JESTEM zapalonym sportowcem, JESTEM ojcem czwórki kochających dzieci, JESTEM mężem Hanny i dziadkiem. I to, że JESTEM, jest dla mnie najważniejsze. Decyzja o amputacji nogi była najtrudniejszą w moim życiu, jednak w obliczu wyboru pomiędzy życiem a niepewnością czyhającego za moimi plecami nowotworu, nie było wyjścia.
Wszystko zaczęło się 13 lat temu, od niewinnie wyglądającej narośli na prawej kostce. Przeszedłem zabieg jej usunięcia, wycinek guza został wysłany na badania, a po kilkunastu dniach mogłem wziąć głęboki oddech – zmiana niezłośliwa.
Kocham tenis. Od kiedy pamiętam, grałem rekreacyjnie, jednak z pasją zawodowego sportowca. Systematycznie spotykaliśmy się z przyjaciółmi na rozgrywkach, łączyliśmy przyjemne z pożytecznym. Patrzyłem, jak dorastają moje dzieci, jak usamodzielniają się, wyruszają w świat. Spełnienie i stabilizacja – to był cel, który udało mi się osiągnąć.
Niestety, po kilku latach od pierwszej operacji guz zaczął odrastać, pociągając za sobą zmiany zwyrodnieniowe stopy, a zniekształcając ją utrudniał mi chodzenie. Toczyłem ze sobą wewnętrzne spory dotyczące dalszego leczenia, może bałem się, czując, że mogę usłyszeć to, czego nikt z nas słyszeć nie chce… Po wielu rozmowach z rodziną i lekarzami zdecydowałem się na badania. Niestety okazało się, że guz przekształcił się w tę najgorszą postać – zdiagnozowano nowotwór złośliwy tkanki łącznej i innych tkanek miękkich – chrzęstniakomięsaka.
Kiedy dowiadujemy się, że chorujemy na nowotwór złośliwy prowadzimy pewnego rodzaju kalkulację swoich możliwości, sił, szans. Ja również musiałem ją przeprowadzić, wybierając pomiędzy amputacją nogi i szansą na podjęcie dalszej walki o życie a nie wyrażeniem zgody na zabieg i patrzeniem, jak rak coraz bardziej rozsiada się w moim ciele…
Pół roku przed wyznaczoną datą operacji tata uczęszczał na zajęcia i ćwiczenia rehabilitacyjne. Pozwoliło to na przygotowanie obu nóg – mięśni do nowej sytuacji. 20 lipca 2017 roku tata przeszedł operację w Centrum Onkologii w Bydgoszczy. Po czterech dniach po operacji wrócił uśmiechnięty do domu. Wszyscy musieliśmy się przyzwyczaić do nowej sytuacji, nowego taty i zorganizować swój każdy dzień tak, aby móc mu pomóc
Reklama
– ten czas z trudem wspomina córka pana Tadeusza, Dagmara.
Po zabiegu wróciłem taki sam, a jednak inny. Wiedziałem, że muszę i chcę walczyć o to, by moje życie jak najbardziej przypominało to sprzed amputacji. Z pomocą przyszła rodzina i przyjaciele, przeciwnicy na korcie, moje wsparcie w życiu.
Mimo iż każdemu z nas zdarzają się gorsze dni, walczę. Po kilku miesiącach rehabilitacji udało mi się stanąć na nogach. Niczym bohater na środku salonu z dumą patrzyłem na moją rodzinę, zerkając im w oczy z perspektywy osoby stojącej o własnych siłach, nie siedzącej na wózku.
Proteza, z której korzystam obecnie, to tzw. proteza „wstępna”. Nowa, w każdym aspekcie ułatwiająca mi codzienne życie, przygotowująca do próby podjęcia pracy (zdolności wykonywania pracy), a może i do uprawiania ukochanego sportu, to koszt 50 tysięcy złotych.
Przeszedłem daleką drogę, życie rzuciło mi pod nogi ogromną kłodę, jednak nie należę ludzi, którzy zatrzymują się i mówią: nie przejdę. Jestem z tych, którzy chcą ją przeskoczyć, obejść, przenieść, znaleźć się krok za przeszkodą. Z Państwa pomocą samodzielnie ominę kłodę, którą napotkałem i będę walczył, by moje jutro jak najbardziej przypominało jutro każdego zdrowego człowieka.
Możecie Państwo wesprzeć Pana Tadeusza w walce o zakup protezy i odzyskanie sprawności, wpłacając dowolną kwotę za pośrednictwem strony: http://zlotowiankahelp.pl/cel/chce–stanac–nogi/
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jeżeli to cwaniaczek który do najuboższych nie należy to życzę mu gangreny.
Ja jestem tego samego zdania co Henryk poniżej.
Racja kto jest głupi ro pomoże a koleś będzie się woził furą itp. jeżeli po pomoc wyciągają ręce ludzie którzy nie mają i nie będą mieć takich pieniędzy to trzeba pomóc ale nie w przypadku ...
ludzie kto chce to pomoże, a ci którzy to krytykują w takiej sytuacji sami pierwsi wyciągali by łapy, to dość typowe w naszym społeczeństwie,"problemu nie ma bo mnie nie dotyczy "
Zrozumiał bym gdyby mieszkał w ADM-ie, jeździł rowerem do pracy itp. ale w tym przypadku nie wiem jak jest.
Racja, przecież są ludzie którzy odmawiają sobie różnych rzeczy bo ich po prostu na nie nie stać ale oczywiście są tez tacy...
To nie są głupoty trzeba wybrać albo samochód albo proteza.
widać, że Ciebie życie nie doświadczyło pisząc takie głupoty...
Trzeba sprzedać samochód itp. a nie zbierać po ludziach.
Rodzina by się złożyła i by było na protezę ale wiadomo ... tak jak w przypadku tamtego pijaka tez zbierają na leczenie a przecież rodzina nie jest taka biedna
Jeżeli to cwaniaczek który do najuboższych nie należy to życzę mu gangreny.
Ja jestem tego samego zdania co Henryk poniżej.
Racja kto jest głupi ro pomoże a koleś będzie się woził furą itp. jeżeli po pomoc wyciągają ręce ludzie którzy nie mają i nie będą mieć takich pieniędzy to trzeba pomóc ale nie w przypadku ...