Reklama

Drewno traktuję po przyjacielsku

04/01/2013 00:00
Maryla stoi, bo przewietrzył jej nogi. Do Zwierzyńca wrzucił niedźwiedzia, a z biblioteki kradnie książki. - Dopiero się rozkręcam - zapowiada artysta

Świat w drewnie zaklęty

Drewno mówi. Poważnie. Korą zdradza swój charakter. Sękiem opowiada o bólu. Słojami plecie historię życia. - Jeżeli jest to odpowiednie drewno, to przemawia. Widzę, co w nim siedzi i staram się to wydobyć – Stanisław Schauer rzeźbi od ponad trzydziestu lat.

Figurki szachowe, niedźwiedź wspinający się do barci, tablica pamiątkowa – w drewnie siedzieć może wszystko. Sęk jest okiem, pęknięcie blizną. - To jest dopiero wyzwanie. Jak to ominąć albo przekuć w zaletę – rzeźbiarz do drewna podchodzi po przyjacielsku. ”Głupiec i mędrzec nie widzą tego samego drzewa” pisał William Blake. Talent Stanisława Schauera widzą inni. Rok 1976 Alfons Senska daje mu materiał, narzędzia i ustawia walkę z drewnem. - Jak zobaczył co zrobiłem, to powiedział: o, będzie z ciebie rzeźbiarz – uniesiony palec robi za wykrzyknik.

Uzbrojony i bezpieczny

Podobno stolarz ze wszystkimi paluchami to nie stolarz. A rzeźbiarz? Stanisław Schauer ma komplet palców, mimo że w walce z drewnem pomaga mu warkot piły spalinowej. W pracach zgrubnych maszyna jest niezastąpiona. - Nigdy nie zdarzyło mi się zranić ani piłą, ani dłutem czy nożem –  narzędzia nie mogą leżeć pod nogami, a ręce muszą być ukryte w rękawicach. Tylko za spodnie drwala dziękuje. Nie chce się przy pracy gotować.

Jolanta Surma, prezes Klubu Artystów Pasja:
Stasiu Schauer ma duże poczucie humoru. Poza tym zawsze można na niego liczyć. Chociaż do końca go nie rozgryzłam, bo wciąż się rozwija. Zaskoczy nas jeszcze niejedną pracą


Bo geniusz to podobno kwestia cierpliwości. Stanisław Schauer nie musi czekać na talent. On go rozpiera. Od zawsze. - W szkole podstawowej zawsze coś rysowałem i mi to wychodziło. Zrobiłem pracę dla siebie i jeszcze dla kolegów zdążyłem – złotowianin przebiera rękami. - Ćwiczę, rysuję codziennie.
[[reklama]]
Dziś mężczyzna pracuje w Tarnowie Podgórnym, ale pierwszy własny grosz przynosi z drukarni w Złotowie. Gdy kończy szkołę nie liczy się to, że ciągnie go do lasu. Z podglądania przez lupę mrówek nie wyżyje. - Musiałem iść do szkoły tam, gdzie potem była praca. W czasie nauki miałem stypendium płacone przez firmę – St. Schauer żałuje trochę kariery leśnika. Korzyść z dobrego kontaktu ze zwierzętami ma taką, że łaszą się do niego najgroźniejsze psy. No i z drewna uwalnia naszych braci mniejszych.
[[nowa_strona]]
Z drewna powstałeś

Antoine de Saint-Exupéry napisał, że drzewo jest mocą, która powoli wznosi się ku niebu. Sława również. Stanisław Schauer marzy o pamięci. Pamięci złotowian. – Chcę, by coś po mnie pozostało – nie boi się swych słów. Prowokują go rzeźby w Zwierzyńcu. - No przecież ja też mogę coś takiego zrobić – myśli głośno i bez zastanowienia bierze projekt Nadleśnictwa Złotów. Do zagospodarowania ma dąb bez głowy. W kwadrans powstaje projekt: niedźwiedź z chętką na miód dzikich pszczół, sprytna wiewióra i sowa spoglądająca na to wszystko z góry. Prace trwają jesienią i zimą. Na pięciometrowy pień rzeźbiarz wspina się z ambony. Za darmo. - Chciałem dołożyć coś od siebie dla miasta. Małymi dłutami robiłem to do końca marca.
[[reklama]]
Narzędzia to tylko środek do celu. Od niedawna St. Schauer operuje dłutami pamiętającymi I Wojnę Światową. – Ostre, jaka stal, pociemniałe od pracy. Takie snycerskie o ciekawych przekrojach. Nie ma już takich w sklepach – mężczyzna chętnie cmoknąłby z zachwytu. W duchu dziękuje za nie ponad osiemdziesięcioletniemu rzeźbiarzowi, który musiał rzucić pracę. I bratu, który mu je podarował.

Ale Dziewczynę robi jeszcze starym sprzętem wykutym w Świętej. Na zlecenie miasta w parku miejskim ma tchnąć nowe życie w umierający pień topoli. Najpierw przeczyszczenie. Jego efekty zajmują przyczepę. – Wiedziałem, że wewnątrz musi być pusta. Przewidując to zaprojektowałem nogi w rozkroku – niedoszły leśnik trafnie ocenia drzewo. - Gdybym zostawił to próchno, to by to dalej gniło i w końcu by padło. A teraz jest przewietrzane i będzie stało – St. Schauer puka w blat biurka.

Sylwia Mróz, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Złotowie:
Pan Stanisław szuka inspiracji w wielu sferach. Jego cechą jest kreatywność. Jest taką osobą pozytywnie zakręconą


Do rozkroku dodaje tułów, ręce zajęte gitarą i głowę z burzą włosów. Tępią się na niej dłuta, bo topola oddaje siebie ciągnącymi się włóknami. Taka jest Dziewczyna, która wkrótce potem otrzymuje od złotowian imię: Maryla. Marylę jakiś żartowniś próbował farbą w sprayu przerobić na Mariana, ale się nie udało.

Śmieje się jak dawniej. – Nigdy nie tworzę postaci poważnych. W życiu nie da się uniknąć smutnych sytuacji, ale nie należy innych celowo zasmucać. Ja chcę dawać radość – to motto złotowskiego rzeźbiarza. Złotowskiego, choć Stanisław Schauer mieszka już w Dobrzycy. Chce być jeszcze bliżej natury. Ale w Złotowie wciąż należy do Klubu Artystów „Pasja”.

- Ja się cieszę, że robię coś, co będzie cieszyło ludzi. Że nie robię do szuflady, a to co zrobiłem będzie stało w mieście – zdradza.
[[nowa_strona]]
Jak coś jest do wszystkiego...

To dobre jest. – To samo mogę wyrzeźbić, namalować i opisać w wierszu – Stanisław Schauer jest wszechstronny niczym Leonardo Da Vinci. Piosenki i wiersze satyryczne pisze od lat. W pracy, do domowej szuflady, w plenerze. Niedawno odnalazły się te sprzed lat.
[[reklama]]
- Nawet nie wiedziałem, że siostra je gdzieś trzyma – twarz mężczyzny ożywia błysk oczu. Coraz więcej go zaskakuje. Jak toaleta ustawiona na Placu Paderwskiego vis a vis fontanny. Szelmowski uśmiech sugeruje, że mogą być one połączone. Jest o tym satyrka.

Adam Pulit, prezes stowarzyszenia Przyjazna Edukacja:
Szanuję i podziwiam pana Stanisława. Jest inteligentnym człowiekiem z dużym talentem. Jako leśnik doceniam jego wiedzę na temat przyrody. Cieszę się, że mogę przyglądać się jego pracy


- Jeżeli dzisiaj, jutro nic nie będę pisać, to potem to nadrobię i napiszę trzy, cztery wiersze jednego dnia – płodność to kolejna cecha artysty.

Inną jest negacja. Na przykład rymów. Nie można ich znaleźć? Trudno. Obejdzie się. - Kiedyś pisałem, skreślałem. Teraz ważne jest to co się widzi, co można opisać i zakończyć, ewentualnie sprytnie spuentować – nie wiadomo, czy to nowatorstwo, czy może pójście na łatwiznę. Słowo na słowo, świeża farba na mokrą kartkę. Tak powstają akwarele a’la Schauer. – Rzadko która jest nieudana – chwali się domorosły malarz. - Przelecę po kartce szerokim pędzlem i kiedy wezmę inną farbę, to się pięknie tworzy. Czasem człowiek nie zdąży się zastanowić, bo trzeba szybko malować – dorzuca jakby w pędzie. Bo on się spieszy tworzyć.
- Nie, że ja, odpukać, odchodzę. Ja się dopiero rozkręcam – i już go nie ma.

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości