Reklama

Da pani złotówkę?

07/01/2017 19:00
Nagabywanie do dawania pieniędzy może być irytujące. Na pewno jest jednak karalne. W Okonku z tym problemem najczęściej borykają się klienci Biedronki. Część z nich ma już tego dosyć

Panów proszących o pieniądze pod Biedronką okonczanom raczej nie trzeba przedstawiać. Tutaj znają się niemal wszyscy. Z relacji przechodniów wynika, że można ich spotkać prawie codziennie. My trafiliśmy na „Pana w czerni”. Nie był zainteresowany rozmową. Wolał oddalić się w cień. Korzystając z okazji zajęliśmy zatem jego miejsce, tuż przy wejściu do sklepu, ale zamiast pieniędzy prosiliśmy o opinie na temat żebrania w mieście.

Ja to już nawet na to uwagi nie zwracam. Niech sobie żebrzą. Ja i tak im nic nie dam

Reklama

– mówiła jedna z pań. Klient wychodzący ze sklepu, około siedemdziesiątki, był natomiast innego zdania.

Czasami rzucę im kilka groszy. Ja mam, oni nie mają. Ja nie zbiednieję, a oni przynajmniej będą mieli na to wino

– wyjaśniał. Zdania na ten temat są podzielone. Jednomyślności nie ma również wśród lokalnych samorządowców. O tej sprawie dyskutowano podczas listopadowej sesji rady miejskiej. Na problem zwrócił uwagę Zdzisław Kwaśny, radny powiatu, który apelował do urzędników, że czas najwyższy coś z tym zrobić. Dyskusja rozgorzała. Część obecnych tego dnia w sali sesyjnej nie kryła swego oburzenia.

Reklama

A co to komu przeszkadza?

– brzmiał jeden z przekrzykujących się głosów. Do tablicy ostatecznie został wywołany Wiesław Polewski, komendant Straży Miejskiej. Potwierdził on, że zgodnie z Kodeksem Wykroczeń żebranie jest karalne: „Kto, mając środki egzystencji lub będąc zdolny do pracy, żebrze w miejscu publicznym, popełnia wykroczenie stypizowane w przepisie art. 58 §1 kodeksu wykroczeń, za które grozi kara ograniczenia wolności, grzywna do 1.500 złotych albo kara nagany”. Jednocześnie komendant zaznaczył, że ukaranie takiej osoby nie jest łatwe.

Reklama

Przede wszystkim musi być konkretne zgłoszenie. Musi być świadek tego zdarzenia, osoba pokrzywdzona, którą nagabywano do oddania pieniędzy. Strażnik może również sam zainterweniować, jeśli złapie taką osobę na gorącym uczynku

– mówi Wiesław Polewski. Przy czym wyjaśniał, że osoby, które rzekomo na terenie Okonka wyłudzają pieniądze na zaspokojenie swoich potrzeb socjalnych, widząc strażnika natychmiast oddalają się. Co więcej to, że ktoś z kimś rozmawia np. przy samochodzie nie oznacza, że dochodzi do żebrania.

Reklama

Musi być określona osoba poszkodowana. Jeśli dysponujemy takimi informacjami, podobnie jak policja, możemy wszcząć postępowanie

– dodaje strażnik i podaje przykład sytuacji, której niedawno doświadczył przed marketem.

Zauważyłem jak jedna z podejrzewanych osób otrzymała pieniądze. Podjąłem interwencję, ale, jak zapewniała mnie pani, która je przekazywała: „Sama z własnej woli daję tej osobie pieniądze”. W takiej sytuacji brak jest przesłanek wykroczenia. Tak więc podkreślam raz jeszcze, abyśmy mogli działać musi być świadek żebractwa albo osoba poszkodowana

Reklama

– dodaje. Póki co Straż Miejska w Okonku nie otrzymała zasadnego zgłoszenia o popełnieniu wykroczenia, jakim jest żebranie. Strażnicy kontrolują parking pod Biedronką, a także inne miejsca znacznie częściej, przeprowadzili też rozmowy z osobami, które najprawdopodobniej proszą o pieniądze przechodniów. Poinformowali je o konsekwencjach takiego zachowania, a także o tym, że w razie problemów finansowych mogą zgłosić się po pomoc do Miejsko–Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Oprócz strażników miejskich sytuacje związane z żebraniem można zgłaszać policjantom.  Jak informuje rzecznik prasowy KPP w Złotowie, Maciej Forecki  w tej sprawie nie musieli  jeszcze interweniować.

Z perspektywy Biedronki

Pracownicy sklepu, z którymi udało nam się porozmawiać potwierdzili, że problem istnieje. Klienci coraz częściej skarżą się na panów proszących o kilka groszy. Po oficjalną odpowiedź na ten temat odesłali nas do biura rzecznika prasowego Biedronki. Oto odpowiedź: „Zależy nam na tym, by klienci naszego sklepu mogli dokonywać zakupów w wygodny sposób i nie byli narażani na nieprzyjemne sytuacje. W przypadku zaobserwowania przejawów zachowań niezgodnych z prawem lub powodujących dyskomfort klientów pracownicy reagują w zakresie dostępnych możliwości, np. zgłaszają takie sytuacje stosownym instytucjom (Straż Miejska, Policja)”.

Reklama

Niejasne formalności

Problem nagabywania z pewnością w Okonku istnieje. Biorąc pod uwagę relacje świadków, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Każdy, kto czuje się poszkodowany, może reagować, wzywając służby porządkowe – straż miejską lub policję. To już jednak indywidualna decyzja. Zawsze można po prostu przejść obojętnie albo wyciągnąć kilka groszy z portfela.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    emigrant_reading_uk - niezalogowany 2017-02-10 00:54:42

    menele, powinno sie ich utylizowac, bez wyjatku

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Maks - niezalogowany 2017-01-08 17:48:06

    A jak kurwa przeważnie stoją albo chmura albo Hagno

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    opusis - niezalogowany 2017-01-08 17:44:12

    Lub,prawda w oczy kole.Mówi się o dawaniu pieniędzy i między innymi na wino.Za pieniądze z tacy kupujecie wino mszalne(z winogron,nie z jabłek jak żebracy) i co może nie? Winko co dzień smakuje,no nie?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości