Reklama

Burza w szklance wody

19/11/2012 00:00
6-latka uczęszczająca do przedszkola nr 1 zachorowała na zapalenie opon mózgowych, wywołane inwazyjnym szczepem meningokoka. Wśród rodziców rozeszła się wieść, że chodzi o sepsę. Dementujemy

Z prośbą o zainteresowanie się sprawą zwróciła się do nas zaniepokojona mama dziecka, które uczęszcza do tego samego przedszkola co wspomniana 6-latka. Kobieta przyznała, że pocztą pantoflową dowiedziała się, że dziewczynka zachorowała na sepsę i stwierdziła, że pracownicy placówki, jej zdaniem podchodząc do sprawy lekceważąco i traktując tę poważną chorobę jak zwykłe przeziębienie, zwlekali z poinformowaniem rodziców o tym, że ich dzieci profilaktycznie powinny zostać objęte opieką lekarską (kilka dni później otrzymaliśmy też list od mężczyzny, który pytał, dlaczego nie piszemy o wirusie, wskutek którego dziecko trafiło do poznańskiego szpitala z zapaleniem opon mózgowych).

[[reklama]]

Chcąc sprawę wyjaśnić, pierwsze kroki skierowaliśmy do dyrektor przedszkola nr 1, Krystyny Kucharskiej. - Działania z naszej strony zostały podjęte we właściwym tempie, natychmiast – wyjaśniła szefowa placówki, tłumacząc, że 4 listopada (w niedzielę) otrzymała informację, że z dziewczynką dzieje się coś niedobrego, 5 natomiast podjęto już stosowne kroki. W przedszkolu zawisła informacja: „Dnia 01.11.2012 r. zachorowało dziecko, chodzące do Przedszkola nr 1 do oddziału „Słoneczka”, na zapalenie opon mózgowych, wywołane inwazyjnym szczepem meningokoka. Wg rekomendacji Oddziału Chorób Zakaźnych i Sanepidu zaleca się profilaktykę antybiotykową dla dzieci i dorosłych mających w ostatnim tygodniu przed chorobą kontakt z dzieckiem, które zachorowało. Rodziców prosi się o niezwłoczne pójście ze swoim dzieckiem do lekarza rodzinnego, który zadecyduje o dalszym postępowaniu wobec dziecka w tej sprawie [...]”. W informacji zawarł się też wykaz obecności dziewczynki, która w październiku była w przedszkolu przez pierwsze pięć dni i potem jeszcze dwa dni pod koniec miesiąca (24 i 25). Każdy z rodziców mógł się z taką informacją zapoznać, a ci, których dzieci należą do objętych nadzorem oddziałów „Słoneczka” i „Misie”, dodatkowo otrzymali taką informację do ręki – nikt sprawy nie zatajał.

Strach

Niektórzy rodzice, obawiając się o zdrowie swoich dzieci, podnieśli jednak larum. Spieszymy wyjaśnić – nie ma powodów do paniki. Dziewczynka sepsy nie ma. Poza tym, jak wyjaśnia doktor Joanna Stępień, meningokokami można się zakazić wyłącznie przez intensywny kontakt – bakterie nie przeżywają bowiem poza organizmem. Zwykły kontakt w sali czy na stołówce nie powinien stwarzać ryzyka, postanowiono jednak dmuchać na zimne, stąd akcja zalecająca wizytę u lekarza i informacja, która powędrowała do innych przedszkoli.

Jest lepiej

Stan zdrowia chorej dziewczynki – jak dowiedzieliśmy się od jej mamy – uległ poprawie.

Patrycja Koplin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości