Mieszkankę Jastrowia odwiedzam w jej domu. Drzwi otwiera z Marcelem na rękach. To najmłodszy z jej synów. Jest nieco zdziwiony moją osobą, ale mama tłumaczy mu, że to ten pan, o którym mówiła mu, że przyjdzie. Pięciolatek nadal jednak zachowuje rezerwę. Właściwie to on jest powodem, dla którego spotkałem się z Ewą Borowską, ale rozmawiając z nią wiem już, że Marcel nie będzie jedynym bohaterem artykułu.
Pani Ewa wychowywała samotnie trójkę synów. Już samo to wydaje się nie lada wyzwaniem, ale w pewnym momencie doszła do wniosku, że ma siły na więcej. Jak wspomina, razem z chłopakami oglądała w telewizji program „Kochaj mnie” o samotnych dzieciach. Wzruszało ją to i w końcu pojawiła się myśl, że skoro i tak siedzi w domu, to mogłaby się zaopiekować takim opuszczonym dzieckiem.
Taka jestem zbyt uczuciowa
– krótko komentuje sprawę. Założyła więc rodzinę zastępczą. Przez jej dom przewinęło się kilkoro dzieci, niektórymi opiekowała się tylko przez krótki czas, a inne zostały na dłużej i stały się częścią rodziny. W tej chwili jest mamą zastępczą dla czwórki chłopaków. Dwóch z nich, bracia Darek i Daniel, przebywa z nią już od dwunastu lat, teraz są w wieku gimnazjalnym. Trzecim dzieckiem, które zostało na długo, jest 9–letni Mateusz. Ta trójka, nie licząc biologicznych synów, była z nią, gdy jeszcze mieszkali w 57–metrowym mieszkaniu w bloku. Momentami bywało ciasno, więc trudno było myśleć o tym, aby wziąć pod swoje skrzydła kolejne dziecko. Jednak gdy otrzymała informację, że w pogotowiu rodzinnym znajduje się malutki Marcel, to nie miała serca, aby go tam pozostawić i postanowiła dać mu rodzinny dom, o który w innym przypadku byłoby mu bardzo trudno. Podobnie jak Darek, Daniel i Mateusz Marcel cierpi bowiem na FAS, czyli alkoholowy zespół płodowy.

Marcel sam przypomniał o tym, aby zrobić mu zdjęcie
Jest to zespół schorzeń będących skutkiem działania alkoholu na płód w okresie prenatalnym. Wśród charakterystycznych objawów wymienia się m.in. zaburzenia rozwoju fizycznego w postaci opóźnienia wzrostu i niedowagi, problemy z koordynacją ruchowo–wzrokową, anomalie w budowie twarzy, zaburzenia uwagi, słabą kontrolę impulsów, trudności w rozumieniu pojęć abstrakcyjnych czy trudności komunikacyjne. Choć jest to choroba nieuleczalna, to dzięki odpowiedniej opiece, nie tylko lekarskiej, osoby nią dotknięte mogą cieszyć się życiem i w zależności od stopnia upośledzenia normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Takim dzieciom trudno jednak liczyć na adopcję. Wspomniana czwórka trafiła jednak na Ewę Borowską, która stworzyła im rodzinę. FAS powoduje, że chłopacy wymagają szczególnej opieki i troski.
Wszystko musi być dla nich zaplanowane, bo nie lubią zmian i spontanów. Nowe rzeczy trzeba im cierpliwie tłumaczyć
– tak o codziennej rutynie opowiada pani Ewa. Dlaczego zdecydowała się na tak „trudne przypadki”? Jak sama mówi, nie szukała dzieci z tym konkretnym schorzeniem, tak się po prostu stało i cieszy się, że może zapewnić im dorastanie w rodzinnym środowisku.
Wyjątkowa rodzina – Dla wszystkich siedmiu chłopaków jest mamą. Problemu z przyjęciem do rodziny „młodszych braci” nie mieli także jej synowie...
Pomoc się przyda – Ewa Borowska ma status zawodowego opiekuna zastępczego. Za opiekę nad czwórką dzieci otrzymuje wsparcie finansowe od państwa, ale...
Przytulas – Sam Marcel jest bardzo kochanym chłopakiem. – Taki z niego przytulas. On kocha wszystkich – opowiada o nim Ewa Borowska...
Państwo także możecie pomóc Marcelowi wpłacając darowiznę na konto nr 25 8944 0003 0002 7430 2000 0010, w tytule przelewu wpisując: Marcel Krenc K/198
Dla wszystkich siedmiu chłopaków jest mamą. Problemu z przyjęciem do rodziny „młodszych braci” nie mieli także jej synowie. Decyzję o utworzeniu rodziny zastępczej oczywiście z nimi konsultowała. Zresztą zgodnie z procedurami jej synowie także zostali „sprawdzeni” przez psychologa, który uznał, że są gotowi na taki krok. Oczywiście nie raz bywają zgrzyty, ale to przecież normalne w rodzeństwie. Natomiast w czasach, gdy pani Ewa jeszcze pracowała starsi synowie pod jej nieobecność musieli ćwiczyć się w roli opiekunów i generalnie dobrze im to wychodziło. W domu jest jeszcze jeden mężczyzna, który do rodziny dołączył jako ostatni. To pan Mariusz, który od roku jest mężem pani Ewy.
Mąż pojawił się później, więc dzieci nazywają go „wujkiem”
– wyjaśnia mama. Pytanie jednak, co z biologicznymi rodzinami czwórki chłopców? Formalnie sierotami nie są, ponieważ ich rodzice żyją. W przypadku dwójki starszych braci rodzice na początku nawet dzwonili pytać się o swoje dzieci, kontakt ten urwał się wiele lat temu. Natomiast Mateusz i Marcel wciąż od czasu do czasu spotykają się ze swoimi. Ich rodzice mają ograniczone prawa rodzicielskie, co skutkuje np. tym, że w przypadku zabiegu medycznego potrzebna jest ich zgoda albo zgoda wyrażona przez sąd. Dzieci zdają sobie sprawę z tego, że pani Ewa jest ich „drugą” mamą, ale rzadko wracają wspomnieniami do swoich biologicznych rodziców. Z założenia jednak rodzina zastępcza to rozwiązanie tymczasowe, dopóki dzieci nie zostaną adoptowane. Możliwy jest także, pod pewnymi warunkami, powrót do rodziców. Ewa Borowska zdaje sobie jednak sprawę, że jej chłopacy mają małe szanse na adopcję i nie chce sobie wyobrażać scenariusza, w którym musiałaby się z nimi rozstać.
Martwię się o te dzieci jak o swoje, przeżywam każde niepowodzenia i cieszę się z wszystkich radości.

Pani Ewa z mężem i czwórką synów, którym stworzyła rodzinę
Ewa Borowska ma status zawodowego opiekuna zastępczego. Za opiekę nad czwórką dzieci otrzymuje wsparcie finansowe od państwa, ale zapewnia ono pewien poziom bezpieczeństwa – o resztę trzeba walczyć samemu.
Jest jak jest
– mama siedmiu synów nie narzeka i robi wszystko, aby zapewnić im jak najlepsze warunki. Podkreśla, że dużym wsparciem są inne rodziny zastępcze, które wspólnie tworzą Stowarzyszenie Zastępczego Rodzicielstwa Oddział w Złotowie. Za swoją godną podziwu postawę Ewa Borowska otrzymała nawet niedawno wraz z Karoliną i Rafałem Bąkowskimi Srebrne Krzyże Zasługi od prezydenta Andrzeja Dudy.
Marcel jest szczególnie chorowitym dzieckiem. Jak na swój wiek jest słabo rozwinięty fizycznie.
Przyrządzamy mu specjalne mieszanki energetyczne i choć jest bardzo szczupły to i tak udało mu się przybrać na wadze
– tłumaczy jego opiekunka. Przeszedł też operację serca, w związku z czym przez cały czas pozostaje pod opieką kardiologa dziecięcego. Kolejny zabieg przeszedł w związku z przepukliną. Ma także problemy ze wzrokiem – niedowidzi z powodu uszkodzonego nerwu wzrokowego. Nie toleruje laktozy, więc musi stosować specjalną dietę. Z kolei z powodu wady zgryzu często odwiedza ortodontę. W związku z tym często musi odwiedzać lekarzy, przeważnie w Poznaniu i to w ramach prywatnych wizyt, aby uniknąć długiego oczekiwania. Na długiej liście specjalistów, których regularnie odwiedza są: kardiolog, chirurg, neurolog, gastroenterolog, endokrynolog, okulista, ortodonta, laryngolog i alergolog. Dlatego pani Ewa postanowiła zwrócić się o pomoc do Fundacji Złotowianka.
Sam Marcel jest bardzo kochanym chłopakiem.
Taki z niego przytulas. On kocha wszystkich
– opowiada o nim Ewa Borowska. I ja miałem okazję poznać Marcela od tej strony. Zaskoczył mnie przy pożegnaniu. Gdy już schylałem się sznurować buty, to chłopak podbiegł do drzwi i przypomniał mi, że nie zrobiłem mu zdjęcia. Zna się dzieciak na dziennikarskiej robocie. Fotkę obowiązkowo pstryknąłem, a Marcel obejrzał ją na podglądzie w aparacie i zaaprobował. Na koniec serdecznie pomachał mi ręką i nawet przesłał całusa.
Państwo także możecie pomóc Marcelowi wpłacając darowiznę na konto nr 25 8944 0003 0002 7430 2000 0010, w tytule przelewu wpisując: Marcel Krenc K/198.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dziekujemy ze podjela sie Pani takiego trudu i zyczymy wszystkiego dobrego dla Pani i dzieci :))
Najlepsza mama jaką znam BRAWO
Brawo Mama.
Podziwiam i szanuję.
Wspaniale że są tacy ludzie.zycze pani zdrowia i wytrwałości.i spełnienia marzeń
Dziekujemy ze podjela sie Pani takiego trudu i zyczymy wszystkiego dobrego dla Pani i dzieci :))
Najlepsza mama jaką znam BRAWO
Brawo Mama.