Reklama

Zakopcony Złotów

15/11/2015 06:05
Gryzie gardła, szczypie w oczy – powietrze w Złotowie bywa zabójcze. Ludzie palą śmieci i trują siebie i sąsiadów. Straż miejska zapowiada kontrole

Przy ulicy Nieznanego Żołnierza pan pali zrzynkami mebli nasączonymi klejem. Na jednej z budów pracownicy spalają plastikowe butelki. Na Domańskiego mężczyzna ogrzewa dom odpadami z barów. - Najwięcej tam było plastikowych talerzy i styropianowych tacek – mówi komendant Straży Miejskiej w Złotowie Ryszard Macanko. Wszystkim kopcącym wlepił po 500 złotych mandatu. To jednak kropla w morzu potrzeb. Zaczął się sezon grzewczy, a wraz z nim nad miastem pojawiła się zasłona z gryzącego dymu. Tak odczuwają ją mieszkańcy, którzy zabrali głos pod sondą zamieszczoną na zlotowskie.pl:

„Palenie śmieci, plastików, których duszący zapach roznosi się po okolicy szczególnie jak się ściemni, to specjalność znacznej części mieszkańców Złotowa”

Reklama

„Wszędzie, gdzie są domki jednorodzinne znajdzie się jakiś kretyn palący śmieciami. Na Starym Mieście to jest masakra, ale są takie mądrale i przy Jastrowskiej, i przy Kujańskiej, i przy Mickiewicza... Długo by wymieniać. Nie zdają sobie sprawy z tego, co robią - jak trują siebie i innych, w tym własne dzieci/wnuki”.

„Wystarczy sobie popatrzeć na pl. Paderewskiego... Jaki wieczorem się czad robi. Tam co niektórzy na pewno nie palą dozwolonym opałem. Przez zamknięte okna smród do mieszkania wlatuje...”.

Reklama

Ekologia zawieszona

- Jesienią i zimą Złotów przestaje być miastem ekologicznym – obserwacje mieszkańców potwierdza radny Rady Miejskiej Złotowa Krzysztof Koronkiewicz. To samo pokazują badania.

Badania powietrza w strefie pilsko-złotowskiej z 2010 roku pokazały, że nie jest z nim najlepiej. Zakwalifikowano nas do klasy C pod względem zanieczyszczenia powietrza pyłem zawieszonym PM10 (mieszanina substancji organicznych i nieorganicznych; pył zawieszony może zawierać substancje toksyczne). Dopuszczalne stężenie przekroczone było o 26%. W całej strefie wielkopolskiej za dużo było ozonu, pyłu PM10 i benzopirenu (węglowodory aromatyczne, silnie rakotwórcze, występują w dymie podczas spalania niecałkowitego).

Reklama

Dlatego w Wojewódzkim Programie Ochrony Środowiska wskazano działania naprawcze dla Złotowa. Do 2022 roku do sieci cieplnej podłączonych powinno zostać ok. 10000 m² powierzchni mieszkalnej w zabudowie wielorodzinnej oraz 5000 m² w zabudowie jednorodzinnej. Konieczna ma być także wymiana niskosprawnych kotłów na paliwa stałe na piece gazowe. Łącznie kosztować ma to blisko 3,5 mln złotych. Sfinansować te operację miałby samorząd, właściciele budynków, WFOŚiGW, NFOŚiGW, inne fundusze (w tym europejskie) oraz Bank Ochrony Środowiska.

Miasto od kilku lat próbuje sprostać tym wymaganiom, ale póki co bez większych efektów.

Reklama

- Próbowaliśmy wejść w program Prosument [dofinansowanie zakupu i montażu paneli solarnych do 40% ich wartości lub 15-letnia pożyczka na 1% - przypis red.], ale było zbyt mało chętnych – informuje Radosław Sieg z Urzędu Miejskiego w Złotowie. - Wartość inwestycji miała opiewać na 1 mln zł, a wniosków było na 200-300 tys. złotych – dodaje urzędnik.

Kolejną szansą dla miasta ma być Plan Gospodarki Niskoemisyjnej, który dla Złotowa opracowuje firma zewnętrzna. Jej pracownicy ankietowali już złotowian, a teraz opracowują dane. PGE miałby zostać przyjęty przez radę miejską w grudniu. - W tej chwili nie ma bazy ani informacji o stanie obecnym – przyznają w magistracie.

Reklama

Prezes J. Cybulski uważa, że Cofely może podłączyć do sieci ciepłowniczej jeszcze wielu mieszkańców Złotowa

Pieniądz nie śmierdzi

Jak jest, to czuć co wieczór. Złotów leży w niecce, więc nasz dym z nami zostaje. Najgorsza sytuacja jest na starym mieście oraz na osiedlach Za rzeką. - To jest najbardziej kopcąca część miasta – przyznaje radny Roman Głyżewski, który sam mieszka tuż przy Słonecznej. - Na naszym osiedlu jest ponad 500 kominów i każdy dymi na własną rękę – zdaniem rajcy problem powstał 35 lat temu, gdy władze miasta pozwoliły budującym domy mieszkańcom na wolną amerykankę. - Ktoś te osiedla projektował i zamiast zaplanować wspólną kotłownię, to powiedział: róbcie, co chcecie – uważa były zawodowy strażak. Proponowane przez niego rozwiązanie byłoby pewnie najlepsze, bo osiedla Za rzeką, z racji odległości, są niedostępne choćby dla Cofely. Firma, która dostarcza ciepło blisko 10 tysiącom złotowian tam nie inwestuje. - Jesteśmy obecni na placu Kościuszki, ale przejście przez rzekę to dla nas długi odcinek bez klientów, a to ogromny koszt. Nie mówimy jednak, że kiedyś nie ruszymy w tamtym kierunku – mówi prezes Cofely Jacek Cybulski.

Reklama

Alternatywą dla ciepła uzyskiwanego z węgla (Cofely zużywa kilkanaście tysięcy ton tego surowca rocznie) jest gaz. Z informacji Krzysztofa Wodza z firmy Duon wynika, że Złotów jest nasycony siecią gazową. - Mamy około 800 umów, ale niestety duża część sieci w śródmieściu jest niewykorzystana. Ludzie mają gaz, a i tak palą węglem czy drewnem – twierdzi pracownik firmy gazowej. Co z tego, że ogrzewanie gazowe jest wygodne, skoro do tanich nie należy. - Jego cena rośnie szybciej niż pensje. Sam mam podłączony gaz, a przy większych mrozach palę drewnem, bo to mi się opłaca – przyznaje K. Koronkiewicz. - Cena węgla jest kosmiczna, więc ludzie bez pracy palą czym się da – dodaje. I to jest istota sprawy – gros ludzi w Złotowie myśli portfelem. Taniej jest wrzucić butelki czy szmaty do pieca, więc to robią. - Decyduje ekonomia i to jest problem – uważa J. Cybulski. - Nie podchodzimy do odbiorcy i nie mówimy mu, że ma zanieczyszczone powietrze, bo to i tak by nie odniosło skutku...

Karać, karać, karać

Najlepiej na wyobraźnię działają pieniądze. Takie rozwiązanie proponują też sami mieszkańcy, którzy mają dość wdychania tablicy mendelejewa.

Reklama

„W takich przypadkach efekt daje tylko nauka przez karanie. Zapłaci 500 zł mandatu, to się nauczy - jak nie, to powtórka. W końcu mu się przestanie opłacać palić śmieciami, za wywóz których i tak płaci”

- czytamy na zlotowskie.pl.

Komendant R. Macanko zapowiada częstsze kontrole pieców i spalanego w nich opału

To też robi Straż Miejska w Złotowie, ale zbyt rzadko. Głównie reaguje na zgłoszenia. W tym roku zrobiła to trzykrotnie i zawsze kończyło się to mandatem (palenie śmieci to wykroczenie zagrożone karą do 500 złotych). - Moglibyśmy przeprowadzać więcej kontroli, ale nas jest tylko dwóch, a zadań mamy wiele – komendant R. Macanko wskazuje, że wtorek i piątek zajmuje im zbieranie opłat na targowisku miejskim. Po chwili jednak się reflektuje: - W tym roku jednak będziemy kontrolować częściej. Musimy coś z tym zrobić.

Reklama

Tak głosowali internauci

Tego też oczekują złotowianie. 83% ankietowanych przez nas internautów uznało, że straż powinna częściej kontrolować, czym palą mieszkańcy. Tyle że komendant już się martwi, czy mieszkańcy będą wpuszczać strażników do domów. To nic, że mają taki obowiązek, a utrudnianie bądź uniemożliwienie kontroli jest przestępstwem. - W mieście rozniosło się, że chodzimy z pismami od innych straży miejskich, bo ktoś gdzieś przekroczył prędkość. I już ludzie nie chcą nas wpuszczać. Takie samo zachowanie będzie przy kontroli pieców – przewiduje Ryszard Macanko. Od tego jednak jest straż miejska, by przestrzegania prawa pilnować. Ma wszelkie uprawnienia ku temu, by być skuteczną.

Reklama

Wiedza nie zaszkodzi

Samo karanie, choć pewnie skuteczne, może nie wystarczyć. Trzeba jeszcze podnosić świadomość palaczy. - Ludzie niby wiedzą, że palenie plastikami i gumą obciąża piec i rury, więc częściej dochodzi do awarii, a jednak palą śmieciami. To jest mało logiczne, ale tanie – uważa Anna Rogut.

- Ludzie nie wiedzą, że zapychają komin, a jego remont jest drogi. Nie mówiąc o skutkach ekologicznych czy zagrożeniu pożarowym – dodaje Krzysztof Koronkiewicz, zawodowy strażak. Tak samo uważa ten, który czyści nasze kominy. - Podczas spalania śmieci wytwarza się substancja smolista, która zalewa przewód. Od razu widzę na ścianach szklistą powłokę. To niszczy komin, cegły się kruszą, a ten osad łatwo może się zapalić – mówi kominiarz Józef Stuba. - Jak się otworzy drzwiczki lub wejdzie na dach, to czuć od razu zapach palonych plastików. I choć jest poprawa, bo kiedyś było z tym w Złotowie dużo gorzej, to nadal wiele osób nie dba o kominy – dodaje łobżeniczanin, który od lat dba o przewody dymne w naszym mieście.

Reklama

Warto także wiedzieć, że ogrzewanie domu dopuszczalnym opałem, ale przy niskiej temperaturze na piecu (około 40ºC), prowadzi do niepełnego spalania, co także zapycha przewód i może doprowadzić do pożaru. Wiosną tego roku Państwowa Straż Pożarna w Złotowie interweniowała w takich przypadkach kilkanaście razy.

Nad placem Paderewskiego unosi się charakterystyczna łuna

Miasto pomoże

Choć wśród największych „zadymiarzy” w mieście są właściciele domów jednorodzinnych, to i miasto ma wiele na sumieniu. - Wiemy, że sytuacja w mieście jest trudna, dlatego przystąpiliśmy do opracowania Planu Gospodarki Niskoemisyjnej, by próbować walczyć z tym zjawiskiem – mówi burmistrz Złotowa Adam Pulit. Dlatego równolegle miasto podjęło rozmowy z Duonem i Cofely na temat przyłączania do ich sieci kolejnych budynków. Zwłaszcza chodzi o śródmieście, gdzie wielu kopcących zamieszkuje budynki miejskie. - Możemy podłączać te obiekty przejmując gros kosztów na siebie – deklaruje prezes Cofely. Warunkiem jest jednak termomodernizacja kamienic. - Gdy budynek jest ocieplony, to my bardzo chętnie go podłączamy. Taki odbiorca nie kupuje dużo, ale jest zadowolony i jest w stanie za zużyte ciepło zapłacić - wyjaśnia  Jacek Cybulski. Inwestycje zależą od kalkulacji. - Gdy odbiorca jest niewielki, robią się problemy – przyznaje przedstawiciel Cofely. Gdy jest duży i kupi sporo ciepła, jak to było w przypadku Aresztu Śledczego w Złotowie, firma może koszt wybudowania sieci i węzłów wziąć na siebie. - Największym problemem jest własność mieszana w budynkach wielorodzinnych. Jeden chce się podłączyć, drugi nie – zauważa z kolei K. Wódz z firmy Duon.

Rozwiązaniem w takiej sytuacji mógłby być odgórny zakaz używania najstarszych pieców czy nawet palenia węglem, jak ma to miejsce w niektórych polskich miastach, ale burmistrz jest od tego daleki. - Na pewno nie zamierzam wprowadzać takich nakazów – zapewnia A. Pulit.

Oby więc PGE, który opracowuje magistrat, przyniósł zamierzony efekt. Jeśli nie, to Złotów nadal co pół roku na bok odkładać będzie przymiotnik „ekologiczny”.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama