Reklama

Życie za medal

24/07/2012 00:00
Daniel nie był na wojnie, nie stoczył nawet potyczki, ale ma order Virtuti Militari za zasługi bojowe dla Polski. Ma też medal Polonia Restituta za dokonania na rzecz kraju. - To moja radość i zabezpieczenie na przyszłość - mówi mieszkaniec Krajenki

Broń na stół

Dziewiętnastowieczny granat stoi na stole przez całą rozmowę. Głęboko rzeźbiony metal wygląda jakby był pokryty łuską krokodyla. Nie odbija słońca wpadającego przez okno, nie przyciąga barwą. Ot, zwykły świecznik zroszony zastygłym woskiem. – To pierwszy ręczny granat na czarny proch z zapalnikiem – uświadamia mnie mój rozmówca, gdy biorę bryłę metalu do ręki. Ciężki – ważę go w dłoni i ostrożniej niż przed chwilą odstawiam na blat. – Replikę takiego możesz dostać w Internecie za 60 złotych – mężczyzna śmieje się na koniec spotkania. Po spędzonej z nim blisko godzinie wiem, że ironizuje. Internet uważa za siedlisko oszustów, choć działają tam też fachowcy. A podróbki go nie interesują.

Sezamie, otwórz się

Daniel Szczęsny od niedawna wynajmuje mieszkanie przy ulicy księdza doktora Bolesława Domańskiego w Krajence. Na domofonie nie ma jego nazwiska i pewnie nie będzie. Sąsiedzi nie mają pojęcia jak się nazywa. – Dopiero się urządzam – mówi 32-latek, gdy przekraczam próg jego domu - niewielkiego mieszkania w bloku z wielkiej płyty. Krótki korytarz prowadzi do salonu pełniącego jednocześnie rolę sypialni. Nad łóżkiem przykrytym pościelą wisi „przysięga Tadeusza Kościuszki w Krakowie” Kossaka - reprodukcja z lat 20 ubiegłego wieku, obok wisi kolekcja starej broni. - Ci, którzy mnie znają mówią, że z bronią się urodziłem – z dumą oświadcza mój gospodarz. Podkreśla swój związek ze strzelectwem: klub sportowy, bractwo kurkowe. – Może kiedyś będzie okazja o tym pogadać, tym bardziej iż planuje założenie bractwa kurkowego w Krajence – rzuca w przestrzeń pokoju z widokiem na brukowaną ulicę. W końcu sięga po pęk kluczy leżących na okrągłym stole przykrytym jasnym obrusem. Jeden z nich obraca w zamku metalowej skrzynki używanej zwykle do przewożenie pieniędzy. Banknotów w niej jednak nie ma. Jest coś o wiele cenniejszego.


[[reklama]]
Śmierć w obozie

Pewne zwykle palce mężczyzny drżą, gdy z foliowego woreczka wyjmuje niegdyś bordowe pudełko. Otwiera je z namaszczeniem i sięga do środka. Drżenie jest bardziej widoczne, gdy na otwartej dłoni podsuwa mi order . – To order Polonii Restituty. Uważaj na wstążkę, bo ledwo się trzyma – dziwne, że pozwala go dotykać. Pięknie grawerowany krzyż rzeczywiście wywołuje drżenie. Nie tylko palców. – Otrzymały go 2464 osoby. Większość osób, które to dostały zginęły w Ostaszkowie. Wykonywał to pan Gontarczyk, który miał na to zamówienie rządowe – Daniel Szczęsny wie niemal wszystko o odznaczeniu, które kupił w Niemczech.

- Najprawdopodobniej trafiło to tam z armią generała Maczka – zgaduje. Miłośnik falerystyki, czyli orderów i odznaczeń uświadamia mnie, że zarówno Niemcy, jak i Rosjanie w czasie wojny wyłapali ludzi odznaczonych między innymi Restitutą i wywozili do obozów. - W Polsce Ludowej ubecja robiła dokładnie to samo , był obowiązek zdawania broni i orderów – podkreśla krajeńszczanin.

Podobnych medali ciekawszych w swojej kolekcji mężczyzna ma około pięćdziesięciu. Głównie polskich, bo są bardzo rzadkie. – Znalezienie ich to jest jak gra na loterii. Ty coś kupujesz, a za tobą stoi dwóch innych. Szybko musisz płacić i uciekać – informatyk z wykształcenia bawi się jednym z zafoliowanych medali. Twierdzi, że polskie medale udaje się znaleźć w Europie zachodniej. Na giełdach staroci, u prywatnych kolekcjonerów. - Mój ojciec przypadkowo znalazł order Virtuti Militari z czasów Księstwa Warszawskiego. W złocie. Facet nie zdawał sobie sprawy z tego, co miał.
[[reklama]]
Panu Danielowi też coś się czasem trafi. Niedawno w Czechach znalazł mauzera, bicie radomskie, ale go zostawił. - Tam był zalegalizowany, ale w Polsce byłby z nim problem. Bałem się go kupić – przyznaje miłośnik falerystyki.
[[nowa_strona]]
Rodzina na medal

Odznaczenia i starą broń zbiera także tata Daniela Szczęsnego – Andrzej. - Mój ojciec jest w pierwszej dziesiątce jeśli chodzi o falerystykę w Polsce – chwali się mój rozmówca. Wspomnienie ojca jest pretekstem do cofnięcia się w czasy dzieciństwa Daniela.
- Ojciec ściągał ze ściany polską szablę wzór 34. Opowiadał mi, co to jest, jakie formacje ją miały. Dziadek wspominał też o naszych przodkach, o jego dziadku, który był w Powstaniu Wielkopolskim. Opowiadał z reguły z palcem na ustach, ściszonym głosem, bo władza nie lubiła takich spraw – mężczyzna demonstruje gest, z którym kojarzy dziadka. Dziś mówić można o wszystkim i D. Szczęsny ochoczo z tego korzysta. - W Gnieźnie na zamku są nasze dokumenty dotyczące sarmackiego pochodzenia, drobnego kupieckiego – zapewnia patrząc mi prosto w oczy zza cienkich okularowych szkieł i dodaje: - Moi przodkowie walczyli w XIX wiecznych powstaniach: Wielkopolskim, Listopadowym. Brat mojego dziadka zginął w Katyniu…
[[reklama]]
Polisa na życie

Wszystkie odznaczenia, jakie Daniel Szczęsny wyjmuje z kasetki należały kiedyś do kogoś innego. Właścicieli niektórych można zidentyfikować po numerze na medalu. Większość pozostanie anonimowa na wieki. Tak jak żołnierz, który w okresie międzywojennym dostał Virtuti Militari. – Datuję go na 1920-1926 rok. Jest dla mnie najcenniejszy, bo nadawany był wyłącznie za zasługi bojowe dla kraju. Żeby go dostać ktoś musiał uratować grupę żołnierzy albo zdobyć stanowisko ckm – opowiada falerysta sięgając po książkę o odznaczeniach. Na półce drewnianej lakierowanej komody ma ich kilkadziesiąt. Nie ma w nich jednak wiedzy najważniejszej – jak odróżnić oryginał od kopii. – Tu liczy się doświadczenie. Ile ja rzeczy przegapiłem, bo np. za długo się zastanawiałem – wyznaje 32-latek, który na poważnie falerystyką zajmuje się od trzech lat. – Mam już na ten temat coś do powiedzenia. Znam ludzi ze środowiska i oni też mnie rozpoznają – twierdzi splatając palce.
[[reklama]]
Daniel Szczęsny swoją pasję i, jak sam ją nazywa, zboczenie zmienia w sposób na życie. - To jest coś, co mnie bawi, ale też jest to dla mnie rodzaj zabezpieczenia finansowego. Te rzeczy cały czas mocno zwyżkują – uśmiecha się chowając „swoje” odznaczenia do podręcznego sejfu.

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości