Inwestycjami zajmuję się od ponad dwudziestu lat, ale takich problemów z wykonawcą dotąd nie miałem. Muszę także przyznać, że Specyfikację Istotnych Warunków Zamówienia, w tym umowę, mieliśmy sporządzone na wysokim poziomie, ze szczegółowym i konkretnym opisem
– zaznacza prezes Zakładu Energetyki Cieplnej i Usług Komunalnych Sp. z o. o. Grzegorz Białas.
Doszło do tego, że pierwszy raz w historii spółki musieliśmy zatrudnić inżyniera kontraktu, ponieważ bez tego nie dało się pracować, a zaznaczam, że w pierwszej fazie próbowaliśmy rozmawiać
Reklama
– dodaje. Efekt?
Nic z tego.
Przetarg na budowę kanalizacji sanitarnej w Samborsku wygrał Zakład Robót Instalacyjno–Inżynieryjnych Hieronima Gładysza. Oferta, którą przedsiębiorca złożył, opiewała na ponad 2 miliony 350 tysięcy złotych. Drugą, najkorzystniejszą pod względem finansowym była ta przygotowana przez pilską Firmę Budowlaną Jamal Jana Pieprza. Mowa o 2 dwóch milionach 399 tysiącach złotych.[[pay]]
Różnica wyniosła niespełna 50 tysięcy złotych, dlatego nie mogliśmy zaakceptować żadnego z wniosków pana Gładysza, a tych było kilka, o wydanie zgody na zmiany materiałów, ponieważ ci, którzy przegrali o włos mogliby mieć pretensje
Reklama
– Grzegorz Białas wskazuje na pierwsze, brzemienne w skutkach źródło nieporozumień na linii zleceniodawca–wykonawca.
Potem zarzucono nam, że projektant nie chce się zgodzić na modyfikacje, ponieważ wziął łapówkę. Ja za to usłyszałem w sądzie, podczas rozprawy, że wykazuję w tej materii opór, ponieważ sam chciałem wykonać kolektor tłoczny. Sam... Ciekawe jak? Nie mam ani firmy, która wykonuje tego typu prace, ani nawet znajomych, którzy mogliby się tym zająć, więc dla mnie to oskarżenie to potwarz
Reklama
– wyjaśnia Grzegorz Białas.
Oczywiście wykonawca ma prawo mieć inne zdanie niż zleceniodawca, ale nie ma prawa go obrażać i pomawiać
– dodaje.
Wracając do sądu – Hieronim Gładysz pozwał ZECiUK, ponieważ władze spółki odmówiły wypłacenia ponad 250 tysięcy złotych, jakie wykonawca naliczył za wykonanie dodatkowych, nie wchodzących w zakres umowy robót.
Nie zapłaciliśmy tej faktury z kilku powodów. Przede wszystkim nie zostało w niej wyszczególnione, jakich prac konkretnie dotyczy obciążenie. Owszem, za przełożenie wodociągu musimy zapłacić dodatkowe 3.000 złotych i to jest kwestia bezsporna, ale nie możemy tego zrobić, ponieważ dotąd nie przedłożono nam żadnego dokumentu, na podstawie którego moglibyśmy to zrobić
Reklama
– komentuje Grzegorz Białas. Co do reszty kosztów – nasz rozmówca uważa, że wykonawca naliczył je sobie bezpodstawnie. To po pierwsze. Po drugie:
Nawet nie moglibyśmy wypłacić tych pieniędzy bez naruszenia prawa. Jesteśmy spółką komunalną i nie możemy ot tak przystawać na tego typu żądania.
Dalej.
W moim odczuciu pan Gładysz interpretuje umowę na swoją korzyść. Więcej
– usiłuje wskazywać, co jej autor miał na myśli, umieszczając konkretne zapisy – Grzegorz Białas zdecydowanie oponuje przeciwko takim działaniom. Nie godzi się też na rozmowy w takim stylu, jakie mają miejsce z wykonawcą.
W innych przypadkach, gdy pojawiały się sporne kwestie, zawsze siadaliśmy i wspólnie je rozwiązywaliśmy. W tym przypadku dialogu nie ma. Od początku jesteśmy zarzucani różnego rodzaju pismami. Do tego wykonawca nie zgodził się skorzystać z arbitrażu, który zaproponował sąd, bez znaczenia było więc to, że my na takie rozwiązanie przystaliśmy
– wyjaśnia prezes ZECiUK. Pozostał więc sąd.
Nie negujemy ścieżki postępowania pana Gładysza. Podał nas do sądu [pozew nasz rozmówca otrzymał w wigilię – przyp. red.] i w porządku. Miał do tego prawo, więc nie mamy pretensji. Nie godzimy się jednak na szkalowanie
Reklama
– zaznacza Grzegorz Białas.
Poza tym ponawianie ostrzeżeń, że wykonawca zejdzie z placu budowy dla nas jest niepoważne
– dodaje.
Przy tym wszystkim do ZECiUK wpłynął wniosek o przedłużenie terminu wykonania robót do końca sierpnia (trzeba zaznaczyć, że harmonogram rzeczowy robót sporządzony został przez wykonawcę i zaakceptowany przez zlecającego). Zapisy zawarte w umowie, jak zaznacza Grzegorz Białas skonstruowanej przez specjalistę do spraw zamówień publicznych i skonsultowanej z niezależnym prawnikiem wskazują, że zamawiający może zaakceptować ten wniosek.
Póki co, jak informuje Grzegorz Białas, wykonawca wykonał 5350 metrów bieżących kanalizacji tłocznej wraz z urządzeniami bez docelowego wyposażenia w zawory odpowietrzająco–napowietrzające, 2130 mb kanalizacji grawitacyjnej oraz 150 mb przyłącza wodociągowego do tłoczni ścieków. Do wykonania pozostało jeszcze około 200 mb kanalizacji grawitacyjnej i 50 mb przyłącza wodociągowego oraz budowa zbiornika i montaż tłoczni ścieków.
Hieronim Gładysz nie zechciał odnieść się do sprawy.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
o co w tym wszystkim chodzi, że w pan gladysz ma zawsze tak niską wycenę?
Gładysz jak wiadomo jest trudnym do współpracy wykonawcą więc trzeba było pozornie przepłacić 49 tys przyjmując drogą ofertę bu w końcowej fazie zaoszczędzić o wiele więcej na np. nie zatrudnianiu inżyniera kontraktu, przepychankach sądowych.
mówia,ze Firma Gładysza jest tańsza i wygrywa wszystkie przetargi ale czy robi tak jak powinno byc to zrobione ? Tu wynika,że Firma z Piły tańsza.Ale która lepiej wykonuje swoja pracę,zleconą przez inwestora-płatnika prac.?
o co w tym wszystkim chodzi, że w pan gladysz ma zawsze tak niską wycenę?
Gładysz jak wiadomo jest trudnym do współpracy wykonawcą więc trzeba było pozornie przepłacić 49 tys przyjmując drogą ofertę bu w końcowej fazie zaoszczędzić o wiele więcej na np. nie zatrudnianiu inżyniera kontraktu, przepychankach sądowych.
mówia,ze Firma Gładysza jest tańsza i wygrywa wszystkie przetargi ale czy robi tak jak powinno byc to zrobione ? Tu wynika,że Firma z Piły tańsza.Ale która lepiej wykonuje swoja pracę,zleconą przez inwestora-płatnika prac.?