Reklama

Dziedzic już nie będzie straszyć?

22/11/2016 07:00
Z Buntowa znika bruk, wiążący się z legendą o dziedzicu zaklętym w kamień. Problemy i pytania pojawiające się w związku z tym są jednak jak najbardziej realne

W Buntowie trwają prace związane z budową kanalizacji, która docelowo ma objąć także sąsiednie Bługowo. Budowlańcy, aby położyć rury, muszą usunąć nawierzchnię drogi. Spod wierzchniej warstwy asfaltu wydobywają tzw. kocie łby, czyli kamienie, którymi kiedyś wyłożona była droga biegnąca przez wieś. Wprawdzie droga zostanie odbudowana, ale kamienie nie wrócą już na swoje miejsce. Oznacza to nie tylko pożegnanie z legendą, ale także parę bardziej realnych problemów.

Gorsza wytrzymałość

Mieszkańcy obawiają się, że droga pozbawiona kamiennego podkładu nie będzie tak stabilna i wytrzymała jak dotychczas. Przestrzega przed tym między innymi radny powiatowy Chrystian Brzeziński. W tej sytuacji widzi on ratunek w budowie chodnika, który nie tylko służyłby wygodzie i bezpieczeństwu mieszkańców, ale jednocześnie zapewniał dodatkową stabilizację drodze. Radny powiatowy wraz z radnym gminnym Marcinem Borzychem martwią się także o to, gdzie zdejmowany bruk trafi. Podczas spotkania starosty i radnych powiatowych z okręgu gminy Złotów z radą gminy i wójtem zgłosili oni swoje obawy co do tego, że kamienie może zabrać wykonawca robót. Według informacji z urzędu gminy firma ma składować kamienie w Pile, ale ostatecznie mają one trafić do składu Powiatowego Zarządu Dróg w Złotowie.

Reklama

Część wydobytych kamieni składowana jest w Buntowie, szkoda pozbywać się tak dobrego i cennego materiału

Przeklęty dziedzic

Z kamienną drogą wiąże się legenda. Według spisanej przez Piotra Jaśka opowieści do 1920 roku nieopodal Sławianowa leżał ogromny kamień, o którym powiadano, że jest zaklęty. Otóż dawnymi czasami miał w tych stronach żyć pewien majętny dziedzic, tak zamiłowany w polowaniach, że nie troszczył się o plony, ludzi ani Boga. W święto Wniebowstąpienia Pańskiego także udał się na polowanie, szydząc z ludzi udających się do kościoła. Pędząc jednak na koniu z dwoma chartami u boku nie dotarł do lasu, gdyż przeskakując ostatni rów koń się potknął i upadł martwy wraz z jeźdźcem na dno rowu. W ten sposób Bóg pokarał grzesznika, a na dodatek zamienił go wraz z koniem w głaz, a dwa charty w mniejsze kamienie. Podobno o północy kamienie ożywały, a dziedzic znów ruszał na łowy, snując za sobą ognie siarczyste i kusząc napotkanych na drodze ludzi. Po wojnie głaz rozłupano i użyto do budowy drogi ze Sławianowa do Krajenki. Dziedzic zniknął na dobre, ale co niektórzy twierdzili, że nocą, idąc tą drogą, słyszeli stłumione jęki podziemne.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości