Na ostatniej sesji radni przyjęli informację o stanie utrzymania porządku w gminie. Mimo że obecne zasady prowadzenia gospodarki śmieciowej obowiązują od trzech lat, część mieszkańców wciąż się do nich nie stosuje. Problem dotyczy m.in. składowania nieczystości w gniazdach selektywnej zbiórki. Miejsc, wokół których postawiono niedawno charakterystyczne drewniane pergole, które miały zagwarantować estetyczniejszy wygląd lokalizacji. Zdecydowano o pilotażowym wypuszczeniu na obszarze działalności Związku Gmin Krajny dwudziestu takich grodzeń. Kilkanaście już stoi, niebawem ostatnie powinny stanąć w gminie Łobżenica.
W Zakrzewie punkt mieści się w pobliżu szkoły. Już latem mieszkający w tej okolicy radny Krzysztof Doroszuk zwracał uwagę na niewłaściwe zachowania mieszkańców. Wewnątrz zabudowy najwidoczniej czują się oni bezkarni, bo widok niejednokrotnie woła o pomstę do nieba. Właśnie w okresie lata doszło do sytuacji, gdy ktoś zostawił w środku zabudowy kineskopy! Wójt już wtedy, na gorąco, podczas komisji i sesji podkreślał, że od początku był przeciwnikiem stawiania pergoli, bo te spowodują, że w środku ludzie będą sobie pozwalać na zbyt wiele. Wspomniał, że początkowo na terenie Zakrzewa proponowano postawienie większej ilości takich konstrukcji, ale – przewidując kłopoty – zgodził się tylko na jedną sztukę.
I chyba miałem rację. Znając otoczenie, środowisko, przyzwyczajenia ludzi wiedziałem, że tak będzie
– przekonywał. Przypomniał, że problemy ze śmieciami występują w gminie od dłuższego czasu, a kłopoty – tylko chwilowo – załagodziło swego czasu pojawienie się monitoringu takich miejsc. Kamery zakładał wspomniany ZGK.
Henryk Dobrosielski obawia się, że mieszkańcy będą składować bardziej kłopotliwe odpady i że zacznie się problem z gryzoniami. Tymczasem w pobliżu nie tylko jest szkoła, ale też liczna zabudowa mieszkaniowa.
Na to nie można sobie pozwolić
– mówi. Radny Doroszuk potwierdza, że o niewłaściwych zachowaniach niektórych mieszkańców mówią mu także… inni mieszkańcy. Stąd zgłoszenie m.in. sytuacji, gdy jeden z przejeżdżających rowerem mężczyzn nie wszedł do środka, nawet nie zsiadł z roweru, tylko jadąc wrzucił za drewniane grodzenie worek ze śmieciami.
Problem jest przede wszystkim z ludźmi. Obojętnie, czy grodzenie będzie drewniane, czy betonowe, czy w ogóle to miejsce nie będzie zakryte
– ocenia Krzysztof Doroszuk.
Andrzej Ruta, kierownik biura Związku Gmin Krajny, jest przeciwnikiem likwidowania grodzeń. Jego zdaniem zdecydowanie poprawiają one estetykę gniazd.
Wcześniej te śmieci było widać
– porównuje. Zastrzega jednak, że w porozumieniu z ZGK i złotowskim MZUK–iem to wójtowie i burmistrzowie decydowali o tym, czy i gdzie stawiać płoty, i tylko Henrykowi Dobrosielskiemu pozostawia kompetencję w zakresie ewentualnej likwidacji. Zaznacza jednak, że w żadnej innej gminie wnioski, a nawet propozycje likwidowania grodzeń nie padały. Wręcz przeciwnie.
Wnioski wójtów i burmistrzów są takie, żeby kontynuować grodzenie w kolejnych punktach gmin
– mówi kierownik, również mieszkaniec i radny z Zakrzewa. A znalezione w gnieździe kineskopy? Jak ocenia Ruta, z dwojga złego lepiej, że trafiły tutaj niż do lasu.

Zdaniem jednych drewniane grodzenia zapewniają większą estetykę. W ocenie innych kuszą anonimowością i bezkarnością
Radny Doroszuk nie chce podpowiadać rozwiązania, ale przyznaje, że grodzenia dają pewnie niektórym poczucie anonimowości i bezkarności. W ocenie radnego problem stanowią przede wszystkim ci, którzy nie mają umów na odbiór śmieci.
Gdy masz umowę, zabiorą ci odpady spod domu, więc komu chciałoby się jechać przez pół wsi i je wyrzucać
– ocenia. Zdania nie podziela Ruta. Przekonuje, że obserwacje z wielu miesięcy potwierdzają, że to właśnie osoby mające umowy na odbiór nieczystości miewają takie problemy z właściwym pozbywaniem się śmieci i nie chcą pamiętać o tym, że gniazda selektywnej zbiórki przeznaczone są pod konkretne odpady.
Ile jest gospodarstw bez umów?
Weryfikujemy to na podstawie wszelkich dostępnych wykazów
– mówi kierownik biura, niezmiennie zastrzegając jednak, że jest to trudne, a w zasadzie nie do końca wykonalne zadanie. Niektórzy mówią, że w skali gminy może to być 1/4, a nawet 1/3 mieszkańców. Zdaniem Ruty to niewiarygodne, przesadzone liczby. W ZGK liczbę tę szacują na maksymalnie 10%.
[[snd=44]]
Śmieci to nie tylko problem gniazd selektywnej zbiórki i ich drewnianych grodzeń. Zakończony letni sezon kolejny raz potwierdził problemy z Kujankami, a przede wszystkim z właścicielami czy pensjonariuszami tamtejszych domków letniskowych. Regularnie podrzucają komunalne śmieci w pobliże gminnych koszy.
Sam byłem świadkiem sytuacji, gdy młody człowiek przyniósł śmieci i powiesił je na koszu ulicznym. Kiedy zwróciłem mu uwagę, odpowiedział: „Niech się pan nie pulta!”. Gdybym się nie pultał, pewnie by je zostawił i by poszedł
Reklama
– wójt relacjonował radnym na niedawnej sesji. Szef gminnego zakładu komunalnego Edmund Kabattek przyznał, że o skali problemu w Kujankch najlepiej przekonać się przejeżdżając przez miejscowość z rana.
Wszędzie wiszą takie reklamówki
– Kabattek uzupełnił wypowiedź wójta. Ten raz się pofatygował, w śmieciach znalazł adres „winnego”, w tym akurat przypadku wczasowicza z Gniezna. Dobrosielski zgłosił sprawę na policję, mężczyznę ukarano mandatem. Z kolei Kabattek przypomina, że w ostatnich kilkunastu miesiącach w gminie zlokalizowano kilka dzikich wysypisk śmieci, m.in. w okolicach Kujanek i Werska. Stąd wójt nie wyklucza zakupienia przez gminę większej ilości sprzętu do monitoringu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Monitoring.super sprawa .w lasach rowniez.zakrzewiacy nie dbaja o srodowisko.remoncik i juz do lasu za torami. Wstyd.
Totalna sciema. Nie robcie z siebie jeszcze większych idiotow..
Monitoring.super sprawa .w lasach rowniez.zakrzewiacy nie dbaja o srodowisko.remoncik i juz do lasu za torami. Wstyd.
Totalna sciema. Nie robcie z siebie jeszcze większych idiotow..