Reklama

Ekolodzy pytają o chlewnię

27/03/2019 18:10

W Nowym Dworze doszło do spotkania inwestora, władz gminy oraz osób, którym nie podoba się planowana inwestycja.

Czwartkowe zebranie w świetlicy wiejskiej w Nowym Dworze odbyło się z inicjatywy złotowskiego koła Polskiego Klubu Ekologicznego. Z prośbą o interwencję do stowarzyszenia zwrócili się Sabina i Marek Jarscy. W piśmie odczytanym podczas spotkania wyrazili zaniepokojone wpływem mającej powstać inwestycji na środowisko. Wskazali też, że przyczyni się ona m.in. do zatrzymania rozwoju gospodarczego w okolicy, będzie zagrożeniem dla zbiorników wodnych i ujęć wody pitnej. Ponadto zwrócili uwagę na możliwość występowania odorów, dużych ilości owadów czy gryzoni. W swoim stanowisku zawarli też informację, że planowali otwarcie gospodarstwa agroturystycznego, a budowa chlewni w sąsiedztwie niweczy te plany. Wskazywano także na bliskość zabudowań w tym zabytkowego pałacu czy występowanie w okolicy gatunków chronionych, zwłaszcza ptactwa i wpływu na ich siedliska. Pod listem zebrano ponad sto podpisów.

Nowy inwestor

W spotkaniu uczestniczył także wójt. Piotr Lach wyraził zadowolenie ze spotkania, zwrócił jednak uwagę na niską frekwencję i słabą informację o zebraniu. Ripostując Jerzy Wańke, prezes złotowskiego koła PKE, wyjaśnił, że to pierwsza tego typu debata w tej sprawie organizowana przez stowarzyszenie, stąd spotkanie ograniczono do najbardziej nią zainteresowanych. Emilia Piechowska–Ciozda, inspektor m.in. ds. ochrony środowiska w gminie Złotów prezentowała, jaki jest stan jeżeli chodzi o dokumentację złożoną w urzędzie po stronie inwestora. Wyjaśniła, że postępowanie o wydanie decyzji środowiskowej ma taki sam przebieg jak wcześniej, gdy wnioskowano o budowę tego obiektu. Zmienił się natomiast wnioskodawca. Nie jest nim Sebastian Beger, lecz Renata Beger. Inspektor dodała też, że w ocenie oddziaływania na środowisko, na wniosek magistratu, brała udział Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu, spółka Wody Polskie – oddział w Bydgoszczy oraz miejscowy sanepid. Opinie tych jednostek względem wnioskowanej inwestycji były pozytywne. Wydłużony został jednak termin konsultacji społecznych o kolejne 30 dni, ze względu na nieterminowe wpłynięcie jednej z opinii. Według dokumentacji w Nowym Dworze miałaby powstać tuczarnia trzody chlewnej na 1920 sztuk wraz z infrastrukturą towarzyszącą. Wójt Piotr Lach wskazywał, że gmina nie jest stroną w postępowaniu. Jej zadaniem jest zachowanie maksymalnego obiektywizmu i wydanie decyzji, która będzie zgodna z prawem. Dodał przy tym, że prawo jest tak skonstruowane, że protesty społeczne nie mogą być podstawą do odmowy wydania decyzji środowiskowej. Wskazywał też na ciągły brak tzw. ustawy odorowej, która mogłaby wiele wnieść do rozwiązywania tego typu spraw.

Reklama

Inwestorzy wskazywali, że budynek będzie nowoczesny i nieuciążliwy dla okolicy


Jerzy Wańke pytał, na jakiej głębokości znajduje się ujęcie wody pitnej, które znajduje się w pobliżu miejsca planowanej inwestycji. Emilia Piechocka–Ciozda poinformowała, że jest to ujęcie czwartorzędowe. Prezes PKE zwrócił się też do Renaty Beger z pytaniem, jaka jest planowana pojemność zbiornika na gnojowicę. Wnioskodawczyni poinformowała, że pojemność jest obliczona w taki sposób, by zgodnie z prawem gnojowica mogła być przechowywana w zbiorniku minimum przez pół roku. W tym momencie dyskusja nabrała rumieńców. Obecni na spotkaniu mieszkańcy Nowego Dworu podkreślali, że odnoszą wrażenie, iż w całej sprawie bardziej liczą się świnie niż oni.

