Od września ze stołówki w Szkole Podstawowej nr 1 w Złotowie nie mogą korzystać tzw. osoby z zewnątrz. Chodzi o wszystkich poza uczniami placówki.
Panie emerytki przychodziły w czasie długiej przerwy, kiedy dzieci jadły i zajmowały im miejsce
– o problemie mówi księgowa szkoły. Poza tym zdarzały się sytuacje, że gdy dziecko chorowało, rodzice przychodzili po jego obiad z trojakami.
To było utrudnienie dla pań, bo zamiast obsługiwać dzieci w stołówce musiały pakować obiad w trojaki. Poza tym pojawia się problem Sanepidu. Dlatego staraliśmy się, jak to tylko możliwe, wychodzenie obiadów na zewnątrz ograniczyć
Reklama
– dodaje dyrektor „Jedynki” Maria Monika Klein.
W pewnym momencie okazało się to na tyle uciążliwe, że musieliśmy to uciąć. Bo dobro dzieci jedzących w szkole jest najważniejsze
– argumentuje.
Z naszych informacji wynika, że na obecność „osób z zewnątrz” skarżyli się rodzice uczniów. Pracownice szkoły jednak zaprzeczają, aby takie sygnały do nich docierały. Przeciwnie, to sami rodzice nierzadko nadużywali „gościnności” szkoły.
Mieliśmy sygnały od intendentek, że np. mama przychodziła na stołówkę, siadała obok dziecka i pomagała mu jeść. To mogło zaważyć na tym, że mamom to przeszkadzało
Reklama
– uważają pracownice szkoły. A dyrektor Klein dodaje:
Zdarzało się, że dziecko jadło jedno danie, a rodzic drugie danie. My to rozumiemy, ale w stołówce szkolnej...
W ubiegłym roku szkolnym stołówka w SP1 wydawała ponad dwieście obiadów dziennie. W tym prawie sto osiemdziesiąt. Przygotowują je kucharki, które łącznie pracują na półtora etatu.
Wyobraża pan sobie ugotowanie 180 obiadów codziennie?
– pytają moje rozmówczynie, ale zaraz dodają, że nie ma norm określających, ile obiadów dziennie może ugotować jedna kucharka. Sprawność obsługi w „Jedynce” wpływa jednak na koszty. Dwudaniowy obiad kosztuje 5 złotych.
W Szkole Podstawowej nr 2 uczeń zapłacić za niego musi 6 zł, przy czym tam obiady zjada około osiemdziesiąt osób (w tym kilku nauczycieli). Emeryci na obiady do „Dwójki” nie przychodzą.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
..Zachowań pro staka. Administrator przesadza w wykropkowywaniu słów, które nie należą do wulgarnych.
Tobie widzę, przeszkadza opinia, która nie pasuje do Twojej. Jeżeli nie widzisz hucpy w tym co pisze "ggg"- zachowań prostaka, to gratuluję!
Czesiu, i Ty należysz do tego mądro-głupiego narodu, któremu wszystko przeszkadza?
Siema rodacy, a ja to sobie w nrf ide do szkoly i z checia jestem zapraszany do stolowki na jedzenie i nikt mi nie pierdzieli ze nie uczeszczam do tej szkoly. I jeszcze jedno, jak ide na basen to place osiem euroli za caly dzien a socjalisci placa jeszcze mniej, na tej zajefajnej lagunie to ratownik wypomni nawet luzne gacie bo takich tez nie mozna nosic...
Rozwiązanie jest proste: kucharka wydaje obiad tylko dziecku.
Słusznie. Z dziećmi powinni móc jadać nauczyciele zatrudnieni w szkole, a nie tacy, dziesięć , dwadzieścia lat na emeryturze.
Na pewno -szanowna Pani piszemy oddzielnie
Stołówka w szkole nie jest dla emerytowanych nauczycieli...a dziecko gdy jest chore matka w domu powinna zastosować inną dietę wzmacniającą organizm dziecka i nie odchodzić od łóżka chorego dziecka...a matka po obiadek do szkoły,WSTYD !! podajcie nazwiska tych zachłannych babć czy matek chorych dzieci i napewno także po Socjal do MOPSU-u idą ,że chore dziecko.Napewno tak jest.
..Zachowań pro staka. Administrator przesadza w wykropkowywaniu słów, które nie należą do wulgarnych.
Tobie widzę, przeszkadza opinia, która nie pasuje do Twojej. Jeżeli nie widzisz hucpy w tym co pisze "ggg"- zachowań prostaka, to gratuluję!
Czesiu, i Ty należysz do tego mądro-głupiego narodu, któremu wszystko przeszkadza?