali się i organizatorzy, i wierni. Ci pierwsi, a więc członkowie rad sołeckiej i parafialnej, zaoferowali masę atrakcji, ci drudzy zaś chętnie z nich korzystali. Stoisko z losami, które obsługiwały Łucja Bzowska, Sylwia Popa i Kunegunda Bartosiak obstawione było dopóty, dopóki z pojemnika nie wyciągnięto ostatniego numerka. Losy były pełne, w ręce wszystkich kupujących trafiały więc nagrody – m.in. napoje, słodycze, kosmetyki, książki, płyty i maskotki. Prawdziwych szczęściarzy mogło jednak być tylko dwóch, a więc tylu, ile głównych nagród. Pierwszą z nich, rower, zgarnęła Eryka Siedlecka drugą zaś - urządzenie do wypieku chleba – Krystyna Bagińska. Kobieta przekazała je na licytację – dzięki temu gestowi udało się zyskać dodatkowe 100 złotych. Na los nie trzeba było się zdawać podczas licytacji – tutaj każdy miał wpływ na to, czy dany fant stanie się jego własnością czy nie. Na pierwszy ogień poszedł rower proboszcza. Zwycięzca aukcji, Ryszard Bubeła, który zaoferował 550 złotych nie wrócił jednak do domu na dwóch kółkach – ponownie przekazał jednoślad pod młotek. Po raz drugi prowadzący aukcję kierownik Wiejskiego Domu Kultury w Sypniewie Edward Grzelak sprzedał go za 450 złotych. Za 200 złotych „poszedł” piętrowy tort, który upiekła Swietłana Ziółkowska, a za 700 złotych, a więc drożej od wartości rynkowej, ufundowany przez Bank Spółdzielczy Jastrowie robot kuchenny. Doceniony został też wysiłek strażaków z OSP Sypniewo i sołtysa wsi Jerzego Ćwirko, którzy na licytację przekazali przyczepę własnoręcznie przygotowanego drewna – tę udało się sprzedać za 600 złotych. Kolejne dwie przyczepy drewna spontanicznie przeznaczył na licytację Lech Dudek – pierwszą udało się sprzedać za 300 zł, drugą – za 450 zł (Ci, którzy nic nie kupili, a mieli przy sobie gotówkę przeznaczoną na ten cel wrzucali „co łaska” do puszki).

W sumie licytacja zakończyła się wynikiem 6.343 zł 42 gr. Łącznie zebrano jednak zdecydowanie więcej – dokładnie 11.742 zł 67 gr. Wszystko dzięki hojności parafian. Tych, którzy sięgnęli do portfeli i tych, którzy zaoferowali swoje usługi bądź też w inny sposób wsparli organizację parafiady. Piotr Matusiak, sołtys Nadarzyc, proponował dzieciom przejażdżki na kucyku. Datki „co łaska” wsparły oczywiście pulę wspomnianego zadania. Strażacy z OSP Sypniewo zabierali na przejażdżki swoim wozem, a m.in. Stowarzyszenie Kobiet Aktywnych Malwa, Beata i Paweł Wnuk z Sylwestrem Popą – w świat kulinarnych, słodko-pikantnych doznań. Organizację parafiady wsparł też Janusz Klekot, dawny mieszkaniec Sypniewa (dziś wałczanin), od lat angażujący się w inicjatywy podejmowane w jego rodzinnej wsi (podczas festynu spontanicznie zadeklarował, że nieodpłatnie przetransportuje materiały na budowę chodnika).Za tę aktywność otrzymał w niedzielę pisemne podziękowanie – w imieniu sypniewskiej społeczności przekazał je Jerzy Ćwirko. Ustnie podziękowano pozostałym sponsorom, którzy mieli swój udział w przygotowaniu festynu.

Reklama

Atrakcji nie brakowało

Swojskie jadło, przekąski i napoje – z parafiady nikt nie miał prawa wrócić do domu głodny. Narzekanie na brak rozrywki też byłoby grzechem. Była strzelnica sportowa, dmuchany zamek, różnego rodzaju gry i zabawy. Na koniec to dla dorosłych, najważniejsza – taneczna. Jak cała parafiada – udana.


więcej zdjęć na www.zlotowskie.pl

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości