Tylko tak można nazwać tych, którzy na drodze ryzykują życie pieszych, do tego dzieci, a na wsiach wyrzucają śmiecie czy gruzy przed samym wjazdem do miejscowości
W czwartek przed południem wójt spotkał się z sołtysami, a tego samego dnia wieczorem z mieszkańcami Lipki. Tematem przewodnim obu spotkań była nowa ustawa śmieciowa. Wójt możliwie precyzyjnie wyjaśniał założenia ustawy, która wejdzie w życie 1 lipca, jednak nawet takie tłumaczenia miejscowym nie wystarczały, bo pytań i tak było więcej niż odpowiedzi. Zresztą na większość dzisiaj nie da się odpowiedzieć, dokument z pewnością jeszcze niejednokrotnie będzie zmieniany, bo to, co jedyne dzisiaj jest pewne to fakt, że założeniom nowej ustawy daleko do doskonałości. – A jak kolorowe worki mają zapełniać samotni daltoniści? – takie, zadawane przez śmiech pytania, najlepiej oddawały to, co o ustawie sądzą mieszkańcy gminy. Z najistotniejszych kwestii należy pamiętać, że do 31 maja mieszkańcy mają czas na wypełnienie deklaracji, które już otrzymali lub w najbliższym czasie otrzymają do domów. W kontekście nowej ustawy, i tego, co kilka dni temu ktoś zrobił w Wielkim Buczku, wójt przestrzegał o karach – do wysokości nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych – jakie będą groziły za niecne postępki. Bo najłagodniej szczytem bezczelności można określić fakt, iż delikwent wyrzucił dobre dwie przyczepy gruzu do rowu przed samą tablicą wjazdową do miejscowości. – I co mamy z tym zrobić? – pytał bezradnie sołtys Ryszard Glugla.
[[reklama]]
SPORNY PLAC ZABAW
W Lipce mieszkańcy zwracali też uwagę na problem z działającą od kilkunastu dni sygnalizacją. Kłopot w tym, że wielu kierowców nie przestrzega świateł. Sami byliśmy świadkiem sytuacji, gdy kierowca przejechał pasy na czerwonym, a podobne uwagi zgłosiło kilku obecnych na zebraniu. Także wójt przyznał, że był świadkiem takiego zdarzenia, a co gorsza, na pasach było już wtedy dziecko, ledwo minięte przez nierozważnego lub idiotę, który siedział za kółkiem. Co gorsza, wydaje się, że sygnalizacja nie funkcjonuje właściwie. Tu ponownie możemy się powołać na własne obserwacje – nie dalej jak właśnie w czwartek wieczorem, po zebraniu sołeckim, przez pasy koło szkoły z prędkością 70-80 km na godzinę przejechał mercedes. Sygnalizacja, która powinna zatrzymywać przy przekroczeniu prędkości, nawet nie zareagowała, nadal wyświetlało się zielone.
Na zebraniu sołeckim mieszkańców Lipki nieoczekiwanie dyskusję wzbudziła też kwestia placu zabaw przy remizie. Starego placu, bo w ramach modernizacji obiektu ma się tu pojawić nowy. Dyskusja rozgorzała nad tym, czy plac przenieść na inny teren sołectwa Lipca, czy przekazać do Białobłocia, gdzie miejscowi niejednokrotnie prosili w gminie o wykonanie placu zabaw. Przeciwnicy przekazania do Białobłocia wskazywali Winiarnię jako to miejsce, w które powinny trafić urządzenia. Argumentowano, że mieszka tam około 30 dzieci, którym plac na pewno się przyda. Trzeba też pamiętać, że plac powstał przed laty z inicjatywy strażaków i poprzedniego sołtysa. To oni w 1/3 (kwotą 1000 zł) ze swoich pieniędzy sfinansowali powstanie urządzeń. Stąd niektórzy bronili tego, ażeby plac pozostał w sołectwie Lipka. Przeciwnicy ocenili, że stolica gminy ma już place zabaw w innych miejscach. Skoro na Placu Relaksowym pojawić ma się nowy, a w Białobłociu nie ma takiego w ogóle, tam właśnie powinny trafić urządzenia. Tak też zadecydowała większość obecnych na zebraniu podczas głosowania.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze