Gdy idziemy na spotkanie z naszymi rozmówcami jest słoneczne, jesienne przedpołudnie. Lekko wieje chłodny wiatr, z drzew spadają liście. Pogoda idealna na spacer, a po nim powrót do domu na ciepłą herbatę. Pani Małgorzata i Jarosław w tym roku jednak o tym nie myślą. Dla nich ważniejsze jest to, jak przetrwać coraz chłodniejsze noce. Jesień, choć urokliwa, dla nich bywa przerażająca. Przetrwanie w opuszczonym budynku, pod starymi ubraniami i kocami, nie jest łatwe. Dobrze, że jest chociaż palnik gazowy, na którym mogą zagrzać wodę i ugotować jajka. Nasi rozmówcy w takich warunkach mieszkają od kwietnia. Razem są natomiast od 5 lat. Pani Małgorzata przyjechała spod Człuchowa. Z panem Jarkiem poznali się na zabawie w Krzemieniewie.
Za mostami
Reklama
– zauważa mężczyzna, pochodzący z Węgorzewa. Zaiskrzyło. Mają razem dziecko, ale nie jest tutaj z nimi.
Gdzie do tej hawiry dziecko wziąć
– zauważa kobieta.
Jest w rodzinie zastępczej. Dobrze mu tam. Możemy go oglądać, ale niestety to bardzo daleko stąd
– dodaje. Przez pierwsze lata związku mieli dach nad głową. Nigdy nie było też większych problemów z pieniędzmi. Pani Małgorzata ma rentę, a pan Jarosław jeszcze dwa miesiące temu pracował zawodowo. Dziś żyje z zasiłku i pracy dorywczej. Do kwietnia wynajmowali stancję. Przez plotki, jak zauważa nasza rozmówczyni, właścicielka wypowiedziała im jednak umowę. Szukali długo i zapewniają, że nadal to robią. Nikt jednak nie chce ich ani ich pieniędzy. Dlatego są tutaj i proszą o dach nad głową. Chodzili do gminy, do MGOPSu, ale bezskutecznie. Dostali propozycję umieszczenia w ośrodku dla bezdomnych. Nie mówią nie, ale pod warunkiem, że nikt ich nie rozdzieli.
Tyle przeszliśmy już razem, że jak to tak osobno? Bez niego nigdzie nie pójdę
– mówi pani Małgorzata.
A ja jej nie zostawię. Ona musi mieć pomoc, nie widzi na jedno oko
– dodaje pan Jarek. Alkohol? Pani Małgorzata twierdzi, że jest, ale nie codziennie.
Od czasu do czasu człowiek sobie wypije piwko, ale potrafi też przestać. Alkohol przecież jest dla ludzi
– wyjaśnia. Wiatr wieje coraz bardziej, nasza rozmówczyni opatula się kurtką partnera. Ten natomiast w samym swetrze próbuje nie trząść się z zimna.
Ciężko jest
– mówią. Optymizmu już w nich nie ma. Jest jednak marzenie o własnym kącie. O tym, żeby nie wiało i było się gdzie umyć.
Przecież tak człowiek do ludzi nie pójdzie. Już pod koniec pracy, jak tu mieszkałem, chłopaki nie chcieli ze mną jeździć w samochodzie. A ja gdzie miałem się myć? W takich warunkach?
– pokazuje na prowizoryczny pokój. Nasi bohaterowie mają jednak pomoc. Są ludzie, na których mogą liczyć. Od jednego pana z Okonka przynoszą w bańkach wodę. Nie ukrywają jednak, że są też tacy, którzy nie patrzą na nich przychylnie, traktują ich jak śmieci. Oboje nigdy wcześniej nie byli bez dachu nad głową. To dla nich nowa, trudna sytuacja. Za to, gdzie są teraz, mają żal do siebie, ale i do innych.[[pay]]
Pracownicy Miejsko–Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Okonku znają sytuację pary. Wszystko zaczęło się pod koniec 2016 roku od zgłoszenia sprawy dotyczącej zagrożenia sytuacji ich 2,5–letniego syna. Związane było ono z nadużywaniem alkoholu przez rodziców, a przez to niezabezpieczenie podstawowych potrzeb dziecka oraz narażanie go na niebezpieczeństwo uszczerbku na zdrowiu. Rodzice nie podjęli współpracy na rzecz poprawy sytuacji chłopca. Ostatecznie sąd rodzinny postanowił o umieszczeniu dwulatka w rodzinie zastępczej. Parze zaproponowano wsparcie asystenta, jednak ta nie podjęła współpracy. Kierownik ośrodka nie ukrywa, że są to osoby z problem alkoholowym. Sytuacja ta jest udokumentowana. Główne działania ośrodka polegają zatem przede wszystkim na tym, aby uporać się z tą kwestią, bo bez rozwiązania problemu uzależnienia nie ma szans na podjęcie jakichkolwiek innych działań naprawczych.
Państwo otrzymali propozycję leczenia odwykowego w systemie stacjonarnym, wszystko było ustalone i zaplanowane. Oboje zgodzili się na terapię, jednak dzień przed wyjazdem na leczenie wycofali się i unikali kontaktu przez kolejne tygodnie
Reklama
– wyjaśnia Brygida Kotschy, kierownik MGOPS w Okonku. Jak jednak zapewnia, to nie oznacza, że pracownicy socjalni skreślili rodzinę.
My cały czas próbujemy. Nie teraz, to może kolejnym razem się uda. Znając teorię uzależnienia wiem, że nie jest to łatwe, dla osoby uzależnionej to jest walka z samym sobą. Poza tym musimy pamiętać, że są to dorośli ludzie, mający wolną wolę i do niczego nie możemy ich zmusić
– dodaje. W kwestii mieszkania przedstawicielka MGOPS wyjaśnia, że są to osoby, które mają dochód, za który mogłyby wynająć stancję. Rzeczywiście nie dziwi jej to, że jest im trudno samodzielnie znaleźć dach nad głową, bo każdy wynajmujący ma wymagania i oczekiwania wobec lokatorów. Inaczej patrzy się na osobę trzeźwą, zapewniającą wywiązanie się z umowy i płatności, czego w obecnym stanie permanentnej nietrzeźwości niestety nie gwarantują. MGOPS nie odmawia pomocy w tym zakresie, ale stoi na stanowisku, że warunkiem koniecznym jest poddanie się leczeniu odwykowemu. Na chwilę obecną pracownicy socjalni monitorują ich sytuację. Otrzymali także propozycję umieszczenia w placówkach świadczących pomoc dla osób bezdomnych (jako para), jednak nie są zainteresowani opuszczeniem Okonka. MGOPS nie zamyka przed nimi drzwi. W każdej chwili mogą przyjść i porozmawiać, podjąć kolejną próbę działania na rzecz poprawy swojej sytuacji i na pewno otrzymają wsparcie. Pracownicy oferują również możliwość wykąpania się i wyprania rzeczy w godnych warunkach na terenie placówek prowadzonych przez MGOPS.
To jest do zorganizowania i ustalenia, wystarczy chcieć. W tej rodzinie musimy widzieć potencjał, bo są to młodzi ludzie, dla których mamy nadzieję. Dziecko jest wartością, a to może być przyczynek do podjęcia pracy nad sobą. Obecnie jednak alkohol bierze górę
– zaznacza Brygida Kotschy.
Chciałabym podkreślić, że nawet jeśli dziś ktoś odmawia skorzystania z naszej oferty, to nie zamykamy mu drogi, aby mógł przyjść innym razem. Jesteśmy otwarci, nasza praca polega także na wsparciu w poszukiwaniu potencjału do zmiany
Reklama
– dodaje.
Obecnie w ewidencji MGOPS figuruje 11 osób bezdomnych z terenu gminy Okonek. Z tego 3 osoby są umieszczone w placówkach dla bezdomnych, jedna osoba przebywa na terenie innej gminy. 7 osób pozostaje natomiast na terenie gminy Okonek (w tym nasi rozmówcy), mieszkają w pustostanach, altanach i innych obiektach. Nie są one zainteresowane ofertą umieszczenia w placówkach dla bezdomnych. Najczęściej powodem takiej decyzji jest alkohol, bowiem aby móc skorzystać z oferty ośrodka należy m.in. zachować trzeźwość. Poza tym, jak wyjaśnia kierownik MGOPS, często jest też tak, że te osoby świadomie decydują się na taki styl życia.
Życie napisało im taki scenariusz i oni się temu poddali. Większość z nich ma gdzie przenocować zimą. Sypiają u rodziny, znajomych. Pracownicy socjalni wiedzą, gdzie przebywają ich podopieczni. W okresie zimowym systematycznie monitorują ich sytuację, w czym pomagają im strażnicy miejscy i policjanci. Udzielają pomocy w formie posiłków, czuwają nad sytuacją zdrowotną, w razie potrzeby organizują dostęp do pomocy medycznej
– mówi kierownik, która jednocześnie zauważa, że obecny sposób pomocy jest adekwatny do potrzeb bezdomnych z gminy Okonek. Liczba mieszkańców pozostających bez dachu nad głową od kilku lat jest stała. W 99 procentach przypadków osoby te borykają się z uzależnieniem od alkoholu, co może stanowić główną przyczynę ich bezdomności. Podkreśla też, że najczęściej jest to ich świadoma decyzja. To są jednak dorośli ludzie, których pracownicy traktują poważnie i póki sami nie będą chcieli czegoś zmienić w swoim życiu, pole działania ośrodka jest ograniczone.
Kierownik dziękuje też za wszelkie zgłoszenia od mieszkańców dotyczące osób, które mogą potrzebować wsparcia.
Ja sobie to bardzo cenię. Myślę, że moi współpracownicy też. Być może takim sygnałem, bez względu na to, jakimi pobudkami kierował się zgłaszający, uda się komuś uratować zdrowie, życie. W takich sytuacjach działamy interwencyjnie.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie chcę ich oceniać, ale sama widziałam kilkukrotnie jak siedzą i żłopią na ławce.
Niestety ten powiat to jedna wielka dziura
No właśnie Andrzeju odpowiedziałeś sobie sam na wcześniejszy komentarz... Wiec po co dalej dyskotujesz. A skoro jesteś taki dobry to przygarnie Państwa pod swój dach. Będą mieli mieszkanie to i praca się znajdzie. Z niecierpliwością czekamy na twoje dalsze działania...
A kurde mi to sie nie nalezy nie? Ja jurek jestem szanowanym obywatelem tego miasta zrobilem dla niego duzo i dla jego mieszkancow... pomagalem nosic drzewo. wypompowywalem wode jak zalało dom handlowy, sprzątałem za garażami za biedronką... i coooo? nic całą zimę bez dachu nad głową... ja dziękuję za taką panią burmistrz......
Tak sobie myślę, że chyba czas zostać żulem, w sumie bardziej mi się to opłaci... Pozdrawiam PO :)
Gdzie to jest? może ja skorzystam
Niby tacy grzeczni a widziałem ich ostatnio... siedzieli pod baranami ubrani w ubranko z tartaku i popijali żuberki....
Eh Andrzeju.... Nie pracowałem nigdy jak nie miałem dachu nad głową, bo zawsze miałem dach nad głową, bo pracowałem... Idioto...
Jestem Sympatrzycznym Piekarzem Nazorine, a nie śmierdzielem, i wiem co mówię... widziałem ich pijanych, zataczających się, z obitymi ryjami....
Idioto ? hahaha wszyscy normalni ludzi, którzy pracują mają dach nad głową, jeżeli nie ma mieszkań w Okonku to na pewno są w innych bliskich miejscowościach... Pracy jest do oporu, tylko rąk brakuję.
Tak piwko to tłumaczy wszystko...., ja pracuje to mam mieszkanie, po babci bo sam z tego co zarabiam nigdy sobie nie kupię nawet gdybym odkladal całe życie. Ale jak ktoś ma gorzej to zdepcze to mi sprawia przyjemnosc . Ja pracuje czuję się lepszy ,tylko piwka zazdroszczę bo swoje pieniądze oddaje babie . Ciężko pracuje mam tylko z tego na rachunki ,ale to piwo jak pomyślę gula mi skacze i dziękuję babci bo bez niej bym zginął
Bezstronnosc i obiektywnosc redaktorów jest niesamowita pytania o alkohol to tak jakby pytać ich czy chodzą do kościoła jeśli nie to oczywiście należało im się za to a co ma piernik do wiatraka typowa ustawka
Abstynent się odezwal
Pracowałeś idioto kiedyś jak dachu nad głową nie miałeś niby jak skoro umyć się nie ma gdzie
Te miasto od dziecka zalatywalo Mi smrodem brak perspektyw brak pracy brak mieszkań porządnych ludzi na bruk wyrzucić
Tak to jest ta smieciarska zlotowska elita wypieprzyla ludzi przez plotki co za gówno mieszka w tym całym zlotowie
Smierdziele zlotowscy już osadzaja już wydali wyrok bo ktoś sobie piwo wypił ale oni to oczywiście abstynenci co u teściów siedzą i piwka nie wypija bo tesciowa zaraz by wypieprzyla jednego z drugim mezusia
I niby od czasu do czasu piją tylko piwko. A my żeby mieć mieszkanie i byt musimy na to pracować. Reszta tylko nadstawia ręce i leci do gminy po mieszkania i kasę. A przecież mają takie same szanse jak my, a bynajmniej mieli. Cóż wybrali bezbarwne i procentowe życie zamknięte w butelce...
Piwo od czasu do czasu, jedno, dwa... ewentualnie piętnaście
na plebanie ich dać , kościół jest miłosierny
taki swiety i nigdy nie pijesz? przynajmniej potrafia sie przyznac
ale piwko musi być "od czasu do czasu"
Jest na ligowej wolne lokum nikt tam nie mieszka
Nie chcę ich oceniać, ale sama widziałam kilkukrotnie jak siedzą i żłopią na ławce.
Niestety ten powiat to jedna wielka dziura
No właśnie Andrzeju odpowiedziałeś sobie sam na wcześniejszy komentarz... Wiec po co dalej dyskotujesz. A skoro jesteś taki dobry to przygarnie Państwa pod swój dach. Będą mieli mieszkanie to i praca się znajdzie. Z niecierpliwością czekamy na twoje dalsze działania...