Reklama

Zgodnie ze sztuką

Do debaty włączył się Tadeusz Kurant z PKE. Mówił o Jeziorze Sławianowskim w kontekście sąsiadującej z nim od lat 70–tych XX wieku hodowli trzody chlewnej. Wskazywał, że dawne, lekceważące podejście do tematu odprowadzania gnojowicy, która wylewała się z szamba, sprawiło, że jezioro do dzisiaj zmaga się z zanieczyszczeniem m.in. siarkowodorem. Wyraził zaniepokojenie faktem, że w okolicy jeziora powstają nowe hodowle. Wskazał, że ich istnienie w sąsiedztwie tak cennego dla przyrody zbiornika wodnego jest możliwe, jednak muszą być zachowane wszystkie ekologiczne standardy. Kuleje jednak nadzór i kontrola w tym zakresie, co niektórzy z gospodarzy wykorzystują i lekceważą dbałość o środowisko. Wspomniał m.in. o tworzeniu biogazowni, które powinny funkcjonować przy tego typu obiektach. W dyskusję włączyli się inwestorzy. Zaznaczyli, że od lat stosują w hodowli probiotyki, tzw. efektywne mikroorganizmy, bo wpływają one korzystnie na hodowlę, jest to więc w ich interesie. Przy okazji mają też wpływ na zmniejszenie uciążliwości funkcjonowania hodowli. Renata Beger podkreślała, że zbiorniki na gnojowicę muszą być szczelne i nie ma możliwości, by ich zawartość przedostała się do wód. Mówiła, że gospodarstwo jej rodziny nastawione jest na ekologiczne uprawy, a zbiory trafiają nawet do produkcji żywności dla dzieci i muszą spełniać najwyższe standardy jakości i ekologii. Wskazała też, że gospodarstwo rolne na tym terenie istnieje od 1700 roku, działał tam też PGR, gdzie hodowano zwierzęta gospodarskie. Podkreślała, że zgodnie z prawem mogłaby przywrócić hodowlę w starych obiektach i w starym systemie, chce jednak potężnym nakładem wybudować nowoczesną chlewnię z zastosowaniem najlepszych technologii. Renata Beger mówiła też, że do ostatniej instancji będzie starała się o zrealizowanie inwestycji. Wyraziła też zainteresowanie tematem biogazowni, która mogłaby dostarczać ciepło do bloków. Miała jednak uwagi do nastawienia mieszkańców okolicy do planowanej przez nią inwestycji.

Reklama

Mieszkańcy Nowego Dworu wyrażali zaniepokojenie wpływem inwestycji na środowisko


Szacunek

Głos zabrał też dr Paweł Michał Owsianny, uczestniczący w spotkaniu. Pracownik nadnoteckiego oddziału Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i członek zarządu powiatu złotowskiego stwierdził, że w tej dyskusji ważny jest szacunek obu stron do siebie. Dodał, że argumenty leżą zarówno po stronie inwestora, jak i mieszkańców okolicy, nie widać jednak możliwości porozumienia. Stwierdził, że logicznym wydaje się budowanie tuczarni na terenie dawnego PGR–u, bo gdzieś takie obiekty muszą powstawać. Wskazał, że z racji profesji wie, że tego typu obiekty nie muszą być uciążliwe, jeżeli ich właściciele stosują się do surowych, ekologicznych reżimów. Zwrócił uwagę, że Renata Beger źle podeszła do przekonywania mieszkańców regionu do swojej inwestycji. Nie przedstawiła im bowiem korzyści, jakie mogą płynąć z powstania budynku inwentarskiego, np. przedstawianego kilkakrotnie w trakcie debaty tematu wybudowania biogazowni. Dodał, że powinna zapoznać też mieszkańców z tym, że prowadzi ekologiczne gospodarstwo oraz z jakimi obostrzeniami się to wiąże. Zasugerował, że w sprawie powinien zadziałać mediator, który mógłby wypracować kompromis. Paweł Owsianny mówił, że jedyne co zarzuca inwestorom, to obranie złej strategii rozmów ze społeczeństwem, opierającej się na tym, co inwestorowi wolno. Wspomniał też, że opinia RDOŚ najpewniej opiera się jedynie na analizie tekstu – dokumentacji, które inwestor przedłożył do ochrony środowiska. Nie odbyła się raczej wizja terenu. Wskazał, że należałoby się także przyjrzeć czy raport został opracowany rzetelnie i wnioskować do instytucji środowiskowych, jeżeli okazałoby się, że tak nie jest. Renata Beger ripostowała, że mieszkańcy okolicy także nie mają szacunku do niej jako do inwestora. Mówiła, że najpierw przeszkadzało im, że inwestorem miał być jej wnuk, którego określano mianem „słupa”. Miała obiekcje co do sprowadzania do Nowego Dworu telewizji i przedstawiania jej w złym świetle „pod kamerę”. Dodała, że wnuk zrezygnował, ona natomiast zdecydowała o nie przechodzeniu na emeryturę, by zapewnić funkcjonowanie i rozwój rodzinnego gospodarstwa. Zwróciła uwagę, że chce zapewnić hodowanym zwierzętom godne warunki, by było jak najmniej upadków. Jeszcze raz nawiązała do probiotyków, mówiąc, że tylko hodowca pozbawiony rozumu ich nie stosuje, mają one bowiem wpływ na lepszy wzrost trzody, ale też na infrastrukturę techniczną, np. mniejsze zużycie sprzętu do odprowadzania gnojowicy. Potwierdzał to Jacek Januszewski, który także przybył na spotkanie. W finale spotkania stwierdzono, że PKE będzie przyglądało się sprawie i najpewniej zorganizuje kolejne spotkanie w tym temacie.

Reklama

Sz. Chwaliszewski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Vegetta - niezalogowany 2019-03-27 19:40:46

    A ekolodzy nie są wege tylko zjadają zabite?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-03-27 20:41:06

    Wam wszystko śmierdzi,,, a schabowy jednak smakuje. A gdzie mają być chlewnie jak nie na wsi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Penderecki - niezalogowany 2019-03-27 20:46:29

    Aswaltownia- Nie!Chlewnia- Nie!Wycinka drzew- Nie!Sortownia -Nie! Galeria handlowa - Och Tak! Zlotow czeka na sliwki na wierzbie zamiast starac sie chociazby o takie niby male inwestycje ktore to moga przyciagnac kolejne male itd...Czyli rozwoj

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości