Reklama

Zanurzeni w wierze

16/08/2012 00:00
Nie chrzczą niemowląt, nie uznają spowiedzi, nie modlą się za umarłych, a w ich świątyniach nie ma obrazów i figur. Wyznawcy kościoła Chrystusowego są również w Złotowie

Budynek, w którym odbywają się nabożeństwa spośród innych, podobnych mu wielkością, w zasadzie wyróżniają wyłącznie białe elementy konstrukcyjne. I tabliczka: „Kościół Chrystusowy”. Wewnątrz nieduża salka, proste krzesełka, na nich modlitewniki, na ścianie duży krzyż. Mównica, za nią pastor. Kierownik złotowskiej stacji misyjnej kościoła kołobrzeskiego, brat Jan Matulewicz staje tam od 22 lat. Wierni niedługo jednak będą jeszcze mogli słuchać jego modlitw – połowa rzeczy pana Jana już jest w Kołobrzegu.

Bez krytyki

J. Matulewicz był katolikiem. Katolikiem niezadowolonym ze swojego życia. Szczerze przyznaje, że lubił wypić, palił, w dodatku gryzły go spotkania żony ze świadkami Jehowy, z którymi studiowała. Nie chcąc dopuścić do tego, by została jednym z nich – po pomoc udał się do księdza. Zapewnienie o modlitwie otrzymał, to jednak było dla niego za mało. – Chciałem, żeby z nią porozmawiał – wyjaśnia. W poczuciu braku satysfakcji sam zaczął studiować Pismo Święte. Pewnego razu, modląc się w łazience, prosił Boga o siłę do walki z nałogami – alkoholem i papierosami. – Bóg uwolnił mnie z grzechu, na drugi dzień przestałem palić i pić – opowiada, dodając, że od tego czasu minęło już 45 lat. J. Matulewicz postanowił aktywnie zaangażować się w życie kościoła Chrystusowego – został pastorem. Jest mężem i ojcem, a jednocześnie przewodzi wiernym. W Złotowie jest ich niewielu – jak opowiada nasz rozmówca, na niedzielnej mszy średnio zjawia się jakieś 8, 10, 15 osób. W sumie chrzest, od 1990 roku, przyjęło 27 osób. Znakiem jego przyjęcia jest zanurzenie się w wodzie, a że w Złotowie nie ma baptysterium, wierni mieli 2 wyjścia: albo udać się do Piły czy Chojnic i tam skorzystać z basenu chrzcielnego, albo pojechać nad jezioro. Pierwszy chrzest, do którego w 1993 roku przystąpiły 3 osoby, odbył się właśnie w Jeziorze Zaleskim. - Symbolika jest jasna: zatopienie starego człowieka i wynurzenie nowego – wyjaśnia J. Matulewicz. W kościele Chrystusowym ten sakrament przyjmuje się dopiero w wieku świadomym, niemowlętom udziela się wyłącznie błogosławieństwa.

Wierni nie odmawiają również modlitw za zmarłych – protestanci nie uznają czyśćca – są zdania, że losu nienawróconych ich modlitwy już nie zmienią oraz że wierzący są już w niebie, więc modlitwa również nie jest im potrzebna. Podobnie rzecz ma się ze spowiedzią – w kościołach Chrystusowych nie ma konfesjonałów, ponieważ panuje przekonanie, że odpuścić grzechy może tylko Bóg. – Człowiek nie może tego zrobić – tłumaczy J. Matulewicz, zaznaczając jednak, że mówiąc o tym wszystkim nie ma zamiaru krytykować kościoła katolickiego.

Wystarczy

Nasz rozmówca, choć w Złotowie bardzo dobrze się czuł, pomału pakuje bagaże. Jak wyjaśnia, statut kościoła przewiduje aktywne bycie pastorem do 65 lat, pan Jan ten wiek już przekroczył. Wraca do Kołobrzegu, zresztą sporo osobistych rzeczy już tam trafiło. Póki co jednak aż do jesieni przyszłego roku w każdą środę i niedzielę – jak do tej pory – będzie odprawiał nabożeństwa. Czeka na swojego następcę, ufa, że w końcu znajdzie się ktoś, kto gotów będzie przejąć jego obowiązki. Nie ukrywa, że jeśli nowy kierownik znajdzie się wcześniej – bez wahania przekaże funkcję. – Jestem przekonany, że powinien mnie zastąpić młody człowiek – wyjaśnia.


Patrycja Koplin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości