- Upomnień nie będzie, będzie perswazja, bo nikogo za rękę nie złapałem - mówi prezes ROD "Piast" Henryk Dąbrowski
Poremontowe śmieci, gruz, zeschła trawa i liście zalegające na poboczu drogi, zapychające rów melioracyjny. Obok droga w bardzo dobrym, jak na „polną”, standardzie, za płotem ogródki działkowe i ich posiadacze – prawdopodobni sprawcy śmieciowego zamieszania. Kilkanaście metrów dalej drzewka rosnące tuż przy drodze, ewidentnie w pasie drogowym. Mimo że do ogrodowego płotu jest jeszcze spory kawałek. – Jesteśmy za tym, by tę drogę obsadzić, ale ewentualne działania w każdym wymiarze muszą być zaplanowane i uzgodnione – tłumaczy Grzegorz Górski, inspektor ds. drogownictwa w gminie Złotów, przy której Rodzinny Ogród Działkowy „Piast” funkcjonuje.
W pasie drogowym powstała również murowana zatoka samochodowa, bez konsultacji z gminą. - Bez uzgodnienia z zarządcą drogi nie można wchodzić w pas drogowy – wyjaśnia G. Górski. Jak zaznacza, użytkowanie wspomnianego pasa bez zezwolenia wiąże się z karą w wysokości 20 zł za każdy 1 m² zajętego terenu za dzień. Co do zatoki – zdaniem urzędnika konstrukcja ma charakter samowoli budowlanej, będzie zatem musiała zostać rozebrana. Jeśli nie znajdzie się jej budowniczy – zrobią to pracownicy gminy. [[reklama]] Przed podjęciem jakichkolwiek kroków samorząd wystosował jednak najpierw, adresowane do prezesa ROD „Piast” Henryka Dąbrowskiego, pismo zwracające jego uwagę na wspomniane problemy. W rozmowie z nami mężczyzna zarzutów nie odpierał. Przyznał, że będzie działkowców do utrzymania porządku mobilizował, za skutki owej mobilizacji jednak nie ręczy. - Upomnień nie będzie, będzie perswazja, bo nikogo za rękę nie złapałem – powiedział nam H. Dąbrowski, dodając, że na najbliższym posiedzeniu zarządu na pewno ten problem jego członkom przedstawi. W perspektywie spotka się natomiast z wójtem gminy Złotów Piotrem Lachem, by sprawę omówić.
Po prośbie
Przypomnijmy, przedmiotowa droga została przez gminę, z własnej zresztą inicjatywy, wykonana ok. 15 lat temu. Niedługo po tym jak powstała, działkowcy zaczęli się skarżyć, że ruch drogowy, który oczywiście się wzmógł, zakłóca ich wypoczynek, chociażby poprzez tumany kurzu, które auta wzbijają powietrze. Gmina, mimo wcześniej poniesionych nakładów, drogę więc zlikwidowała, a konkretniej mówiąc – zaorała. Jakieś 2 lata temu temat powrócił – na prośbę działkowców, którzy wystąpili do gminy o wykonanie drogi. Ta do ich prośby się przychyliła. Drogę wykonano ponownie, a do dziś, w tzw. „międzyczasie”, po zimie systematycznie poprawiano jej nawierzchnię. W tym roku równiarka pojawiła się tam nie dalej jak dwa tygodnie temu. I co pracownik gminy zastał? Polecamy wrócić do początku artykułu.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze