Jak pokazują niezbite dowody interwencja dziennikarska nie przyniosła porządanych rezultatów. Sterty śmieci wyrzuconych w granicach ścisłego rezerwatu Czarci Straw nadal zalegają dokładnie w tym samym miejscu. Co gorsza ktoś dorzucił nowe odpady. Jest ich jeszcze więcej niż za pierwszym razem.
Przypomnijmy sytuację. W związku z obchodami Dnia Ziemi 2018 w Złotowie zorganizowało cykl spotkań z trzema ujarzmionymi żywiołami. Ostatnim wydarzeniem było wieczorne zwiedzanie Ścisłego Rezerwatu Przyrody Czarci Staw. Impreza nie spotkała się z odzewem mieszkańców. Dwójka ekologów Jerzy Wańke i Antoni Szumiński członkowie Polskiego Klubu Ekologicznego z Powiatowego Koła w Złotowie zamiast osobliwości przyrodniczych pokazali natomiast sterty śmieci wyrzucone w otulinie rezerwatu.
Pisząc pierwszy artykuł liczyłam w duchu, że teren naszej przyrodniczej perełki zostanie sprzątnięty i rezerwat odzyska swą świetność. Nie przewidziałam, że Czarci Staw podsuwa diabelskie pomysły. Ktoś uznał, że skoro śmieci w krajobraz rezerwatu już się wpisały można ich ilość zwiększyć. Przewrotność ludzka nie zna granic. Nawet ścisłego rezerwatu przyrody nie sposób ochronić. Dla ścisłości teren jest otwarty. Dostać się na obszar torfowiska nie jest trudno.
Kilka lat temu dyrektor generalny Lasów Państwowych Adam Wasiak podawał, że służby leśne wywożą z polskich lasów w ciągu roku ponad 100 tys. m3 śmieci. Wtedy koszt sprzątania lasów wyniósł niemal 15 mln zł rocznie. Społeczeństwo zaczęło zauważać problem. Fundacja BOŚ uruchamiła akcję mobilnego alarmowania o dzikich wysypiskach. Wystarczy przesłać zdjęcia nielegalnych wysypisk w lasach, a pracownicy fundacji wdrażają odpowiednie procedury alarmujące samorządy. Pomysł okazał się trafiony, bo zwrócił uwagę ludzi na problem ochrony środowiska.
Czytelnicy w komentarzach pisali, że śmieci na dzikie wysypiska zwożą nie tubylcy, lecz mieszkańcy ościennych miejscowości. Czasami z miejscowości dość odległych. Niby logiczne, swojego gniazda się nie kala. Lepiej podrzucić śmieci sąsiadom...
Ekofilozofia nie jest jak widać na załączonym materiale powszechnym systemem myślenia. Ponad dbałością o Matkę Naturę stoi źle pojęty praktycyzm i cwaniactwo. Może ktoś pomyślał, że skoro rezerwat ma w nazwie czarta, to czart przykryje śmieci ogonem. Nie stało się tak. Intencje sprawców przyrodniczej szkody pozostają niejasne. Po co wyrzucać śmieci do lasu skoro niemal wszędzie stoją kontenery na odpady?
Dbajmy o stan naszego środowiska. Drugiej szansy nie będzie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zamiast miauczeć na łamach gazety i żądać sprzątnięcia lasu najlepiej przez boską interwencję, to może skrzykniecie paru tych złotowskich ekologów i wraz z nimi posprzątacie ten teren? A nie, no racja, dziennikarze i ekolodzy są stworzeni do wyższych celów, oni tylko informują, a niech sprzątają maluczcy.
To samo dotyczy jeziora Zamza ,stanowczo za mało jest koszy na śmieci. I w dodatku są pełne.
To dzięki butnej polityce Lasów Państwowych. Wypinają się na organizacje chcące współpracować, jednocześnie dbając o tereny leśne, to niech sprzątają sami.
Hipokryci ? To może śmieciarzom dać sprawność spryciarza ? Dziennikarze są od tego żeby takie rzeczy pokazywać , a zarządzający terenem od tego żeby o niego dbać .
Jakiś czas temu ten sam problem pojawił się w Bydgoszczy. I nadleśnictwo i samorząd umywały ręce. Ostatecznie las posprzątała prywatna firma
To przy okazji jak się wybierzecie tam z kamera to w końcu posprzątajcie. Hipokryci
"Czy ktoś w końcu sprzątanie te śmieci? " Trzeba zapłacić odpowiednim służbom i one sprzątną jeżeli to nie należy do niczyich obowiązków ( MZUK itp. )
Zamiast miauczeć na łamach gazety i żądać sprzątnięcia lasu najlepiej przez boską interwencję, to może skrzykniecie paru tych złotowskich ekologów i wraz z nimi posprzątacie ten teren? A nie, no racja, dziennikarze i ekolodzy są stworzeni do wyższych celów, oni tylko informują, a niech sprzątają maluczcy.
To samo dotyczy jeziora Zamza ,stanowczo za mało jest koszy na śmieci. I w dodatku są pełne.
To dzięki butnej polityce Lasów Państwowych. Wypinają się na organizacje chcące współpracować, jednocześnie dbając o tereny leśne, to niech sprzątają sami.