Reklama

Brzuch boli w czwartki

04/03/2013 10:22
Lekarz, stomatolog, pielęgniarka, higienistka - ich obecność w szkołach, a nawet przedszkolach, kiedyś była czymś normalnym. Dzisiaj to komfort, na który oświatowe placówki mogą sobie pozwolić w minimalnym zakresie

Testy, diagnostyka, kwalifikacja do zajęć wychowania fizycznego i sportu szkolnego czy programów rehabilitacyjnych; profilaktyczne badania stomatologiczne, próchnicy zębów i ortodontyczne; udzielanie pomocy w przypadku nagłych zachorowań, urazów i zatruć; obowiązkowe szczepienia ochronne; edukacja zdrowotna; prowadzenie profilaktyki fluorkowej – to tylko część zadań, które stanowią zakres opieki medycznej nad dziećmi w szkołach i przedszkolach. Zakres duży, opieka minimalna.

Wytyczne NFZ...
Kiedyś, gdy podczas zajęć czy na przerwie dziecko zbiło sobie łokieć lub skaleczyło nogę, zawsze mogło pójść do szkolnej pielęgniarki po pierwszą pomoc. Przez lata przepisy znacząco się zmieniły. Narodowy Fundusz Zdrowia tnie koszty, utrzymywania czy wyposażania gabinetów medycznych w szkołach nie regulują określone przepisy, więc zadania przerzucane są z jednej instytucji na drugą. Tymczasem prawda jest taka, że bez spełnienia coraz wyższych norm gabinety w placówkach nie są w stanie funkcjonować. Efekt jest taki, że pielęgniarki (z reguły prowadzące własną działalność lub zatrudniane przez firmy świadczące takie usługi) najczęściej pracują w kilku placówkach – wedle wytycznych NFZ dotyczących tego, ile każda z nich może mieć pod opieką uczniów.

[[reklama]]

...absurdalne
Krystyna Wojtasik, sekretarz gminy Zakrzewo przyznaje, że w placówkach oświatowych gminy opieka medyczna nad uczniami, w porównaniu do okresu sprzed 20 czy 30 lat, jest... – Czy to można w ogóle porównywać? Gdy powstał NFZ wszystko się rozmyło. Dzisiaj nie mamy praktycznie nic, nie licząc tego, że pielęgniarki pracują doraźnie – przyznaje.

Przykładem obrazującym funkcjonowanie opieki zdrowotnej w szkołach mogą być właśnie gminy Lipka i Zakrzewo. Jedna pielęgniarka sprawuje opiekę nad uczniami aż sześciu szkół: podstawówki i gimnazjum w Zakrzewie, szkoły podstawowej i gimnazjum w Lipce oraz obu szkół w Łąkiem. Szczęśliwcy mogą liczyć na obecność pielęgniarki dwa, czasami trzy dni w tygodniu. Jednak najczęściej na daną szkołę wypada jeden dzień tygodniowo. – Dzieci w mojej szkole brzuch może boleć w czwartki. W tym roku. Bo w ubiegłym roku to były środy – mówi dyrektor ZS w Łąkiem. – To naprawdę jest problem. Dziecko rozetnie sobie rękę, do czasu przyjazdu pogotowia jakoś musimy sobie radzić – podaje przykład Iwona Peciak. – O opiece przez pięć dni w tygodniu możemy pomarzyć. Przepisy, jakie wytycza NFZ, są absurdalne – mówi dyrektor ZS w Lipce Bernard Kaczmarek.
[[nowa_strona]]
Obowiązek nauczyciela
Jeśli ktoś myśli, że w miastach jest dużo lepiej, jest w błędzie.
– Problem jest tym większy, że do szkół trafia coraz więcej dzieci z różnymi chorobami i schorzeniami, jak cukrzyca czy padaczka – mówi Mariola Mirr, dyrektor SP nr 2 w Złotowie. – Opieka jest sprawowana w minimalnym zakresie. Na naszą szkołę i sąsiednie gimnazjum mamy pielęgniarkę przez dwa dni w tygodniu, czyli wychodzi po jeden dzień na szkołę. I nie jest to wcale cały dzień, a kilka godzin, bo tego samego dnia pielęgniarka pracuje też w innej szkole – dodaje M. Mirr. Dyrektorzy podkreślają, że najczęściej trudne sytuacje dzieją się wtedy, kiedy opieki w szkole akurat nie ma. Stąd dzisiaj obowiązkiem nauczyciela jest posiadanie umiejętności podstawowej pomocy przedlekarskiej.

Problem z minimalną opieką pielęgniarską w szkołach i tak jest dużo mniejszy w porównaniu z dramatyczną sytuacją w zakresie stomatologii. Pielęgniarki owszem, często realizują zadania z zakresu fluoryzacji, ale poza tym cała szkolna profilaktyka dentystyczna leży.

[[reklama]]

Stomatologiczny dramat
– Największy problem dotyczy stomatologii. Fachowcy mówią, że w Polsce mamy w tym względzie totalny ugór – mówi dyrektor ZS w Lipce. Choć placówka zarządzana przez Bernarda Kaczmarka i tak jest w komfortowej sytuacji, bo prawdopodobnie jako jedyna w powiecie ma w swoich murach gabinet stomatologa. To efekt starań władz gminy i samego dentysty, który wprawdzie powoli (ograniczenia z NFZ), ale jednak rozkręca gabinet. Porozumienie określa, że poza swoją prywatną praktyką ma też przyjmować, za darmo, dzieci i młodzież. Na razie tylko w przypadku sytuacji z bólem, ale w planach jest również realizowanie stomatologicznej profilaktyki.

– Sytuacja z dentystami w szkołach, którzy realizowaliby profilaktykę i leczyli jest dramatyczna – wtóruje Mariola Mirr. Małgorzata Wojtkiewicz z radawnickiej podstawówki przyznaje, że w jej miejscowości dzieci, ale i wszyscy mieszkańcy, chyba zdołali się już do tego przyzwyczaić, bo w Radawnicy problem ze stomatologiem jest od 20 lat. – Z kolei ja pamiętam czasy z początków mojej pracy w oświacie, kiedy stomatolog odwiedzał dzieci już w wieku przedszkolnym – mówi dyrektor SP w Świętej, Elżbieta Kozicz.
[[nowa_strona]]
Na wsi, w mieście
Tymczasem właśnie w przedszkolach sytuacja jest najtragiczniejsza. Nie ma tu nie tylko stomatologów, ale często nawet pielęgniarek. – Poziom opieki w przedszkolach wynosi zero, przynajmniej u nas. Nie mamy ani pielęgniarki, ani lekarza, ani stomatologa. Nikogo nie mamy – mówi dyrektor placówki w Starej Wiśniewce. – Kiedyś pielęgniarka przyjeżdżała regularnie, była też pomoc pod telefonem. Dzisiaj, w razie trudnej sytuacji, pozostaje jedynie dzwonić na pogotowie. A profilaktyka. Jaka profilaktyka? – mówi Jolanta Kaczmarek, dodając, że nie wie, jak sytuacja przedstawia się w miastach, ale na wsi to jest istny dramat.

W Złotowie wcale nie jest lepiej. – Od pewnego czasu nie ma żadnych badań, bilansów. NFZ nie daje już pieniędzy na sześciolatki – mówi Jolanta Kurowska z Przedszkola nr 2. – Na tę chwilę nie mamy ani pielęgniarki, ani lekarza, ani stomatologa – mówi Gizela Grabek, dyrektor przedszkolnej trójki. Dodaje, że w przedszkolu nr 1 jest nauczycielka z odpowiednim wykształceniem, ale nie pracuje na etacie pielęgniarki. Tym sposobem żadne ze złotowskich przedszkoli nie ma przypisanej opieki pielęgniarskiej.

[[reklama]]

Jak sobie radzą?
Na koniec oddajmy głos właśnie pielęgniarce. – Kiedyś były masowe przeglądy czystości, pielęgniarka wchodziła do klasy, pokazywało się ręce, uszy, sprawdzało włosy. Dzisiaj od tego się odchodzi, a wręcz jest nawet zakaz stosowania takich praktyk. Nie wolno robić takich kontroli na forum, przed wszystkimi, żeby dziecko nie poczuło się urażone. Mamy zapewnić dziecku poczucie bezpieczeństwa i komfortu. Nie można wygłosić na forum: masz brudne paznokcie – mówi Beata Glugla-Staniewska, pracująca na terenie gmin Lipka i Zakrzewo. Przyznaje, że szczególnie ze sprawdzaniem czystości włosów jest duży problem, bo panuje wszawica. Dodaje też, że niestety zdarzają się niedomyte dzieci.

Obecność pielęgniarki w jednej szkole przez pięć dni? Mówi wprost, że to nierealne. Przydziały NFZ opierają się o liczbę uczniów, a nie placówek. Pani Beata przyznaje też, że są z pewnością szkoły, gdzie opieki nie ma choćby przez jeden dzień w tygodniu. – Trudno mi wyobrazić sobie, jak radzą sobie w takich szkołach.

Piotr Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości