Reklama

Zabija nas cena

23/07/2012 00:00
Tylko cena decyduje o tym, kto wygra przetarg na inwestycję. Inwestorzy się cieszą, a firmy budowlane pomstują. - Jakość usług jest beznadziejna - grzmi malarz-tapeciarz Jerzy Deja. Cena roboczogodziny jest niższa o 5-7 zł niż w roku ubiegłym

Byle tanio

Urząd Miejski w Złotowie rozstrzyga przetarg na rozbudowę pływalni Laguna. Z ponad dwóch i pół miliona złotych przeznaczonych na ten cel miasto wyda milion siedemset tysięcy. To wynik walki firm o pracę. Boom budowlany mają za sobą, więc walczą o każde zadanie. – Wielu przyjechało z Niemiec i pozakładało działalność. Nie znają rynku i schodzą bardzo nisko z cenami - twierdzi prezes Spółdzielni Rzemieślniczej „Krajna”, Henryk Pawlicki. Cena roboczogodziny jest dziś niższa o pięć, a nawet 7 zł niż w roku ubiegłym. Dla inwestorów to plus.

Stanisław Wełniak, burmistrz Złotowa: - Praktyka pokazuje, że rozbieżność w cenie sięga nawet 50%.
[[reklama]]
Dla rzemieślników to jednak kłopot. Jerzy Deja przez lata prowadził w Złotowie zakład malarsko-tapeciarski (interes właśnie przejmują po nim synowie). Jego zdaniem wybór ofert, w którym kryterium jest tylko cena, jest niewłaściwy. – Najniższa i najwyższa cena powinny być odrzucane – uważa pracodawca. Zdanie to podziela H. Pawlicki: - 100% cena jest krzywdząca dla dobrych fachowców.

Beznadziejna robota

W powiecie złotowskim w branży budowlanej działa blisko 400 firm. Dla wszystkich pracy nie starcza. Dlatego zakłady pracują po kosztach. – My staramy się przetrwać, ale pieniędzy na rozwój już nie ma – skarży się J. Deja. Spółdzielnia „Krajna” staruje do kilkudziesięciu przetargów rocznie. Ofert szuka dla 33 rzemieślników różnych specjalności. Zwykle o tej porze portfel zamówień jest już zapełniony. Ale nie w tym roku. Krajna aplikuje na 80 inwestycji, a pracy dla większości członków nie ma.

Prezes Pawlicki: - Dlatego tak dużo robię tych przetargów, bo jakbym powygrywał, to dzisiaj bym nie startował, bo nie miałby kto wykonywać tych robót.
[[reklama]]
Zdaniem rzemieślników problemem rynku budowlanego jest także jakość robót. Niektórzy mówią wprost, że jest ona katastrofalna. – Często przetarg wygrywa ktoś, kto nie umie tej roboty wykonać. A potem szuka podwykonawców mimo że wie, że im nie zapłaci – zżyma się Jerzy Deja. Przykładów takich zachowań podać nie chce.

Inwestorzy jednak się nie skarżą. – Zawsze jest ryzyko, że przetarg wygra ktoś, kto nie spełnia wymogów, ale do tej pory takich sytuacji nie było – zapewnia St. Wełniak.
[[nowa_strona]]
Niska cena, niskie koszty

Lokalni fachowcy wskazują także na niską jakość materiałów wykorzystywanych w budownictwie. Specyfikacja przetargowa każdorazowo określa z jakich surowców ma być wykonana inwestycja. I to się obchodzi. Jerzy Deja: - Są tacy, co wykorzystują materiał półwartościowy. Wszystko idzie zrobić na pokaz.
[[reklama]]
Coraz częściej inwestorzy zastrzegają w umowach płatność za wykonaną pracę po 30 dniach. Dla firm to może być gwóźdź do trumny. - Jeżeli robimy inwestycję 3-4 miesiące i potem musimy czekać miesiąc, dwa na pieniądze, to się nieraz firma rozkłada – zauważa Henryk Pawlicki.

Nic nie wskazuje na to, by zasady wyboru oferentów miały ulec zmianie. Na wolnym rynku przetrwają najsilniejsi, co wcale nie oznacza najlepszych.

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości