Reklama

Daleko od szosy

24/07/2012 00:00
Choć są częścią sołectwa Węgierce, nie czują więzi z sąsiednią wsią. Pracują na własny rachunek, dla dobra swoich dzieci i uśmiechu sąsiadki. Doskonale radzą sobie nawet wtedy, gdy władza do nich rzadko zagląda

Pomiarki, niewielka wieś w gminie Tarnówka, czterdzieści rodzin i mnóstwo dzieci. Trochę na uboczu, z dala od tras przelotowych. W Pomiarkach kończy się droga i obcy rzadko tam zagląda, a szkoda...

Niemal w każdej części wsi widać gospodarską rękę i to wcale nie sołtysa, bo Pomiarki nie miały i mają „swojego” człowieka, który stałby na czele rady sołeckiej. Sołtysi są z Węgierc i, jak mówią ludzie, tylko od czasu do czasu tu zaglądają, więc nie ma to większego wpływu na to, co dzieje się w ich wsi.
[[reklama]]


Przy wjeździe do Pomiarek gości wita figura Matki Bożej. Odrestaurowana, z żywymi kwiatami po obu stronach, palącymi się przez całą dobę lampkami i nowym polbrukiem, który ludzie ułożyli w czynie społecznym. Zadbane przydomowe ogródki - kolorowe rośliny wyglądają niemal z każdego ogrodu. – Tak tu jest zawsze – mówi Andrzej Sutkowski, okrzyknięty przez ludzi społecznym gospodarzem Pomiarek. Do gminy przyjechał z południa Polski. Od razu pokochał niewielką wieś z dala o głównych dróg. – Gdyby nie Andrzej to wszystko by nam tu zarosło – mówią kobiety, które wyszły przed jedyny we wsi blok. – Wszystko Andrzej. – Mam czas, to dlaczego nie poświęcić go dla wspólnego dobra? - mówi pan „złota rączka”, jak go nazywają sąsiedzi. – Sąsiadki nie miały na czym siedzieć przed blokiem, więc zrobiłem im ławeczkę, teraz przynajmniej mają gdzie poplotkować – śmieje się mężczyzna, który pomysłów ma wiele, a jeszcze więcej chęci do pracy. – Lubię to – przyznaje. – Tym bardziej, że nasi mieszkańcy są bardzo pracowici. Kobiety dbają o zieleń, sąsiedzi zawsze pomogą trawę skosić na wsi albo na boisku. Ludzi do pracy tu nigdy nie brakuje – mówi z uznaniem Andrzej Sutkowski. Nic co zmieniło się lub zmienia we wsi nie dzieje się bez udziału mieszkańców.
[[nowa_strona]]
Tak było z chodnikiem przed blokiem. Położyli go w czynie społecznym - materiał dała gmina. Razem dbają też o plac zabaw, który kupiła im gmina. Teraz postulują o jego wymianę, bo drewniane urządzenia, eksploatowane przez dzieci niemal codziennie, nie wytrzymały próby czasu. – To co mogliśmy naprawiliśmy we własnym zakresie, ale tu potrzeba wymiany całej konstrukcji – przekonuje mieszkaniec Pomiarek, wskazując na skruszałe belki podtrzymujące zjeżdżalnię. – Wójt obiecał, że w ramach reklamacji urządzenia będą wymienione – ma nadzieję pan Andrzej. Przy placu stoi niewielka, drewniana altanka. Gdy dzieci się bawią, kobiety mają swoje pociechy na oku. – Był u nas wójt, powiedzieliśmy, że takie miejsce przydałoby się dla kobiet. Nie było problemu – dodaje Andrzej Sutkowski. Altankę zdobią dziś kwiaty, a dzieci nawzajem pilnują się, aby nikt nie niszczył zieleni. – To była nasza inicjatywa. Podobnie jak próg zwalniający przed wsią. Żaden sołtys ani radny ręki do tego nie przyłożyli – dodaje A. Sutkowski. Dalej za placem zabaw jest miejscowe „rondo”, jak o placu, na którym nawraca szkolny autobus i samochody, które czasami się tu zagubią, mówią ludzie.
[[reklama]]
Zadbany klomb w środku ronda to dzieło jednej z mieszkanek wsi. – Od gminy dostaliśmy ziemię, rośliny, resztę sami zrobiliśmy. Tyle że dziury szpecą nam wszystko. Przydałoby się chociaż trochę kruszywa, żeby je załatać – wskazują ludzie, których z czasem przed blokiem gromadzi się coraz więcej. Za „rondem” jest niewielkie boisko, do którego prowadzą dwa rzędy rzewek. Gdy urosną będą tworzyły miłą dla oka zieloną alejkę. Dodatkowo dwanaście orzechów okala boisko. – To też dla dzieci – mówią dorośli. A na boisku? Dwie bramki, skoszona trawa i pomalowane ogrodzenie – widać tu rękę gospodarza, do którego poczuwają się wszyscy mieszkańcy wsi. – Chłopcy chcieli teraz jakiś kosz, mamy już pomysł. Też im to zrobimy – mówią mężczyźni. – Jeśli jest coś do zrobienia, to robimy. Staramy się jak możemy, aby żyło nam się lepiej. Sami się rządzimy - przyznają.

Mieszkańcom marzy się oświetlenie przy bloku i skromny chodnik przez wieś. Tego już sami w czynie społecznym nie zrobią, dlatego tak chętnie zapatrują się na fundusz sołecki, którego radni Rady Gminy w Tarnówce do tej pory nie uchwalili. – Miałby kto pracować, niech o to radni się nie martwią – zapewniają mieszkańcy Pomiarek.

A. Głyżewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości