Reklama

Za ufna na politykę. Rozmowa z Jadwigą Harbuzińską-Turek

07/06/2013 00:00
Chciała być burmistrzem, potem posłanką, ostatecznie przewodzi radzie powiatu. Są tacy, którzy nazywają ją "zwierzęciem politycznym"

Jakim byłaby Pani burmistrzem?
Nawet nie rozważam odpowiedzi na to pytanie. Ta opcja obecnie nie wchodzi w rachubę. Mój czas na tym stanowisku, powiem delikatnie, był trzy, może dwie kadencje temu. Czas na młodszych.

Pytam o to, ponieważ w naszej sondzie mieszkańcy Jastrowia wskazywali, że mogłaby Pani rządzić tym miastem. Nie powie Pani, że to wytypowanie nie jest przyjemne.
Och, to pewnie przypadek zrządził, że trafiliście na ludzi, którym w jakiś sposób pomogłam lub którzy znają mnie bliżej z mojej aktywności. Mam pewnie tylu sympatyków co i przeciwników. Chociaż zawsze jest przyjemnie słyszeć, że ktoś mówi o nas dobrze. I za te dobre opinie dziękuję.

Starosta Ryszard Goławski zdradził, że będzie Pani liderem listy Porozumienia Samorządowego w Jastrowiu. Czyli burmistrz nie, ale rada powiatu tak?
Widzę się nadal w roli radnej powiatu, bo to jest zupełnie inna funkcja niż bycie burmistrzem.
Moim atutem jest dotychczasowe doświadczenie jako radnej trzech kadencji w RM Jastrowia, obecnej radnej w powiecie, moje doświadczenie zawodowe i działalność społeczna.

[[reklama]]

Wie Pani już, kogo chciałaby mieć na liście?
Na nazwiska jest teraz za wcześnie...

Jednak wie Pani, kogo chciałaby mieć w swojej „drużynie”?
Jest wielu ludzi na terenie gminy Jastrowie i to z różnych środowisk, których bardzo chętnie widziałabym na tej liście. Z pewnością byliby dobrymi, aktywnymi radnymi. Będę z nimi podejmowała rozmowy, kiedy przyjdzie na to czas.

Teraz mówi Pani jak rasowy polityk. To potwierdza zdanie, które kiedyś usłyszałem na Pani temat, że Pani jest „zwierzęciem politycznym”.
Absolutnie nie czuję się politykiem. Gubię się w polityce. W moim odczuciu polityk musi być troszeczkę cwany. Ja jestem zbyt ufna i otwarta. Postrzegam siebie jako społecznika, a nie polityka.

Jaką ma Pani pozycję w Porozumieniu Samorządowym, z którego listy weszła Pani do rady powiatu?
Porozumienie jest klubem i wszyscy mamy jednakowe prawo głosu. Zrozumiałe jest, że lideruje starosta Ryszard Goławski, bo on to Porozumienie tworzył.
[[nowa_strona]]
W Porozumieniu nie ma zbyt wielu kobiet, tak jak w polityce powiatowej. Z czego to wynika?
To jest tendencja ogólnokrajowa. Zgłębiałam ten temat, przygotowując się do lutowego Forum Kobiet Północnej Wielkopolski. Jeśli chodzi o powiaty, to nie odbiegamy od innych samorządów, którymi także kierują mężczyźni. W naszym powiecie nie ma żadnego wójta ani burmistrza kobiety, za to na osiem gmin aż w pięciu funkcję sekretarzy pełnią panie. Bardzo dużo jest też sołtysek. Żartując, wynika z tego, że kiedy trzeba pracować, to wtedy potrzebne są kobiety. Myślę, że kobiety trochę obawiają się kandydować. Rolą kobiet, które pełnią już jakieś funkcje, jest zachęcenie pań do pójścia naszym śladem.

Jednak w wyborach kobiety wciąż są kwiatkami do kożucha. Choćby w ostatnich wyborach do Sejmu panie były zapraszane na listy po to, by zachowane zostały parytety.
Czego ja też jestem przykładem. Wydawałoby się, że kobiety – wyborcy powinny wspierać kobiety - kandydatki. Jednak, jak wskazują różne sondaże, tak nie jest. A szkoda.

Mówi Pani o solidarności płci.
Tak. Nie ujmując nic mężczyznom, uważam, że kobiety są bardziej dokładne i odpowiedzialne, lepiej radzą sobie w trudnych sytuacjach. Warto wspierać ich aktywność. Zwiększenie liczby kobiet we władzach byłoby korzystne dla całego społeczeństwa.

Pani koleżanka z rady powiatu Elżbieta Kozicz powiedziała kiedyś, że kobiety łagodzą obyczaje w radzie. Pani jednak potrafi wstrząsnąć tym męskim gremium.
Nie było takiego przypadku, żebym musiała kimś wstrząsnąć. Na początku kadencji trzeba było pracę Rady Powiatu zorganizować, „ustawić”. Radni przyzwyczaili się chyba do mojego sposobu prowadzenia obrad. Sesje przebiegają sprawnie i szybko.

[[reklama]]

Jak Pani przyjmuje krytykę pracy rady? W końcu to Pani ją reprezentuje.
Krytyka, generalnie, dotyczy funkcjonowania powiatów. Na zadania, które zleca nam państwo, mamy za mało pieniędzy. Powiaty mają ustawowo ograniczone możliwości zarobkowania. W zasadzie jedynie przetwarzamy subwencje i dotacje, które są niewystarczające. Powiat odpowiada m.in. za drogi, służbę zdrowia, oświatę i bezpieczeństwo publiczne. Są to sfery, które dotykają nas wszystkich. A z pustego i Salomon nie naleje.

Po ponad dwóch latach w radzie powiatu może Pani z czystym sumieniem powiedzieć, że powiaty są Polsce i Polakom potrzebne?
Bez wątpienia ważna jest rola powiatu jako zwornika współpracy gmin. Status powiatu i jego realne możliwości, w obecnym stanie prawnym, są faktycznie ograniczone. Należy mu przyznać szersze ustawowe możliwość pozyskiwania własnych pieniędzy.

Wspomniała Pani o służbie zdrowia. Trwa dyskusja na temat funkcjonowania złotowskiego szpitala. Pani zdaniem działa on jak należy?
Ta dyskusja jest sztucznie podgrzewana. Chyba także przez media? Nasz szpital jest jednym z nielicznych, który ma dodatni wynik finansowy. Jako powiat powinniśmy być z tego zadowoleni. Inną rzeczą jest to, jak szpital jest postrzegany przez pacjentów i pracowników. Jeśli chodzi o mieszkańców, to od paru lat generalnie coraz lepiej mówią o szpitalu. Oczywiście zdarzają się jednostkowe skargi czy zażalenia. Natomiast jeśli chodzi o personel, to wiele zależy od gratyfikacji finansowych i pewnie jakieś niezadowolenia są. Bez wątpienia wszyscy jednak dostrzegają rozwój placówki.
[[nowa_strona]]
Gdy startowała Pani do Sejmu jeden z Pani znajomych napisał pod Pani kandydaturą, że praca społeczna jest dla Pani naturalna. Co to znaczy?
„Od urodzenia” byłam społecznikiem. Jak sięgnę pamięcią, zawsze przewodziłam jakiejś grupie. Jako dziecko zorganizowałam we wsi klub „niewidzialnej ręki”. W szkole byłam przewodniczącą samorządu, na studiach starościną roku, jako matka prowadziłam komitety rodzicielskie w szkołach córek… Nawet w kole łowieckim byłam prezesem.

Czyli dowodzenie ma Pani we krwi.
Dowodzenie? Nie. To raczej umiejętność organizowania, wdrażania pomysłów, zdolność mobilizowania otoczenia do działania. No i nieustanne zajmowanie się sprawami innych ludzi, cierpliwe wysłuchiwanie ich problemów. Nie wiem, skąd to się wzięło. Chyba po mamie mam tę potrzebę pomagania wszystkim wokoło. Czasem traciła na tym moja rodzina. Na szczęście córki są już dorosłe. I postępują tak samo jak ja! (śmiech)

To czas na samorealizację. Zadowala Panią funkcja przewodniczącej rady powiatu?
Jeśli myśli Pan o „wielkiej” polityce, to w niej podobno nie należy mówić „nigdy”. Tam wszystko jest możliwe. Sadzę jednak, że moje ambicje nie będą się tak wysoko pięły. Zawsze natomiast zachowam naturę społecznika. Będę działać jak dotąd dla dobra lokalnej społeczności.

[[reklama]]

Jak się Pani odnajduje w koalicji z Ryszardem Sikorą? Mieszkacie przez płot, ale byliście konkurentami do fotela burmistrza Jastrowia.
We wrześniu minie dziesięć lat jak jesteśmy sąsiadami. Nasze relacje są dobrosąsiedzkie. Poza tym zgodnie współpracujemy w Radzie Powiatu dla dobra jego mieszkańców. Nie ma między nami żadnych animozji, a ja nie jestem pamiętliwa.

Rada powiatu to w części grupa byłych samorządowców, którzy dorabiają sobie do emerytury. To taka przechowalnia?
Każdy ma prawo kandydować. To nie jest przechowalnia, a ich doświadczenie służy dobru powiatu. Doskonale znają problemy swoich gmin, rozumieją zagadnienia budżetu, zasady funkcjonowania samorządu. Dobrze się z nimi współpracuje. Widać to choćby na sesjach RP i podczas prac komisji stałych.

Zaczęliśmy od samorządu jastrowskiego i tak też zakończmy. Z Pani obserwacji Jastrowia wynika, że wszystko w gminie idzie we właściwym kierunku?
Nigdy nie jest tak, że nie mogłoby być lepiej. To pierwsza kadencja nowego burmistrza, rzutkiego i pełnego zapału. Ogranicza go brak „armat”, czyli pieniędzy. Na dodatek trzeba spłacać zaciągnięte wcześniej kredyty. Mimo tego widać, że pod jego rządami gmina się zmienia. Poprawia się estetyka i bezpieczeństwo. Remontowane są chodniki, a obecnie plaża miejska. Również działalność kulturalna przybiera zupełnie inne, lepsze oblicze. Ludzie chcieliby mieszkań i pracy, ale tego nie da się w ciągu jednej kadencji zrobić.

Rozmawiał Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości