6-latka uczęszczająca do przedszkola nr 1 zachorowała na zapalenie opon mózgowych, wywołane inwazyjnym szczepem meningokoka. Wśród rodziców rozeszła się wieść, że chodzi o sepsę. Dementujemy
Z prośbą o zainteresowanie się sprawą zwróciła się do nas zaniepokojona mama dziecka, które uczęszcza do tego samego przedszkola co wspomniana 6-latka. Kobieta przyznała, że pocztą pantoflową dowiedziała się, że dziewczynka zachorowała na sepsę i stwierdziła, że pracownicy placówki, jej zdaniem podchodząc do sprawy lekceważąco i traktując tę poważną chorobę jak zwykłe przeziębienie, zwlekali z poinformowaniem rodziców o tym, że ich dzieci profilaktycznie powinny zostać objęte opieką lekarską (kilka dni później otrzymaliśmy też list od mężczyzny, który pytał, dlaczego nie piszemy o wirusie, wskutek którego dziecko trafiło do poznańskiego szpitala z zapaleniem opon mózgowych).
[[reklama]]
Chcąc sprawę wyjaśnić, pierwsze kroki skierowaliśmy do dyrektor przedszkola nr 1, Krystyny Kucharskiej. - Działania z naszej strony zostały podjęte we właściwym tempie, natychmiast – wyjaśniła szefowa placówki, tłumacząc, że 4 listopada (w niedzielę) otrzymała informację, że z dziewczynką dzieje się coś niedobrego, 5 natomiast podjęto już stosowne kroki. W przedszkolu zawisła informacja: „Dnia 01.11.2012 r. zachorowało dziecko, chodzące do Przedszkola nr 1 do oddziału „Słoneczka”, na zapalenie opon mózgowych, wywołane inwazyjnym szczepem meningokoka. Wg rekomendacji Oddziału Chorób Zakaźnych i Sanepidu zaleca się profilaktykę antybiotykową dla dzieci i dorosłych mających w ostatnim tygodniu przed chorobą kontakt z dzieckiem, które zachorowało. Rodziców prosi się o niezwłoczne pójście ze swoim dzieckiem do lekarza rodzinnego, który zadecyduje o dalszym postępowaniu wobec dziecka w tej sprawie [...]”. W informacji zawarł się też wykaz obecności dziewczynki, która w październiku była w przedszkolu przez pierwsze pięć dni i potem jeszcze dwa dni pod koniec miesiąca (24 i 25). Każdy z rodziców mógł się z taką informacją zapoznać, a ci, których dzieci należą do objętych nadzorem oddziałów „Słoneczka” i „Misie”, dodatkowo otrzymali taką informację do ręki – nikt sprawy nie zatajał.
Strach
Niektórzy rodzice, obawiając się o zdrowie swoich dzieci, podnieśli jednak larum. Spieszymy wyjaśnić – nie ma powodów do paniki. Dziewczynka sepsy nie ma. Poza tym, jak wyjaśnia doktor Joanna Stępień, meningokokami można się zakazić wyłącznie przez intensywny kontakt – bakterie nie przeżywają bowiem poza organizmem. Zwykły kontakt w sali czy na stołówce nie powinien stwarzać ryzyka, postanowiono jednak dmuchać na zimne, stąd akcja zalecająca wizytę u lekarza i informacja, która powędrowała do innych przedszkoli.
Jest lepiej
Stan zdrowia chorej dziewczynki – jak dowiedzieliśmy się od jej mamy – uległ poprawie.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze