O organizację dyskoteki zabiegał od miesięcy radny Tadeusz Drobczyński. Powoływał się na przeprowadzone wśród gimnazjalistów ankiety, z których miało wynikać, że w ofercie instytucji kultury brakuje dyskotek, które ściągnęłyby młodzież na tańce. Kilka tygodni temu doszło nawet na ten temat do małej słownej potyczki na sesji Rady Gminy Zakrzewo. Drobczyński upominał się o dyskotekę, która pierwotnie miała być w czerwcu, a dyrektor Domu Polskiego wyjaśniła, że czas na zabawę przyjdzie.
Nadszedł w poprzedni czwartek, a że dyskoteka, zgodnie ze wskazaniami w ankietach, miała być potańcówką pod gwiazdami, odbyła się w ogrodzie Domu Polskiego. Choć w zasadzie się nie odbyła, bo oprócz rozstawionego na scenie sprzętu, siedzącego z boku didżeja i niosącej się po okolicy muzyki nic nie świadczyło o tym, że w ogrodzie instytucji kultury faktycznie coś się dzieje. Może poza jednym – w okolicach godziny 18:00 nieliczna grupa pojawiła się na baletach, chwilę posłuchała muzyki, posiedziała i opuściła miejsce. W tej sytuacji didżej już około godziny 19:00 zwinął sprzęt i pojechał. Już, bo zgodnie z planem tańce miały trwać do 20:00.
Rozpoczęły się o 16:00 i właśnie w terminie organizacji dyskoteki Tadeusz Drobczyński (który około 19:00 także pojawił się w ogrodzie DP) dostrzega główną przyczynę jej frekwencyjnej porażki. Nieodpowiednia pora roku, zły dzień i kiepsko dobrane godziny organizacji – głównie w tym szef komisji oświaty i kultury w Radzie Gminy Zakrzewo dostrzega przyczyny tego, że dyskoteka, zamiast zabawą dla młodzieży, stała się organizacyjną klapą. Zdaniem radnego znacznie lepiej mogłaby wypaść impreza zorganizowana latem, najlepiej na końcu roku szkolnego bądź na początku wakacji, gdy młodzież nie rozjeżdża się jeszcze na wypoczynek. I oczywiście w piątek bądź w sobotę, gdy kolejnego dnia nie trzeba iść do szkoły, no i o innych godzinach, skoro dyskoteka ma być potańcówką pod gwiazdami.
– Dyskoteka musi mieć swoją specyfikę i atmosferę – mówi Drobczyński. Ma wątpliwości również względem tego, czy impreza była należycie rozpropagowana. Zarówno dyrektor Domu Polskiego Barbara Matysek–Szopińska, jak też dyrektor zakrzewskiego gimnazjum Beata Slotała zapewniają, że informacja trafiła do młodzieży. Nie tylko przypominały o tym plakaty, ale też mówiono o tym podczas szkolnych apeli. – Informacja powinna być przekazywana przez dłuższy czas, taki plakat wywieszony dwa czy trzy tygodnie wcześniej nie wystarcza – uważa radny. W jego odczuciu zabrakło autentycznego zaangażowania w to, żeby impreza wyszła, o czym może świadczyć brak obecności w czwartkowe popołudnie w ogrodzie Domu Polskiego choćby jednego nauczyciela.
Dom kultury a profesjonaliści Dyrektor Slotała nie chce wypowiadać się w kwestii tego, czy jest zapotrzebowanie na tego typu imprezy wśród gimnazjalistów i czy jest sens je organizować w domu kultury. W czasach, gdy organizacją dyskotek, na które ściągają tłumy młodych ludzi, zajmują się profesjonalnie działające podmioty. Czy do dyrektor docierały informacje o (nie)zainteresowaniu imprezą ze strony szkolnej młodzieży?
Nie robiłam w tym względzie wywiadu
– odpowiada Beata Slotała.
Radny Drobczyński uważa, że nie należy rezygnować z pomysłu, a stworzyć lepsze warunki dla dyskoteki, która będzie miała szansę powodzenia. Barbara Matysek–Szopińska zapewnia, że kolejna próba będzie podjęta, ale jej zdaniem nieustannie też nie można eksperymentować.
Spróbujemy
To też są koszty. Trzeba mieć świadomość, że każdemu człowiekowi, który wykonuje swoją pracę, trzeba zapłacić. Obojętnie, czy będzie to 100, 500 czy 1000 zł
– dyrektor nawiązuje do konieczności opłacenia didżeja. Podkreśla, że to Dom Polski ponosi te koszty.
Dyrektor nie jest zaskoczona małym zainteresowaniem młodzieży czwartkową imprezą. Uważa, że ośrodek kultury nie jest w stanie być konkurencyjnym względem tych, którzy zarabiają na organizacji dyskotek. Co do godzin organizacji tej czwartkowej wyjaśnia, że taką porę ustaliła z dyrektor Slotałą, która miała zaznaczyć, że inne godziny absolutnie nie wchodzą w rachubę. Barbara Matysek–Szopińska powołuje się również na opinię dyrektor Slotały, która także miała wróżyć brak powodzenia takiemu pomysłowi. Choćby w oparciu o przykłady ze szkoły, gdzie młodzież oczekiwała rzekomo w przeszłości dyskotek, a gdy te organizowano, cieszyły się niewielkim zainteresowaniem.
Ale oczywiście spróbujemy kolejny raz
– deklaruje dyrektor instytucji kultury.
Może nawet nie będziemy czekać do lata, a zrobimy coś w karnawale. W sali. Może wtedy pomysł bardziej chwyci
– mówi Barbara Matysek–Szopińska.
Pierwsze koty za płoty
– odnosi się do nieudanej próby.
Może następnym razem będzie przynajmniej trzydzieści osób.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak już wspominamy dawne czasy. To pamiętam jak młodzież z Lipki i Zakrzewa potrafili przyjechać właśnie w czwartek na szkolną dyskotekę do Krajenki żeby zrobić zamieszanie. Młodzież w Krajence fajnie się bawiła właśnie w czwartki i chyba Zakrzewo i Lipka z zazdrości dużymi grupami próbowali wejść na te dyskoteki. Pamiętam, że kiedyś nauczyciele nie pozwolili nam wyjść do domu bo było niebezpiecznie. Musieliśmy poczekać, aż odjedzie pociąg w tamtą stronę.
W latach 90-tych ta dyskoteka pekala w szwach ,pod Sosna lalo sie piwo ludzie ze wsi i z miasta bawili sie razem jak jedna wielka rodzina. Piekne dziewczyny i przystojni chlopacy odliczali dni od imprezy do imprezy. To byly niezapomniane czasy czy dzisiejsza mlodziesz potrafi sie dzis jeszcze bawic bez wzmacniaczy, dopalaczy? Nie dziwne ze frekfencja nie dopisala to tak jak by Andrzejki tez na dwozu zrobic :-)
dyskoteka w piątek? hahaha jaki niewypał! kto robi dyskotekę w taki dzień i o takiej porze, jak ktoś słusznie powiedział uczniowie szkoły średniej którzy zapewne najbardziej byli zainteresowani takim wydarzeniem w tym dniu i o tej porze ś jeszcze w szkole. piątek sobota, ale żeby cząstek?! Śmiechu warte :D
co za debil robi impreze w taki dzien ??? xD hahahaha piatek .....bylby idealny :D
"To też są koszty. Trzeba mieć świadomość, że każdemu człowiekowi, który wykonuje swoją pracę, trzeba zapłacić. Obojętnie, czy będzie to 100, 500 czy 1000 zł" .. po co brać jakiegoś dj"a nie wiadomo skąd i za jaką kasę .. każdy potrafi puszczać muzykę .. ale myślę że to celowe działanie dyrekcji GOKu żeby mieć argumenty żeby dalej nic nie robić , nie organizować i brać pensje za nic
"To też są koszty. Trzeba mieć świadomość, że każdemu człowiekowi, który wykonuje swoją pracę, trzeba zapłacić. Obojętnie, czy będzie to 100, 500 czy 1000 zł" .. po co brać jakiegoś dj"a nie wiadomo skąd i za jaką kasę .. każdy potrafi puszczać muzykę .. ale myślę że to celowe działanie dyrekcji GOKu żeby mieć argumenty żeby dalej nic nie robić , nie organizować i brać pensje za nic
Dom polski w Zakrzewie nie jest dobrym miejscem na takie imprezy. Podniosłość kultury nie jest zachęcający do młodzieży gimnazjalnej. Termin na maxa zły bo większość starszej młodzieży w wieku licealnych wraca koło 15-16 do domu i nie jest im w głowach taka impreza w czwartek gdzie muszą następnego dnia iść przygotowani do szkoły i wstać o 6-7 rano. Dyrektor gimnazjum nie powinna się wypowiadać na temat organizacji imprezy i kiedy ma się odbyć bo nie patrzy na to jak osoba której zależy na tym aby gimnazjum uczestniczyło choćby w 5%. W gimnazjum liczą się tylko wyniki ocen i uwązanie dzieci w domach zadawanymi zadaniami domowymi. Pan Drobczynski ma rację w 100 % z swoimi uwagami.
Mieszkam w Zakrzewie a nawet nic nie wiedziałem o dyskotece. Zadnych plakatów, nic doslownie nic nie bylo mówione oficialnie. No chyba, że ja jestem głuchy i ślepy. Szkoda kasy na takie imprezy kiedy nie ma dobrej reklamy tego. Nie pozdrawiam.
jesień, środek tygodnia, godzina ... - każdy z tych czynników z osobna mógł spowodować klapę, a zebrane razem dopełniły dzieła
pamiętam te czasy kiedy dyskoteka a co za tym idzie sosna pękały w szwach :) Młodzież z okolicznych miejscowości zlatywała się jak pszczoły do ula :).
To była szkolna dyskoteka? w czwartek po południu musiało nie wypalić
Jak już wspominamy dawne czasy. To pamiętam jak młodzież z Lipki i Zakrzewa potrafili przyjechać właśnie w czwartek na szkolną dyskotekę do Krajenki żeby zrobić zamieszanie. Młodzież w Krajence fajnie się bawiła właśnie w czwartki i chyba Zakrzewo i Lipka z zazdrości dużymi grupami próbowali wejść na te dyskoteki. Pamiętam, że kiedyś nauczyciele nie pozwolili nam wyjść do domu bo było niebezpiecznie. Musieliśmy poczekać, aż odjedzie pociąg w tamtą stronę.
W latach 90-tych ta dyskoteka pekala w szwach ,pod Sosna lalo sie piwo ludzie ze wsi i z miasta bawili sie razem jak jedna wielka rodzina. Piekne dziewczyny i przystojni chlopacy odliczali dni od imprezy do imprezy. To byly niezapomniane czasy czy dzisiejsza mlodziesz potrafi sie dzis jeszcze bawic bez wzmacniaczy, dopalaczy? Nie dziwne ze frekfencja nie dopisala to tak jak by Andrzejki tez na dwozu zrobic :-)
dyskoteka w piątek? hahaha jaki niewypał! kto robi dyskotekę w taki dzień i o takiej porze, jak ktoś słusznie powiedział uczniowie szkoły średniej którzy zapewne najbardziej byli zainteresowani takim wydarzeniem w tym dniu i o tej porze ś jeszcze w szkole. piątek sobota, ale żeby cząstek?! Śmiechu warte :D