- Na dzisiaj uczyniliśmy wszystko, co mogliśmy. Pozostaje nam liczyć na pomoc organów państwa - mówi wójt Przemysław Kurdzieko
Od blisko trzech lat gmina Lipka ma duży problem ze ściągalnością podatków. Przez długi czas kwestia zaległych płatności podatkowych utkwiła w miejscu. Jak jednak na ostatniej sesji wyjaśniał wójt Przemysław Kurdzieko, postępowanie nabrało dalszego biegu.
Wszczęli egzekucję
Przypomnijmy. Podatnik-przedsiębiorca ma obowiązek złożenia deklaracji podatkowych po zakupie danej nieruchomości, bądź do 31 stycznia kolejnego roku po dokonaniu takiego zakupu. W przypadku, gdy podatnik takich czynności nie wykonuje, gmina ma obowiązek wystawić decyzję nakazową o podatku, mówiąc krótko, ma obowiązek upomnienia się o swoje pieniądze. Tak uczynił lipkowski samorząd. Podatnik ma oczywiście możliwość odwołania się od takiej decyzji. Najpierw do Samorządowego Kolegium Odwoławczego – tak też postąpił jeden ze wspomnianych podmiotów – a następnie w drugiej instancji, do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Do momentu, kiedy decyzja nie stanie się ostateczna, czyli prawomocna, gmina nie może wszcząć postępowania egzekucyjnego w celu odzyskania zaległych pieniędzy. Jak mówi wójt, w ostatnim czasie w tym względzie sporo się jednak zmieniło. – Zrobiliśmy duży krok do przodu, jeśli chodzi o te sprawy, ponieważ organ nadrzędny, czyli SKO, w pełni podziela nasze zdanie (podtrzymane opiniami biegłych) i utrzymał w mocy nasze decyzje dotyczące płatności zaległych podatków. Tym samym, jeżeli chodzi o część działek (podatek rolny) gmina już wszczęła postępowanie egzekucyjne, ponieważ po utrzymaniu w mocy decyzji gminy przez SKO postępowanie stało się prawomocne, bez możliwości jej zaskarżenia przez podmiot podatkowy.
[[reklama]] Liczę na sprawiedliwość
W kwestii pozostałych działek podatnik ma jeszcze jedną drogę odwoławczą, wspomnianą drugą instancję – Wojewódzki Sąd Administracyjny. – Na dzisiaj nie mamy wiedzy o tym, czy podatnik złożył takie odwołanie. Jeśli tak się stało, zostaniemy o tym poinformowani, póki co takiego zawiadomienia gmina nie otrzymała – mówi wójt, który dodaje też, że jego determinacja w celu odzyskania pieniędzy jest na tyle duża, że niezależnie od wspomnianych postępowań, w ostatnim czasie zgłosił tę sprawę do organów ścigania, do prokuratury. – Zrobiłem tak, ponieważ uważam, że w tej sprawie, w tym aspekcie, zostało naruszone prawo, w konsekwencji czego nasz samorząd stracił wiele pieniędzy – uzasadnia gospodarz gminy. Jak bardzo Przemysław Kurdzieko liczy na pozytywne dla samorządu rozstrzygnięcie sprawy? – Skoro organ nadrzędny, czyli SKO, podzielił nasze stanowisko, skoro tak ocenili prawnicy, jeżeli utrzymano prawomocność decyzji pozwalającej na wszczęcie egzekucji, to rzeczywiście liczę na skuteczność prawa. Na to, że jest w tym kraju sprawiedliwość. Osobiście ta sprawa bardzo leży mi na sercu i proszę mi wierzyć, że zrobię wszystko, ażeby te pieniądze wróciły do gminy. Na dzisiaj uczyniliśmy wszystko, co mogliśmy. Pozostaje nam liczyć na pomoc organów państwa i organów egzekucyjnych – odpowiada wójt.
Piotr Steffen
Foto: www.sxc.hu
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze