Do wypadku doszło w piątek 20 maja na cmentarzu komunalnym w Złotowie.
Około godziny 13:30 Oskar pojechał z mamą na cmentarz, żeby zawieźć prababci znicz i kwiaty
– opowiada Julian Maślak. Dziadek trzylatka zna sytuację z przekazu przyszłej synowej.
Matka szła pierwsza, dziecko za nią. Naraz trzask, dziecko leży pod płytą. Cała ta pionowa płyta poleciała do tyłu
– opisuje zdarzenie, żywo gestykulując. Właśnie wrócił ze szpitala i widział płaczącego wnuka.
On tam płacze dzień i noc. On płacze, matka płacze, no tragedia
Reklama
– mężczyzna jest cały w emocjach.
Oskara przygniotła pionowa płyta nagrobka, na której znajdują się dane zmarłych. Ta, która spadła na prawą nogę chłopca ważyć może około stu pięćdziesięciu kilogramów. Podnieść ją mamie chłopca pomogła jego babcia. Panie nie czekały na pogotowie, lecz same zawiozły malca do szpitala w Złotowie. Stamtąd Oskar trafił do Szpitala Specjalistycznego w Pile.
Ma zmiażdżoną prawą nogę, połamane palce. Lewą ma bardzo stłuczoną
– z relacji J. Maślaka wynika, że tego samego dnia dziecko przeszło pierwszą operację.
Dwa dni później mężczyzna zdecydował się, za namową kolegi, zgłosić sprawę policji.
Pojechałem, powiedziałem, jak było, a policjant stwierdził: panie, to nie jest sprawa, żeby się zapytać. Tu trzeba wszcząć dochodzenie. I ściągnął techników, najechało się policji na cmentarz, robili zdjęcia, przesłuchania
– były radny Rady Gminy Złotów relacjonuje przebieg zdarzeń. Jest zaskoczony tempem pracy policji. Na cmentarzu słyszy, że to może być zaniedbanie budowlane.
To nie jest stary grób i to jest to. Takie zaniedbania? Przecież ten dzieciak nie ma czucia w palcu! Nie może do czegoś takiego dochodzić. Zginąłby dzieciak
Reklama
– Julian Maślak znowu podnosi głos i pyta: Trzyletni chłopiec by tę płytę przewrócił? Nie róbmy jaj...
Pomnik, z którego płyta przygniotła Oskara postawił jeden z lokalnych rzemieślników.
Doświadczony i nagradzany za swoją pracę. Zapewnił nas, że płyta zamocowana była zgodnie ze sztuką budowlaną i na pewno nie mogła sama się przewrócić. Jego zdaniem 90% pomników stawianych jest właśnie w ten sposób. To znaczy, że pionowa płyta nagrobna mocowana jest do części skrzyniowej jest bez kotew. Zdaniem Juliana Maślaka to błąd.
Są tam dwie plamki silikonu o średnicy 1 centymetra. Nawet zaprawy nie ma. Nie ma kleju, nie ma nic. Nie można takich rzeczy robić...
– mężczyzna nie kryje zdenerwowania.
Jego słowa potwierdza inny kamieniarz, któremu pokazaliśmy zdjęcia leżącej płyty, ze zbliżeniem na miejsca łączenia elementów. On też uważa, że powinny być one połączone kotwami.
Kto ma rację – rozstrzygną śledczy. Prokuratura Rejonowa w Złotowie wszczęła w tej sprawie postępowanie. Przez ostatnich kilka dni policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Złotowie przesłuchiwali na jej zlecenie osoby zaangażowane w sprawę, zabezpieczyli też dokumentację medyczną Oskara. Dochodzenie prowadzą pod kątem zarzutu narażenia kogoś na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, połączonego z nieumyślnym uszkodzeniem ciała powyżej siedmiu dni.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Hmm, to proste, bo dziadka tam nie było. Wystarczy przecztać ze zrozumieniem... jest napisane jak byk
Może faktycznie płyta była słabo przymocowana i chłopczyk się uwiesił dla zabawy jak to dzieci i spadła, bo przecież od wiatru by taka ciężka płyta nie spadła!
Dlaczego płyta nie przygniotła dziadkowi nogi tylko akurat temu 3-latkowi ?
widocznie ktos odstawił fuszerkę z tym pomnikiem zmkast zrobic dobrze to na sztuke tylko kasę zabrać
Proszę nie pisać bzdur pionowa płyta o tak dużej wadze musi być zakotwiona bez dwóch zdań owszem jest problem z rozbiórką takiego pomnika ,ale bezpieczeństwo jest ważniejsze, to nie jest jakiś duży problem porządnie ja zamocować wiadomo,że ludzie sie opierają,ale to nie znaczy ,że od tego ma się płyta przewracać.
Proszę nie pisać bzdur pionowa płyta o tak dużej wadze musi być zakotwiona bez dwóch zdań owszem jest problem z rozbiórką takiego pomnika ,ale bezpieczeństwo jest ważniejsze, to nie jest jakiś duży problem porządnie ja zamocować wiadomo,że ludzie sie opierają,ale to nie znaczy ,że od tego ma się płyta przewracać.
to znaczy tylko jedno - fuszerka. dziecko i jego zachowanie nie ma tu nic do rzeczy.
a dzieci też są rozwydrzone.tak jak zysia pisze,napewno wieszał się na płycie.
Bez przesady każdy głupi wie ze taka płyta by nie spadła nawet gdy mały by o nią się poparł czy zaczepił, co to za pomnik tyle pieniędzy i taka fuszera, tego majstra bym pogonił.Pomnik do stania nie do dotykania.Śmiechu warte. .Nawet rodzina przy myciu tego pomnika mogła by zdrowie stracić, a co dopiero trzy letnie dziecko..Wracaj do zdrowia Oskarku. ..
A może ten chłopiec uwieszał się na nagrobku a rodzice nie zauważyli?? Bo raczej sam głaz ważący ponad 150kg by tak nie spadł chyba, że już wcześniej ktoś tam się kręcił oparł na pomniku i tablica spadła a ten ją tylko postawił. Starsi ludzie często idąc przez cmentarz łapią się nagrobków "tablic" podtrzymując tak.. wielokrotnie widziałam. Chłopcu życzę dużo zdrówka!! jak widać niebezpieczeństwo czai się wszędzie także trzeba bardzo uważać..
Hmm, to proste, bo dziadka tam nie było. Wystarczy przecztać ze zrozumieniem... jest napisane jak byk
Może faktycznie płyta była słabo przymocowana i chłopczyk się uwiesił dla zabawy jak to dzieci i spadła, bo przecież od wiatru by taka ciężka płyta nie spadła!
Dlaczego płyta nie przygniotła dziadkowi nogi tylko akurat temu 3-latkowi ?