Reklama

Złotówka niesprawiedliwa

26/03/2012 14:30
Lokatorzy mieszkań komunalnych w Rudnej czują się postawieni pod ścianą. Na wykup zajmowanych od lat lokali ich nie stać, jednak będą się musieli z tym wydatkiem zmierzyć, bo - jak sami mówią - innego kąta nie mają. Na pytanie, ile są w stanie zapłacić odpowiadają krótko: jak najmniej

Gmina ma zamiar pozbyć się tych lokali, co do których nie ma wielkiej nadziei, że się kiedyś zwolnią, a których utrzymanie wciąż generuje koszty. Na pierwszy ogień ma pójść budynek znajdujący się w Rudnej, w którym wyodrębniono 4 mieszkania. - Jesteśmy na etapie wyceny – streszcza sytuację wójt gminy Piotr Lach. - Moim zdaniem zasadne byłoby pozbycie się każdego z tych lokali nawet za symboliczną złotówkę, ale trzeba się liczyć z głosami opinii publicznej, która niekoniecznie się z takim rozwiązaniem zgadza – kontynuuje. Konkretyzując, ewentualne przeprowadzenie transakcji na tak korzystnych dla lokatorów zasadach część osób uważa za niesprawiedliwe, zwłaszcza że płacony przez nich latami czynsz do wysokich z całą pewnością nie należał.
[[reklama]]
Wiadomo więc, że trzeba będzie zapłacić więcej. Ile? Jak mówi wójt, ostateczna kwota nie jest jeszcze znana, na pewno będzie jednak ona wypadkową dwóch czynników – wartości rynkowej mieszkań oraz odniesieniem ich do realiów Rudnej. O jakich kwotach myślą lokatorzy? Bożena Pachuta nie ukrywa, że o jak najniższych. Na pytanie, ile wraz z mężem są w stanie zapłacić za zajmowane mieszkanie szczerze odpowiada: - W stanie nie jesteśmy nic, musielibyśmy wziąć kredyt. Nasza rozmówczyni przyznaje, że z barku alternatyw mieszkaniowych do kupna będzie musiała przystąpić, liczy jednak na to, że gmina weźmie pod uwagę ogólny stan budynku oraz poszczególnych mieszkań i rozsądnie wyceni lokal. Kwota 15 tys. zł, o której rozmawiamy, to dla niej i dla jej męża wciąż za dużo. O tej cenie myślą Beata i Stanisław Sobkowie, nie ukrywają oni jednak, że spłacić ją będzie trudno, o innej formie aniżeli ratalna nie ma więc nawet mowy. Zaznaczają również, że być może jest to cena odpowiednia, ale wówczas, gdyby przyznano im pokój po sąsiadach, którzy do wykupu nie mają zamiaru przystąpić. - Drugie 15 tysięcy trzeba włożyć w remont – argumentuje S. Sobek, pokazując osypujące się tynki.

- Wycena mieszkań ma swoje kryteria, a co gorsza jest wykonywana na podstawie oględzin powierzchownych osoby, która nie zagłębia się w szczegóły i problemy tego budynku – opowiada zapytany przez nas o opinię w tej sprawie sołtys Rudnej i radny rady gminy Złotów jednocześnie Jarosław Maciejewski. - Ten budynek i inne budynki po starych szkołach na terenie gminy w jakim stanie były i są – to widać. W Rudnej został zasiedlony przez urząd, czyli przez właściciela, osobami z terenu gminy, które miały kłopoty mieszkaniowe i korzystają z mieszkań socjalnych-gminnych. W taki sposób dla tych ludzi narodziła się szansa na mieszkanie. To pozwoliło im na stworzenie normalnego domu dla ich rodzin. Dla osób postronnych ta nieruchomość stała się zbędnym elementem, który obciąża budżet gminy. Tak, to prawda, ale nie możemy zapominać o tym, że mieszkają tam ludzie, którzy w tej wsi urodzili się i założyli rodziny, kiedy otrzymali szansę na dalszy rozwój to już dawno pytali, co stanie się z tymi mieszkaniami.

Nie wszyscy, co prawda, i ci zapewne nie czują potrzeby mieszkania w tej wiosce. Jednak pozostała część chce dalej tu mieszkać i żyć, a warunki, jakie mają, nie są do pozazdroszczenia. Cieknący dach, w którym dziury są już jak w "szwajcarskim serze" i popękane kominy ze starości, bo trzeba dodać, iż budynek ten jest ponad 100-letnią historią wsi - to elementy stanowiące o bardzo trudnych warunkach mieszkaniowych. Dla mnie jako sołtysa tej wsi powinno się dopomóc tym ludziom w wykupieniu mieszkań, by wiedzieli, iż jest to ich miejsce prywatne i sami muszą o nie zadbać, a dodać należy, że większość z nich bierze czynny udział w życiu społecznym tej miejscowości – kontynuuje J. Maciejewski. - Jako radny rady gminy wiem, że taki obiekt stanowi obciążenie, a patrząc dalej w perspektywie upływającego czasu należy jak najszybciej pozwolić zainteresowanym lokatorom wykupić te mieszkania. Jednak umożliwiając wykup musimy kierować się możliwościami, jakie mają mieszkańcy. Czy symboliczna złotówka to mimo wszystko przenośnia... Jeżeli opłacali naliczony im czynsz i nie stanowili obciążenia dla budżetu gminy to wykupienie powinno nastąpić po jak najkorzystniejszej cenie dla nich. Może nie złotówka, ale odpowiednio skorygowana cena wykupu – podsumowuje sołtys.

Przy okazji wątku wykupu pojawia się jeszcze jedna kwestia – w grę wchodzi tylko sprzedaż wszystkich mieszkań. - Nie wyobrażamy sobie takiej sytuacji, że w całym zasobie zostaje nam jedno mieszkanie – zaznacza wójt, tłumacząc, że oczywiście również w takiej sytuacji można współpracować, jednak kluczowa kwestia nie zostaje rozwiązana – gmina musiałaby przecież partycypować w kosztach utrzymania budynku, a tego samorząd chce uniknąć.

W górę, ale rozsądnie


Zasób mieszkaniowy gminy Złotów składa się z 19 mieszkań, z czego typowy charakter socjalny mają tylko 4 z nich. Reszta to obiekty komunalne, które gmina wynajmuje za niewielkie pieniądze. Jeśli chodzi o lokale socjalne, stawka za 1m2 została uchwalona na poziomie 39 gr, w przypadku komunalnych plasuje się ona od 68gr/m2 do 1,12/m². Wysokość uzależniona jest od standardu mieszkania. - Czynniki obniżające stawkę to np. brak ciepłej wody, brak centralnego ogrzewania, brak łazienki – precyzuje Piotr Lach. Jak zapowiada wójt, w przypadku mieszkań komunalnych stawki mają w najbliższym czasie wzrosnąć, nie będzie to jednak podwyżka drastyczna. - Będzie ona miała realny charakter, inaczej mielibyśmy problem ze ściągalnością czynszu – opowiada wójt. Zresztą już teraz nie wszyscy terminowo dokonują opłat – niektórzy wynajmujący mają zaległości rzędu 1 tys. zł.

Gminne komunalne i socjalne mieszkania usytuowane są we Franciszkowie, Kleszczynie, Krzywej Wieś, Pieczynie, Rudnej, Stawnicy i Złotowie. Jeśli chodzi o ich wielkość – nie ma reguły, w zasobie znajdują się zarówno lokale o powierzchni 115 m2, jak i te, które zamykają się w 38 m2. Ogółem gmina jest w posiadaniu 975 m2. Niejako w zapasie dodatkowo znajdują się usytuowane nad salami wiejskimi pomieszczenia zaadaptowane na mieszkania. Tym sposobem w ostatnim czasie gmina zyskała lokal w Górznej, również w nowo powstającej świetlicy w Klukowie poddasze ma mieć charakter mieszkalny. Co prawda jego przeznaczenie ma mieć związek z szeroko rozumianą kulturą i turystyką, jednak – jak zaznacza wójt – w sytuacjach nagłych, nieprzewidzianych może posłużyć za lokal socjalny. - Wszystkie obiekty powiązane ze świetlicami mają charakter doraźny – zaznacza wójt – jako lokale mieszkalne na dłuższą metę się nie sprawdzają. Wiadomo przecież, że odbywające się w salach wiejskich imprezy, uroczystości kolidują z życiem rodzinnym.

Problemy takie jak wszędzie

Wójt P. Lach zwraca uwagę na to, że gmina boryka się z dokładnie takimi samymi problemami jak inne samorządy w kraju. Przede wszystkim są to brak mieszkań, ich fatalny standard oraz duże zainteresowanie ze strony społeczeństwa (w tej chwili na liście osób oczekujących na przydział lokalu znajduje się 18 rodzin). Kłopotu nastręcza również weryfikacja kryteriów, które predysponują dane osoby do przyznania mieszkania. - Monitorujemy sytuację tych ludzi, znamy ich i wiemy, że część z nich czasowo coś sobie wynajmuje, ale z reguły i tak zjawiają się u nas z powrotem – mówi P. Lach, dodając, że zawsze kiedy zwalnia się jakieś mieszkanie (a dzieje się to nieczęsto), pojawia się problem związany z podjęciem decyzji o jego ponownym zasiedleniu. - Kogo wybrać? - pyta wójt. - Pierwszego z listy oczekujących czy tego, który spełnia najwięcej kryteriów?

Studnia bez dna

Standard gminnych mieszkań pozostawia sporo do życzenia, ale – paradoksalnie – właśnie to sprawia, że kolejka chętnych na nie nie jest dramatycznie długa. - Oczywiście moglibyśmy kupować obiekty i wynajmować je albo budować mieszkania zamiast świetlic, ale to by spowodowało, że w trybie natychmiastowym przybyło by mnóstwo zainteresowanych – co do tego wójt nie ma żadnych wątpliwości. Poza tym świadomość, że gmina „da” mieszkanie powoduje, że część osób zaczyna zaniedbywać swoje obowiązki lokatorskie, przestaje płacić czynsz, a co za tym idzie – otrzymuje decyzję o eksmisji. Wówczas jedynym ratunkiem pozostaje samorząd.
- Mamy świadomość tego, jakie warunki panują w naszym zasobie – przyznaje wójt – będziemy próbowali coś w tym względzie robić. Prace zostały już zainicjowane – w zeszłym roku wymienione zostało pokrycie dachowe na dwóch budynkach w Pieczynie oraz na obiekcie we Franciszkowie.
Jakiej wielkości środków trzeba, by móc wyremontować wszystkie gminne lokale? - Nieograniczonych – krótko odpowiada P. Lach. Nie przesadzimy mówiąc, że to studnia bez dna.

Patrycja Koplin

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości