Reklama

Co się dzieje w Pana wydziale?

16/06/2017 07:00
...pytała wiceburmistrza Okonka sołtys Brzozówki, gdy jeden z urzędników chciał zdemontować zabawki na placu zabaw w jej miejscowości

22 maja pracownicy Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Okonku przyjechali do Brzozówki. Ich zamiarem było zdemontowanie, a następnie zezłomowanie trzech urządzeń z wiejskiego placu zabaw. Gdyby zrobili to co zamierzali, do dyspozycji dzieci pozostałaby tylko huśtawka. Tak się jednak nie stało, na miejscu była bowiem sołtys Alina Jurecka. Historię o tym, co wydarzało się w jej wsi, opowiedziała radnym i gościom na minionej sesji Rady Miejskiej Okonka.

Kto wydał decyzję?

Urzędnikiem, którego w dużej mierze dotyczyła opowieść był Krzysztof Suchanowski, zastępca kierownika wydziału infrastruktury technicznej, rolnictwa i środowiska. To na jego zlecenie, jak sołtys dowiedziała się od pracowników ZGKiM, przyjechali oni do Brzozówki. Aby wyjaśnić sytuację Alina Jurecka zaczęła zatem dzwonić, jednocześnie zerkając na panów, aby nie demontowali urządzeń. Gdy udało się jej porozmawiać z K. Suchanowskim okazało się, że demontaż jest niezbędny, ponieważ na trzy z czterech urządzeń nie ma dokumentacji. Sołtys zapewniała, iż jest to niemożliwe. Całe wyposażenie zakupione było z funduszu sołeckiego. Ponadto procedury, jakie muszą w związku z nim przejść sołtysi, na pewno nie pozwoliłby na to, aby tych papierów nie było. Urzędnik jednak nie dał się przekonać. Rozmowa podobno zakończyła się ostrą wymianą zdań. Sołtys, nie składając broni, po wyjaśnienia zadzwoniła do burmistrz Okonka, a także do sekretarz gminy Bronisławy Ćwikły. Gdy panie ustalały co i jak, do Brzozówki przyjechał K. Suchanowski, nadal z zamiarem zabrania zabawek.

Reklama

Pokazałam mu palcem każde urządzenie. Zaznaczyłam, że były kupione z funduszu sołeckiego i że to niemożliwe, aby nie było na to papierów. On jednak nadal swoje

– relacjonuje
A. Jurecka.

Wtedy to, powiem państwu, już naprawdę nie wytrzymałam i rzeczywiście może on mówić, że pani sołtys krzyczała. Ja się wtedy wręcz wydzierałam

– wspomina. Ostatecznie historia zakończyła się tym, że dokumenty odnalazły się, a plac zabaw pozostał w nienaruszonym stanie.

Bardzo chciałabym podziękować za to pani burmistrz i sekretarz, że zajęły się tym wszystkim i wykonały tak naprawdę obowiązek ich pracownika

Reklama

– zakończyła sołtys Brzozówki. Alina Jurecka nie szczędziła uwag w kierunku wspomnianego zastępcy kierownika ITRiŚ. Rozgoryczenie zaistniałą sytuacją znalazło upust podczas majowego posiedzenia Rady Miejskiej. Jakuba Zabrockiego, wiceburmistrza Okonka, sołtys spytała:

Co się tam dzieje u Pana w wydziale?

Ewidentny błąd

Jakub Zabrocki postanowił, że nie ustosunkuje się do tego pytania. Przyznał jednak, że urzędnik rzeczywiście popełnił błąd. Wiceburmistrz jednocześnie przypomniał, czego nigdy nie ukrywał, że w dokumentacji jest bałagan, który jest efektem długoletnich zaniedbań.

Reklama

Urzędnik pochopnie podjął decyzję i tylko tyle

– mówił J. Zabrocki, zwracając również uwagę na to, że sołtys nie miała prawa obrażać jego pracownika.

Nigdy moi pracownicy w sposób obraźliwy ani nie krzyczeli na panią, ani tak pani nie potraktowali. I nie dziwę się, że gdy pani krzyczała pracownik odłożył słuchawkę

– wyjaśnił wiceburmistrz.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    qwerty - niezalogowany 2017-06-19 12:56:42

    Proponuję w następnych wyborach głosować na młodych i niezależnych z pomysłami na zmianę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    KEN - niezalogowany 2017-06-19 11:57:37

    Pytanie : od jakiego czasu wiceburmistrz z ekipą urzędników pracuje w Okonku? Od roku, dwóch ? ?? czy od wielu lat !!! Skoro po poprzedniej ekipie nie uporządkowali papierów , w swoich mają łagodnie mówiąc bajzel to co czeka ich następców? cytuję z artykułu : ****Wiceburmistrz jednocześnie przypomniał, czego nigdy nie ukrywał, że w dokumentacji jest bałagan, który jest efektem długoletnich zaniedbań.**** LUDZIE PRZEJRZYJCIE NA OCZY I ZACZNIJCIE GŁOSOWAĆ NA WYBORACH samorządowych GŁOWĄ a nie ZNAJOMOŚCIAMI z chodnika bo ta gmina ubóstwem trąci .... od kilkudziesięciu lat

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Observer - niezalogowany 2017-06-18 19:43:14

    A może pod przykrywka demontażu zleconego było to usiłowanie kradzieży na zlecenie? Tej wersji nie mozna odrzucić. Dobrze wiemy, że urzednicy to wyrafinowani "złodzieje" tylko swoje przestępstwa nazywaja błędami?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości