Gmina Krajenka obroniła się przed płaceniem kar za zbyt opieszałą rekultywację wysypiska śmieci, jak to miało miejsce w Okonku. Już niedługo na jego miejscu powstanie las
- To, że naraziliśmy budżet gminny na straty spowodowane płaceniem kar jest informacja nieprawdziwą - przyznaje sekretarz gminy Krajenka Tomasz Ciechanowski. Jego zdaniem rekultywacja wysypiska śmieci przebiega zgodnie z harmonogramem. Na podstawie wojewódzkiego programu ochrony przyrody ewentualne kary mogłyby być naliczane od stycznia przyszłego roku. – Gdybyśmy nie zdążyli, to dopiero wówczas gmina by musiała płacić. To już praktycznie końcówka rekultywacji. W tej chwili została nałożona warstwa, tak zwana rodna, teraz trzeba tylko nasadzić drzewa – tłumaczy sekretarz.
Zanim jednak to nastąpiło cała powierzchnia została wyłożona specjalną membraną, która uniemożliwia przedostawanie się nieczystości w głąb ziemi. Zostały również zamontowane czujniki piezometryczne, które służą do pomiarów stężenia gazów. Są one systematycznie odczytywane przez specjalistyczną firmę. Oprócz tego zamontowano specjalne poziome rury, które służą do odprowadzania nadmiaru tych gazów. Na wałach otaczających wysypisko posiano trawę. Kto nie widział, jak wyglądało wysypisko kilka lat wstecz, temu trudno uwierzyć, że w tym miejscu ono w ogóle istniało. Po nasadzeniu drzew teren ten będzie przypominał las. [[reklama]]
Koszty rekultywacji kształtują się w wysokości jednego miliona czterystu tysięcy złotych. Jak twierdzi Tomasz Ciechanowski, to i tak mniej niż wynosił pierwotny kosztorys, który zakładał koszty na poziomie dwóch milionów złotych. Na skutek przetargu gmina sporo zaoszczędziła.
Krajeńskie wysypisko jest nieczynne od ośmiu lat, przez kilka ostatnich lat była jednak możliwość zwożenia na nie jedynie gruzu. Mieszkańcy gminy korzystają od tamtej pory z wysypisk w Złotowie i Pile.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze