Ślusarz, stolarz, cukiernik - mieć taki fach w ręku to niemal mieć pracę. Rzemieślnicy przekonują gimnazjalistów, że warto uczyć się w zawodówce
Monika Naskręt w tym roku skończy gimnazjum w Krajence. Dziewczyna stoi przed ślusarzem i podpytuje go o tajniki tego zawodu. - Mówią, że to męski zawód, ale mnie to interesuje. Lubię tworzyć różne rzeczy z metalu – mówi szczupła dziewczyna z Łońska. Na jej pytania odpowiada Kazimierz Łyjak.
- Młodzież pochłonięta jest zawodami nowoczesnymi, a trzeba spojrzeć na rynek pracy, jakie zawody będą potrzebne. Nie sztuka wyszkolić stu mechaników samochodowych, którzy w naszym rejonie nie znajdą zatrudniania. Bardzo potrzebni są ślusarze, spawacze - ślusarz ze Złotowa uważa, że każdy, rodząc się, ma jakieś predyspozycje zawodowe, za którymi powinien podążać.
Monika jeszcze nie jest pewna, co wybierze. Oprócz ślusarstwa interesuje się fryzjerstwem i gastronomią. - O wyborze zdecydują wyniki na koniec gimnazjum i to, czy łatwo będzie znaleźć praktyki – mówi dziewczyna.
Takich deklaracji w czwartek 27 marca w Cechu Rzemiosł Różnych w Złotowie pada więcej. Cech, wspólnie z Ochotniczymi Hufcami Pracy i Młodzieżowym Centrum Kariery w Złotowie, organizuje Targi Pracy dla gimnazjalistów. Blisko dwustu uczniów dowiaduje się, dlaczego warto zostać rzemieślnikiem i jak wybrać odpowiedni dla siebie zawód.
- Ja jestem cukiernikiem z zamiłowania i młodzi ludzie powinni w tym kierunku spojrzeć - twierdzi Jan Tushik w Lipki. - Zawód cukiernika staje się poszukiwany na rynku. A jest to w tej chwili, podobnie jak piekarz, zawód nie tak wyczerpujący fizycznie jak kiedyś - dodaje przedsiębiorca.
Praca, pieniądze, pewność
Swój zawód zachwala każdy z rzemieślników biorących udział w targach. - Mechanicy samochodowi zawsze będą mieli pracę - ci, którzy chcą pracować, bo ilość samochodów na rynku cały czas rośnie – twierdzi Bronisław Kubiński. Stolarz Andrzej Manikowski nie pozostaje mu dłużny: - Z drewna można zrobić wszystko. Trzeba tylko chcieć. Chęć i wybór dobrego zakładu szkolącego to połowa sukcesu.
[[reklama]]
Część gimnazjalistów dobrze o tym wie. Adrian Lewandowski bez wahania podchodzi do pracowników zakładu elektryka Zbigniewa Kucharczyka. Na tę profesję chłopak zdecydował się dwa miesiące temu.
- Uważam, że to jest dobrze płatny zawód, wszędzie znajdę pracę – mówi z przekonaniem gimnazjalista z Czyżkowa. Pewny swego jest także Michał Ilinicz z Paruszki. - Zostanę mechanikiem. To mój życiowy cel. To jest moja największa pasja - nastolatek dłubie w domu przy motorach. W garażu ma kawasaki kmx 125.
Uczulenie na pracę
Pewność niektórych nastolatków co do tego, kim chcą zostać, jest budująca. Nadal jednak sporo z nich nie wie, jaki zawód wybrać lub czyni to po omacku. - Przychodzi do mnie uczeń, ja mu włączam pilarkę, a on dostaje drgawek - A. Manikowski opowiada o swoich doświadczeniach z uczniami zawodówek.
Inny przykład złego wyboru dotyczy cukiernika. Spośród czwórki kandydatów na ucznia trójka miała uczulenie na mąkę żytnią. - Dlatego uczeń powinien wiedzieć, czym się dany zawód „je”, jakie są jego plusy i jakie zagrożenia się z nim wiążą - twierdzi stolarz.
Duża w tym rola rodziców i nauczycieli. Warto wcześniej pokazać dziecku możliwe drogi rozwoju. Dzisiaj mieć dobry fach w ręku to mieć niemal pewność zatrudnienia. Zwłaszcza, że pójście do zawodówki wcale nie zamyka drogi do dalszej nauki.
- Po tych trzech latach zawodu młody człowiek jest dobrze przygotowany do dalszej nauki, rozwoju. Ja chodziłem tu do zawodówki, potem skończyłem szkołę średnią, a potem studia i jestem inżynierem technologii drewna. Tak samo robi mój syn - A. Manikowski służy własnym przykładem.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze