Reklama

Ani wózek, ani skuter. Szansa dla Marcina

19/04/2018 11:30
Rodzina zawsze była dla mnie najważniejsza. To mój azyl, moje miejsce, mój kawałek nieba na ziemi. Każdą wolną chwilę poświęcałem najważniejszym osobom w moim życiu, małżonce i dwóm synom. Uwielbiałem uczucie, gdy po ciężkim dniu w pracy wiedziałem, że mam dokąd wracać

Byłem głową rodziny, czułem się odpowiedzialny za nich, potrzebny. Dzisiaj? Dzisiaj… to ja potrzebuję ich. To oni są odpowiedzialni za mnie. Nie tak miało wyglądać moje życie.

Wyjazd za granicę do pracy nie był łatwą decyzją, jednak po powrocie miało być łatwiej, lepiej… Zwykły dzień. Jak co rano Marcin z kolegami wyruszyli w drogę do pracy. Rozmowy o rodzinie, trochę żartów. Deszcz, mokra nawierzchnia, chwila nieuwagi. Samochód wpada w poślizg, traci przyczepność, zjeżdża na przeciwny pas, zderza się z samochodem jadącym z naprzeciwka… Krzyk, huk, potem cisza…

Reklama

Marcin miał dużo szczęścia – uszedł z życiem, w przeciwieństwie do jego przyjaciela… Tam, gdzie jedno życie dobiegło końca, zaczęła się walka o inne…

100 dni. Tyle Kamila, żona Marcina, spędziła przy jego łóżku czekając, aż się wybudzi. Aż spojrzy na nią, dotknie, może się uśmiechnie. Jednak wybudzenie się ze śpiączki było zaledwie początkiem drogi, jaką przyszło im przejść. Marcin doznał obszernego urazu czaszkowo–mózgowego z niedowładem czterokończynowym spastycznym.

Zdaniem lekarzy nie miał szans na przeżycie. Cały czas powtarzałam mu jednak, że ma dla kogo walczyć. I walczył.

Reklama

Mówi się, że życie po ciężkim wypadku zaczyna się dzielić na „przed” i „po”. My dzielimy nie tylko życie, ale też to jak zmienił się Marcin. Nie mówił, nie chodził, miał duże trudności z pamięcią i kontrolą emocji. Zaczynaliśmy od nowa, z tym samym, a jednak innym człowiekiem. Mozolna, długotrwała rehabilitacja bardzo powoli przynosiła efekty. Przez  cały ten czas jedna rzecz się nie zmieniła: byliśmy dla siebie najważniejsi.

Nie wiem, co będzie za parę lat, ale dzisiaj jesteśmy razem. Każda chwila jest tą, której nie będziemy mieć szansy przeżyć drugi raz.

Reklama

Dzisiaj Marcin siedzi samodzielnie, przy pomocy stawia pierwsze kroki, mówi. Nasze życie nie wygląda tak jak to sprzed wypadku. Jest inne. Kamila i Marcin cały czas walczą. Żmudna rehabilitacja z roku na rok przywraca rodzinie ojca. Wspólne rodzinne wyjazdy, tak ważne dla Marcina, są też wyzwaniem dla całej rodziny. Duże trudności sprawia przekraczanie barier architektonicznych na zwykłym, tradycyjnym wózku.

Marzeniem Kamili jest zakup nowoczesnego, elektrycznego wózka BLUMIL. To ogromna szansa dla całej rodziny, a przede wszystkim dla Marcina, by znowu móc odkrywać z rodziną to, co jeszcze nieodkryte…

Reklama

Jeśli chcielibyście Państwo wesprzeć Marcina w walce o zdrowie, możecie to zrobić za pośrednictwem strony: http://zlotowiankahelp.pl/cel/6253/

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Fachowiec - niezalogowany 2018-04-19 22:45:30

    Kobiety mają nieprawdopodobną siłę miłości. Brawo dla żony Marcina za wytrwałość. Ja też mam taką żonę i wiem , że nie zostawi mnie gdy będę w (potrzebie), kocham Cię M....na.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości