Udział w spotkaniu na terenie zakładu produkującego galanterię ogrodową „Martyna” w Okonku, które odbyło się w środę 28 września, wzięli zainteresowani mieszkańcy ul. 1–go Maja, radni Halina Peczyńska, Sebastian Korzeniowski i Eugeniusz Stopa, a także pracownicy zakładu, w tym Jacek Grzybowski, dyrektor administracyjny z Wągrowca. Rozpoczął radny Korzeniowski, który apelował o pokojowe i merytoryczne rozwiązanie problemu.
My nie chcemy jako gmina występować w roli donosiciela i nasyłać kontrolę, bo nie o to chodzi
Reklama
– mówił.
Zakład zatrudnia ludzi i chwała za to dyrekcji oraz władzom. Na pewno i wy borykacie się z jakimiś problemami technicznymi, dlatego nie chcemy wywierać nacisków, straszyć, nasyłać kontrole. Chcielibyśmy jednak, jeżeli faktycznie to zapylenie jest aż tak uciążliwe, zniwelować je w jakimś stopniu, aby mieszkańcy mieli lepszy komfort życia
– mówi.
Problem, z jakim brykają się mieszkańcy, szczegółowo przedstawiła Anna Pietryga. Specjalnie na to spotkanie przygotowała planszę ze zdjęciami, na której widać, jak wyglądało zapylenie w latach 2014–2016. Starszych zdjęć niestety nie miała, gdyż kiedyś przekazała je jednemu z dyrektorów zakładu w Okonku i już nie odzyskała. Pani Anna przypomniała Jackowi Grzybowskiemu, że mimo wielu obietnic nic nigdy skutecznie nie było zrobione.
Chcielibyśmy, żeby te obiecanki wreszcie się skończyły
– mówiła. Mieszkańcy po raz kolejny zaznaczyli, że sedno problemu tkwi w cyklonach, na których osiada pył i stamtąd wiatr przywiewa go za płot. Gość z Wągrowca zapowiedział, że planowana jest modernizacja zakładu. Mieszkańcy z niedowierzaniem przyjęli jednak tę wiadomość.
Już nie raz słyszeliśmy coś takiego, nie jest pan pierwszy
– mówili. Jacek Grzybowski zapewnił jednak, że to o czym wspomina to fakty. Jest już przygotowana niezbędna dokumentacja i ta inwestycja musi być zrealizowana. Tego dnia niestety nie mógł podać konkretnych rozwiązań, zakład ciągle czeka na przedstawiciela firmy wykonującej tego typu usługi, która ma je zaproponować. Dyrektor administracyjny podkreślał jednak, że inwestycja rozpocznie się jeszcze w tym roku.
Czyli możemy spodziewać się, że na przyszłą wiosnę będziemy mogli sobie spokojnie usiąść na tarasie?
– pytała Halina Janczak. Jacek Grzybowski po raz kolejny zapewnił, że decyzje w tej sprawie zostały podjęte i to musi być wykonane. Anna Pietryga, walcząca z zakładem od blisko 5 lat, sceptycznie podchodziła do tych deklaracji.
Ja w to nie wierzę, kompletnie. Po raz kolejny chce pan nas zbyć. My nie będziemy czekać do grudnia, będziemy działać. Mieliście tyle czasu. Ja tu tyle lat przychodzę i nic nie zrobiliście
Reklama
– mówiła. Po dość emocjonując dyskusji padły jednak ostateczne ustalenia.
Radny Sebastian Korzeniowski zaproponował, aby podczas posiedzenia komisji porządku publicznego, która odbędzie się pod koniec października lub w listopadzie, Jacek Grzybowski przedstawił kompletne rozwiązania, jakie zamierza zastosować zakład. Dyrektor przystał na taką propozycję, mieszkańcy również. Póki co, podobnie jak pył w mieszkaniach sąsiadujących z „Martyną”, sprawa nie została zamieciona pod dywan.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze