Wiosenne porządki mają to do siebie, że podczas takiej akcji często zdarza nam się trafić na coś nieoczekiwanego. Jednak szukany od dawna dyfuzor do lampy błyskowej, zapasowe kluczyki od auta albo ważne dokumenty, które „zniknęły” to nic w porównaniu do znaleziska z Wiktorówka.
Syn sam wziął się za sprzątanie stodoły, kiedy ja byłem w Walentynowie
– rozpoczyna Edward Fąs, gdy rozmawiamy na jego podwórku.
Usuwałem przegrody z płyty pilśniowej między belkami. Kiedyś leżało tam zboże
– kontynuuje Wojciech Fąs. Po oderwaniu kawałka dykty chłopak zauważył leżącą na belce, na wysokości około 1,5 metra od ziemi, metalową skrzynkę.
Miała wymiary około 30 na 15 centymetrów. Cała była zardzewiała i obwiązana na krzyż drutem. Nie miała wieka, za to w środku znajdowała się nasączona jakimś smarem szmata
– mówi Wojciech. Coś tknęło go, by sprawdzić zawartość pudełka, przed wyrzuceniem go na złom. W kawałek brudnej tkaniny (najprawdopodobniej rękaw męskiej koszuli) umieszczonej w pordzewiałej puszce ktoś, zapewne kilkadziesiąt lat wcześniej, zawinął dwie sztuki broni. Większa z nich to Walther P.38, kaliber 9 mm, będący od 1940 roku na wyposażeniu niemieckich sił zbrojnych, mniejsza – także niemiecki Liliput, model 1926, kaliber 6,35 mm.

Walther P38 i Liliput z 1926 roku zachowały się w całkiem niezłym stanie. Było to możliwe zapewne dzięki warunkom przechowywania w suchej stodole

Ciekawostkę stanowi zwłaszcza mniejszy z pistoletów. Liliput to naprawdę filigranowa konstrukcja
Jak tylko przyjechałem Wojtek przyniósł mi to pokazać. Od razu postanowiliśmy zadzwonić na policję. Najpierw przyjechali nasi z Łobżenicy, później technicy z Piły. Byli tu przez dwie, trzy godziny. Wyczyścili tę broń i stwierdzili, że bardzo dobrze się zachowała. Okazało się też, że magazynki Walthera i Liliputa był puste. Zabrali te pistolety do Piły na komendę, mówili, że pewnie trafi do Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Co się dalej z nimi działo – nie wiemy
Reklama
– dodaje Edward Fąs. Na pamiątkę tego odkrycia zrobili kilka zdjęć, zachowali też metalową puszkę.
Kto tu mieszkał w czasie wojny nie wiem, myśmy ten dom kupili w 1991 roku, więc mogło być wcześniej nawet kilku właścicieli
– mówi E. Fąs.
Z relacji najstarszych mieszkańców wynika, że w Wiktorówku mieszkali Niemcy, jednak zdecydowanie więcej było ich po drugiej stronie drogi na Wysoką, w stronę Kruszek
– mówi sołtys wsi Franciszek Kapeja. Posiada on też powojenną listę ludności Wiktorówka. Przy obejściu, gdzie odnaleziono broń widnieją po 1945 roku tylko polskie nazwiska.
Kto tam mieszkał wcześniej, Polak czy Niemiec, nikt nie pamięta
– dodaje F. Kapeja. Trudnym do ustalenia będzie więc kto i dlaczego przed laty schował tę broń.
Na naszym terenie broń z czasów wojny nie jest odnajdywana zbyt często
– mówi. mł. asp. Magdalena Marchwant, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Pile. Dodaje też, że mieszkańcy Wiktorówka postąpili słusznie, zgłaszając znalezisko. Gdyby postanowili zachować broń groziłaby im odpowiedzialność karna.
Jest kilka artykułów prawa, które można by zastosować w takim przypadku. Ten najważniejszy i najbardziej pasujący do sytuacji to art. 263. § 2. Kodeksu Karnego. Mówi on o tym, że nie wolno posiadać broni palnej, jeśli nie ma się stosownego pozwolenia. Za nielegalne posiadanie broni może grozić bowiem kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności
Reklama
– mówi M. Marchwant. Sprawa znalezionych w Wiktorówku pistoletów z policji, trafiła do Prokuratury Rejonowej w Złotowie.
Postępowanie dotyczące nielegalnego posiadania broni zostało umożone. Nie było bowiem przesłanek, wskazujących na to, że znalazca chciał tę broń zachować. Zgłosił to bowiem od razu na policję
– mówi prokurator Sebastian Drewicz. Dodaje także, że niebawem powinno zakończyć się postępowanie o przepadku broni.
Sąd nie wydał jeszcze takiej decyzji. Z akt sprawy wnika, że broń została zabezpieczona w magazynie uzbrojenia Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu
Reklama
– dodaje S. Drewicz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
UMOŻONE Aahahahahah wiejskie ćwoki wzięły się za prowadzenie portalu internetowego.
LudziIe sa niespelna rozumu oddali bron...milicjantom....lol
Złotów od 1772 roku był pod panowaniem pruskiego zaborcy. Czy wobec tego był miastem niemieckim to sprawa do dłuższej dyskusji.
A mnie i kolesia za powiadomienie MO,o odkrytym arsenale broni-przyjechali na emce z przyczepką takich dwóch -i nas zpałowali .
i co byś z niom zrobił jak byś nikomu nie mógł jej pokazać a tak apropo ściany mają uszy moim zdaniem chłopak dobrze postąpił bo jeśli ktoś by się o tym dowiedzial i zgłosił na policje to by mal całe życie zmarnowane
a mój dziadek ukrył gdzieś swoją broń z której ubił kilku ruskich, gdybym znalazł to w życiu bym nie oddał
niemiecka jakość, w końcu Złotów - Flatow zawsze był niemiecki, dopiero po przegranej wojnie obronnej w 45r. przed wojskami komunistycznej Rosjii, trafił w granice, Polski
To że właściciele nie mają pozwolenia na broń nie znaczy że zbywają się prawa własności do zabytku. Prawdopodobnie trafi do muzeum..... lub prawdopodobnie trafi do czyjejś kolekcji :)
Pięknie zachowane - w życiu bym nie oddał .
Co zachory kraj.Wsadza cie za cos co znalazłeś u siebie.W życiu bym nie oddał.Nikt by nawet nie wiedział że znalazłem.Gdzieś mam te paragrafy durne.
mój znajomy kiedyś znalazł garnek starych monet, zaniósł to na Policję i slad po nich zaginął - żadnych artykułów w prasie - nic... nie warto, lepiej sobie zachować takie rzeczy na pamiątkę
Znajomy wpadł ze swoja kolekcja... dwa Stary... zabrali mu wszystko nawet białą
Znalezisko będzie jechało do muzeum i w drodze przepadnie. Wszystko. Człowieku jaką to ma wartośc kolekcjonerską nawet nie masz pojęcia. To milicjanci sie cieszą. Za Waltera P38 dostałbyś w tym stanie nie mniej jak 600 € za Liliputa nie mniej jak 800€. Odrestaurowane siegają od 4 tys. €. Lepiej znalezisko przepić jak oddac "złodziejom:.Przeglądnij stodołe i Panzerfaust sprzedaj.
Dlaczego do muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. A nie może znaleźć swoje miejsce w Muzeum Okręgowym w Pile?
W życiu bym się nie przyznał..
Aleź tyś głupi ! To przeciez była nieoceniona wartość. A tak złodzieje milicjanci to odrestaurują i sprzedadzą. Bron zawsze się może przydać.
UMOŻONE Aahahahahah wiejskie ćwoki wzięły się za prowadzenie portalu internetowego.
LudziIe sa niespelna rozumu oddali bron...milicjantom....lol
Złotów od 1772 roku był pod panowaniem pruskiego zaborcy. Czy wobec tego był miastem niemieckim to sprawa do dłuższej dyskusji.