Wróżby na zaklęcie zdrowia i ciekawość, kim będzie następca - burmistrz zna już przyszłość
Andrzejkowe wróżenie sięga jeszcze czasów pogańskich. Dawniej ludność traktowała te obrzędy niezwykle poważnie, a przepowiednie były niczym ostateczne wyrocznie. Panny, którym wywróżono, że w przyszłym roku za mąż nie pójdą, nie miały na to szans i już, bo tak np. przewidziały buty rzucone za siebie. Jak dzisiaj traktujemy wróżby? Przede wszystkim jest to świetna okazja do towarzyskich spotkań, gier, zabaw i przebieranek.
Dla Stanisława Wełniaka to wciąż znakomita okazja do zgłębienia najskrytszych marzeń i pragnień.
Kto następny?
Jako że większość wróżb dotyczy panien, trudno było wybrać odpowiednią dla Stanisława Wełniaka, burmistrza Złotowa. Na szczęście udało się. Na pierwszy ogień poszło jabłko. Litera, która powinna ułożyć się z rzuconej za plecy skórki, wskazać miała inicjały następcy burmistrza w przyszłych wyborach. Niestety okazało się, że wykrętas nie przypominał niczego. - Może to oznaczać, że pojawi się ktoś zupełnie nowy, ktoś, kogo jeszcze nie podejrzewamy o kandydaturę - stwierdził Stanisław Wełniak.
Prywatnie
Drugą wróżbą było spalenie dwóch zapałek jednocześnie. Należy pomyśleć nad życzeniem, a następnie podpalić zapałki, trzymając je razem, łebkami do góry. Jeśli żółte języki połączą się, prośba spełni się już w przyszłym roku, jeśli rozchodzą się na boki, niestety trzeba będzie jeszcze poczekać. Zapytany o życzenie St. Wełniak odpowiedział: - Tym razem pomyślałem o prywatnych sprawach. Chciałbym wyzdrowieć. Nadal dokucza mi borelioza, na którą zachorowałem jakiś czas temu... Skoro jednak płomień był taki jak trzeba, mogę być dobrej myśli – uśmiechnął się pocieszająco. [[reklama]] Fusy i długopis
Wróżba dla bardziej zaawansowanych – fusy na dnie filiżanki. Co burmistrz ujrzał w czarnych ziarnach kawy? - Wszystko zależy od wyobraźni i humoru danego dnia... - zastanawia się na głos. – W tym momencie wydaje mi się, że widzę okrąg. Może to oznaczać nadchodzące inwestycje albo, że moja historia tutaj zatoczy koło – zakończył z uśmiechem.
Na sam deser została jeszcze tylko wróżba z czterema kubkami. Pod każdym leży inny przedmiot: długopis (przyszłość pisarza), różaniec (służba Bogu), pieniądze (dostatek, bogactwo) i ziarnko pieprzu (przygody, podróże). Stanisław Wełniak bez wahania, z zamkniętymi oczami, odsłonił kubek z długopisem. - W przyszłości wydam książkę – roześmiał się.
Tradycja
- Wieczór andrzejkowy to już nasza polska tradycja, o którą warto dbać. To nie jest naleciałość z zachodu, jak halloween, a sięgająca najstarszych wspomnień zabawa, którą pamiętają nasi rodzice, dziadkowie. Lubię ten wieczór z tego powodu, że można dowiedzieć się, o czym skrycie marzymy, my sami i nasi najbliżsi - mówi St. Wełniak.
Agnieszka Piec
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze