Mikołajkowy turniej par deblowych spotkał się z bardzo dużym zainteresowaniem tenisistów. Goście ze Szczecinka nie pozostawili złudzeń, kto tu jest najlepszy
Grali do północy
W szranki stanęło aż 16 par. Już dawno nie odnotowano tak dużej frekwencji. Organizator, Złotowskie Towarzystwo Tenisa Ziemnego, było na taką ewentualność przygotowane, rezerwując dwie hale na potrzeby turnieju – w Zakrzewie i Tarnówce. Dwudniowe zawody rozpoczęły się w piątek o godzinie 17.00. W Zakrzewie rywalizowała grupa, którą tworzyły następujące deble: Ryszard Werra/Bogdan Pierzyński, Bogusław Smakulski/Bogdan Osiński, Sławomir Wrzesz/Jerzy Zarębski oraz Damian Cybulski/Bartłomiej Bartosiński. Niespodzianek nie było, zwyciężyła młodość i do ćwierćfinałów po kilku godzinach walki przeszły dwie na końcu wymienione pary. O wiele trudniej o wejście do finałowej ósemki było w Tarnówce, gdzie po raz pierwszy gościł turniej. Bardzo dobre warunki do gry (szczególnie świetne oświetlenie) sprawiły, że rywalizacja była niezwykle emocjonująca, a kilka meczów musiał rozstrzygać supertiebreak. Około północy było już wiadomo, że awansują pary Krzysztof Żelichowski/Mariusz Leszczyński oraz Tomasz Sztykowski/Jarosław Białkowski. W pokonanym polu pozostała para złożona z bardzo dobrych singlistów Maciej Redzimski/Kamil Kraczkowski, a czwartą pozycję w grupie zajęli Jędrek Kurcin/Sebastian Urban, którzy niezwykle ambitnie walczyli o wyjście z grupy.
Kierunek: Zakrzewo
Równie ciekawie było następnego dnia. Od wczesnych godzin porannych trwała rywalizacja na obu halach. W Zakrzewie zażarty bój toczył się pomiędzy parą ze Szczecinka (Mateusz Miętki/Marek Chmielewski) a trzema złotowskimi deblami: Jerzy Piątek/Bernard Staniewski, Tomasz Leszczyński/Marcin Miela, Maciej Hermann/Marcin Kawałek. I o ile para ze Szczecinka nie pozostawiła złudzeń, kto jest faworytem grupy, o tyle mecze o drugie miejsce premiowane awansem dostarczyły wiele emocji. To ostatecznie wywalczyła para Piątek/Staniewski. Nie inaczej było w Tarnówce, gdzie w szranki stanęły trzy równorzędne pary: Wojciech Jarka/Wojciech Zaorski, Krzysztof Mojsa/Zbigniew Wiśniewski oraz Bartosz Fąs/Andrzej Konitzer W grupie tej znalazła się również para Krzysztof Wójcik/Maciej Paciejewski, ale debel ten nie zdołał włączyć się do walki o awans. Ostatecznie po pięciu godzinach gry dalej przeszły deble: Jarka/Zaorski oraz Mojsa/Wiśniewski. Pary mogły tym samym obrać kierunek na Zakrzewo, gdzie czekali na nie ćwierćfinałowi rywale.
Bitwa o półfinały
W pierwszym spotkała się para Żelichowski/Leszczyński – Mojsa/Wiśniewski. Mecz był bardzo wyrównany i niezwykle zacięty, a losy spotkania ważyły się do ostatnich piłek. Ostatecznie w trzecim secie, w supertiebreaku, 10:6 wygrali ci pierwsi, tym samym awansując do półfinału. Radość ze zwycięstwa zmąciła kontuzja stopy Krzysztofa Żelichowskiego, która, jak się później okazało, uniemożliwiła mu grę na normalnym poziomie w meczu półfinałowym. Tam para natrafiła na debel Piątek/Staniewski, który pokonał w dwóch gładkich setach parę Wrzeszcz/Zarębski. Kolejny ćwierćfinał został rozegrany pomiędzy deblami Białkowski/Sztykowski – Jarka/Zaorski. Mecz stał na dobrym poziomie, ale praktycznie w ani jednym momencie zwycięstwo debla Jarka/Zarębski nie było zagrożone. Identycznie było w błyskawicznym ćwierćfinale Cybulski/Bartosiński. Wielu obserwatorów dziwiło się, że dwóch tak dobrych singlistów tak łatwo przegrało. Ale to nie pierwszy przypadek, kiedy okazuje się, że gra w debla bardzo rożni się od gry singlowej.
Półfinał godny finału
Para ze Szczecinka natrafiła w półfinale na złotowian W. Jarkę i W. Zaorskiego. Bez dwóch zdań był to najlepszy mecz całego turnieju, który stał na bardzo wysokim poziomie, a obie pary dały pokaz dużych umiejętności. Młodziutka para okazała się w tym pojedynku lepsza, wygrywając w dwóch setach. To był ostatni mecz turnieju, albowiem para Piątek/Staniewski, która dotarła do finału po mało ciekawym spotkaniu z deblem Żelichowski/Leszczyński nie podołała fizycznie trudom turnieju i postanowiła, że drugie miejsce w zupełności ją satysfakcjonuje. Również nie odbył się mecz o trzecie miejsce, które przypadło Wojciechom – Jarce i Zaorskiemu.
Turniej zakończył się w sobotę około 21.00. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że tak wyrównanego poziomu nie było już dawno i coraz trudniej będzie przychodziło typować zwycięzców poszczególnych spotkań.
Złotowskie Towarzystwo Tenisa Ziemnego pragnie serdecznie podziękować gospodarzom hal –Paulinie Stupkiewicz i Edmundowi Bindkowi za wspaniałą gościnę.
Mariusz Leszczyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze