Nie chce oceniać swojego poprzednika. Przypomina jednak, jak zadłużoną gminę przejął trzy lata temu. I jak układały się wówczas relacje z powiatem i województwem. Z burmistrzem Krajenki Stefanem Kitelą rozmawia Ryszard Mikietyński
Wizyta marszałka Województwa Wielkopolskiego była taka ważna z Pana punktu widzenia? Bardzo ważna. Głównie chodziło o przegląd dróg wojewódzkich. Przypomnę, że jedyną inwestycją drogową wpisaną do budżetu wojewódzkiego jest przebudowa drogi 188 od Krajenki do Lipki. Niestety, nie została ona wcześniej wpisana do programu WRPO, z którego są modernizowane drogi. Na szczęście, zarówno w ubiegłym roku i w tym udało się dla Krajenki pozyskać dużo pieniędzy na szereg inwestycji. Przypomnę przebudowę ulicy Domańskiego, teraz rozpoczyna się budowa ronda i przebudowa mostu.
Tylko że w opinii części mieszkańców gmina Krajenka do remontu ulicy Domańskiego sporo dołożyła i musiała się na ten cel zadłużyć. Też to słyszałem. Stanowczo te pogłoski dementuję. Remont ulicy Domańskiego a teraz ronda i mostu kosztują około dziewięć milionów złotych. I cała ta kwota pochodzi z Urzędu Marszałkowskiego. Mieszkańcy ze swoich bezpośrednich podatków nic do tego nie dołożyli, ani złotówki. Jak startowałem do wyborów to w programie miałem unormowanie współpracy gminy Krajenka z powiatem i województwem tak, żeby można było w gminie prowadzić inwestycje z innych pieniędzy, a nie tylko z własnych. [[reklama]] No to się udało, dostaliście pieniądze na drogę 188. Ktoś powie, że jak na trzy lata to niewiele... Tak powie ktoś, kto się na tym nie zna. Przypomnę, że z pieniędzy z zewnątrz zrobiono nowy chodnik na ulicy Bydgoskiej, drogę w Skórce, drogi do pól w Paruszce, Łońsku, w przygotowaniu jest przetarg na drogę w Żeleźnicy. Dodam jeszcze parking przy ulicy Bydgoskiej, budowę szerokopasmowego internetu, oświetlenie w Śmiardowie i Skórce. Dużo dzieje się w sporcie: przebudowa boisk, place zabaw w pięciu wioskach. No i w dziedzinie kultury: współfinansowanie Złotych Masek, festiwalu Piosenki Czerwonokrzyskiej czy majówki na Krajnie. To są wszystko pieniądze z zewnątrz. A jeszcze wcześniej budowa stacji uzdatniania wody i kanalizacja, wielomilionowe inwestycje realizowane z pieniędzy wojewódzkich. Zapomniałem też o regulacji rzek Głomii, przebudowie jazu w Skórce i wielu, wielu innych. Być może to już spowszedniało i tego nikt nie zauważa, ale to się przecież działo. Znikąd się nie wzięło. [[nowa_strona]] W podtekście da się wyczuć, że kiedyś to się nic nie robiło, a teraz nagle rozwiązał się worek z inwestycjami. Nie chciałbym oceniać działań mojego poprzednika. Gdybym był z nich zadowolony, to nigdy nie podjąłbym decyzji o startowaniu na burmistrza Krajenki. Widziałem natomiast, jakie rezerwy istnieją w ramach współpracy z podmiotami zewnętrznymi. Wszyscy doskonale pamiętają, że przejąłem gminę bardzo zadłużoną i dlatego do minimum ograniczamy inwestycje z pieniędzy własnych. Gdyby nie fundusze pozyskiwane z zewnątrz w gminie praktycznie nic by się nie działo. [[reklama]] Przyszły rok jest rokiem wyborczym, pewnie ma coś Pan w zanadrzu, żeby się pokazać. Gdybym myślał takimi kategoriami, to nic by się przez te trzy lata w gminie nie działo, a wszystko zostawiłbym na przyszły rok. Tak nie da się funkcjonować. Ale powiem, że czeka nas budowa placu zabaw przy Orliku, będziemy robić przystanek autobusowy, znikną z jego placu płyty drogowe, a zostanie położony polbruk.
Zdaniem burmistrza to nie była tylko kurtuazyjna wizyta
Marszałek zwiedzał również kościół św. Anny w Krajence. Dlaczego? Marszałkowi podlega również kultura, stąd jego zainteresowania w tym kierunku. Przyjrzał się remontowi domu kultury, dyrektor miał możliwość zdania relacji ze swoich dokonań. Przypomnę, że ubiegłoroczny Turniej Danaborskiego był współfinansowany ze środków wojewódzkich. Gość był również w kościele św. Anny, szczególnie interesowały go podziemia. Dziekan, ks. Grzegorz Fabiszak, zabiega o to, żeby dokończyć rewitalizację podziemi zabytkowego zamku, który dzisiaj pełni funkcję kościoła, dlatego być może ta wizyta przyniesie owoce. Mieszkańcy gminy nie są w stanie wyłożyć takich pieniędzy. Przypomnę, że kościół św. Anny został wybudowany na murach ostatniego zamku polskiego na północ Wielkopolski; kolejne to były już budowle krzyżackie. [[nowa_strona]] Kiedy gmina daje pieniądze na remont kościoła to wzbudza to sporo zamieszania wśród radnych. To zależy w jaki sposób przedstawia się sprawę. Pamiętam zamieszanie sprzed półtora roku, zresztą była przeprowadzona przez „Aktualności Lokalne” sonda, pytano ludzi, czy gmina może partycypować w rewitalizacji zabytków. Większość respondentów odpowiedziała, że powinna. Jeżeli publicznie mówi się, że pieniądze daje się „na kościół”, to ma to całkiem inny wydźwięk. Pieniądze, które przekazaliśmy na remont ołtarzy w Głubczynie, o co wówczas poszło, to zaledwie kilka procent kosztów remontu. Trzeba też sobie zadać pytanie, czy zabytki mają przetrwać następne pokolenia, czy też mają popadać w ruinę, a takie przykłady też znam. [[reklama]] Gdyby tak marszałek powiedział Panu, że ma dla niego pięć milionów złotych na dziś. Co by Pan z nimi zrobił? Oby był Pan dobrym prorokiem i tak się stanie… Wizja jest piękna. Te pieniądze starczyłyby na dokończenia przejścia przez Krajenkę przy drodze 188 w kierunku Złotowa. Na pewno wymieniłbym kostkę granitową na ulicy Bydgoskiej. Ta kostka się pozapadała w niektórych miejscach, zimą i jesienią są to bardzo niebezpieczne miejsca. Ale to nie tylko drogi. Część pieniędzy skierowałbym na rozbudowę sieci wodociągowej na wsiach, szczególnie na północy gminy.
Stefan Kitela miał za co dziękować Markowi Woźniakowi
Ale chyba bezrobocie spędza Panu sen z powiek. Wspomnę Christianapol, niemal 150 osób znalazło się na bruku. Zakład nie do końca upadł, zredukował zatrudnienie. W czasach świetności pracowało w nim około pięciuset ludzi. Po kilku latach, kiedy się skończyły ulgi, jakie zakład otrzymywał z gminy, zatrudnienie spadło o połowę. Ta liczba sto pięćdziesiąt jest również przesadzona. Rozmawiałem na ten temat w Urzędzie Pracy, okazało się, że część ludzi w nim pracuje, zmienił się tylko profil produkcji. Z tego co mi w PUP-ie powiedziano, z gminy Krajenka jako bezrobotne zarejestrowały się pięćdziesiąt dwie osoby. Wiem, że część z nich znalazła pracę, ale niestety musi dojeżdżać. Krajenka, jeśli chodzi o bezrobocie, nie odstaje od innych gmin w naszym powiecie. Taka sytuacja jest w całej północnej Wielkopolsce, tutaj nigdy nie było wielkiego przemysłu, dlatego zawsze kiedy są wahania koniunktury te tereny są bardziej zagrożone od innych. Na pewno są to osobiste tragedie wielu ludzi i bardzo im z tego powodu współczuję.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze