Radni muszą poprawić poprawioną kilka miesięcy temu uchwałę ograniczającą kompetencje burmistrza. - Przestrzegałem przed tym - stwierdził krótko Piotr Wojtiuk
Połączenie Dziennego Domu Pomocy Społecznej z Miejsko–Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Jastrowiu stało się faktem. Jak tłumaczył podczas sesji Rady Miejskiej 6 września burmistrz Piotr Wojtiuk, ma to przynieść oszczędności finansowe oraz pozwolić na lepsze wykorzystanie istniejącej kadry. Przyznał, że przed MGOPS jest coraz więcej zadań, które nakłada na niego państwo - podwyższono najniższą kwotę dochodu, stąd więcej osób będzie korzystać ze środków pomocy społecznej.
- Na pewno nie stracą na tym nasi emeryci i renciści. Poza tym Warsztat Terapii Zajęciowej do tej pory podlegał DDPS i stąd rodziły się pewne niedomówienia. Niestety, tam gdzie organem prowadzącym są stowarzyszenia, często dochodzi do nieprawidłowości, czego dowodem jest stowarzyszenie w Krajence – stwierdził burmistrz. Poza tym kierownik MGOPS Jarosław Janusiak będzie miał od tej pory zastępcę, Janinę Jędruch, dotychczasową kierowniczkę DDPS. Dodał również, że zakończy się sprawa, która wzbudza od pewnego czasu kontrowersje, zatrudnienia przez kierowniczkę DDPS w WTZ swojego męża. Radni takie rozwiązanie przyjęli jednogłośnie.
[[reklama]] Rolnicy się zastanawiają
Nieco więcej dyskusji było przy projekcie uchwały o odsprzedaży ziemi, którą rolnik dzierżawił przez ostatnich dziesięć lat. Kilka miesięcy temu radni przyjęli uchwałę ograniczającą kompetencje burmistrza jeśli chodzi o sprzedaż bez przetargu ziemi, którą ktoś dzierżawił kilka lat. Okazało się teraz, że to jest niemożliwe. – Przestrzegałem wówczas przed tym zapisem. Tłumaczyliśmy, że takie zagrożenie jest, ale przedstawiciel Izby Rolniczej, pan Ryszard Król, twierdził, że jest inaczej. Dzisiaj mamy pierwszą konsekwencję waszej decyzji – mówił do radnych Piotr Wojtiuk. Stwierdził również, że niektórzy rolnicy planujący kupić dzierżawioną przez siebie ziemię, stanęli przed nie lada problemem – wyjaśniał Piotr Wojtiuk. Dzisiaj bowiem, żeby sprzedać komuś dzierżawioną przez dziesięć lat ziemię, trzeba przeprowadzić przetarg. Burmistrz nie może tego zrobić w drodze zarządzenia, jak było do tej pory.
Radny Michał Ludwisiak przypomniał, że tamtą uchwałę zmieniono, ponieważ była niezgodna z prawem. – Ale przecież daje ona radzie kompetencję, aby sprzedać ziemię w drodze bez przetargu. My jedynie ograniczyliśmy takie prawo burmistrzowi, ale rada może wyrazić na to zgodę – tłumaczył. [[nowa_strona]]
Okazało się jednak, że rada jest w tym względzie również ograniczona, pod słowem „nieruchomości” kryje się bowiem ziemia rolnicza i nie można jej sprzedać bez przetargu. – I co teraz? Ktoś uprawiał ziemię przez dziesięć lat i przyjdzie inny, który ma pieniądze i kupi ją? Daj Boże, że to będzie rolnik, ale sami wiemy, że nie tylko rolnicy kupują ziemię – mówił Piotr Wojtiuk.
Jeszcze długo padały argumenty z obu stron, wreszcie przewodniczący rady Jan Przybylski zaproponował, aby uchwałę o odsprzedaży ziemi odłożyć, a na najbliższej sesji poprawić poprawioną kilka miesięcy temu uchwałę w tej sprawie, wyłączając z niej ziemię rolniczą. Radni jednogłośnie przystali na tę propozycję. [[reklama]] Za miesiąc powiem więcej
Odrzucono również skargę nauczyciela Zespołu Szkół w Sypniewie Zbigniewa Koczenasza przeciwko dyrektor tej placówki. Nauczyciel napisał do kuratorium oświaty skargę na dyrektor Alinę Januszkiewicz za to, że przyszła na jego lekcję w ramach hospitacji niezapowiedziana. Kuratorium przeprowadziło w szkole kontrolę i nie dopatrzyło się przekroczenia uprawnień przez panią dyrektor. Radni nie mieli więc innego wyjścia jak skargę odrzucić. Jednak Michał Kruszyński zapytał burmistrza, jak długo jeszcze gmina będzie ponosiła konsekwencje finansowe niekompetencji dyrektor szkoły, bo okazuje się, że większość spraw w sądzie Zbigniew Koczenasz wygrywa. Piotr Wojtiuk oświadczył, że nauczyciel procesuje się z Zespołem Szkół, który reprezentuje dyrektor szkoły, a nie z gminą. – Jeśli komuś proponuje się określoną ilość godzin i ten ktoś tego nie przyjmuje, to chyba pani dyrektor ma prawo dać wypowiedzenie. Co miała w tej sytuacji zrobić? Zwolnić pozostałych nauczycieli tego przedmiotu? Sąd przywrócił nauczyciela do pracy, ale coraz częściej sądy będą stały przed podobnym problemem. Na przykład w gminie Tarnówka pięciu nauczycieli ma w tej samej sprawie procesy w sądzie pracy – tłumaczył burmistrz. – W sprawie szkoły w Sypniewie mogę powiedzieć na razie tylko tyle, więcej postaram się powiedzieć za miesiąc – dodał już na zakończenie.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze