Miejsc w Łobżenicy, w których można skorzystać z publicznej toalety, jest co najmniej kilka. Nie zawsze są jednak otwarte i nie zawsze łatwo do nich trafić. Przydałaby się ubikacja ogólnodostępna? Burmistrz nie mówi nie, ale dodaje też, że brakuje na to środków
Dla miejscowych znalezienie publicznego szaletu w mieście nie jest raczej większym wyzwaniem. Gdy potrzeba nagli, pierwsze kroki kierują najczęściej do budynku Urzędu Miasta i Gminy w Łobżenicy, gdzie od poniedziałku do piątku w godzinach od 7:30 do 15:30 można z toalety skorzystać. Co jednak zrobić, gdy ciśnienie wzrasta, a drzwi urzędu są zamknięte? Ratunkiem może być wizyta na hali widowiskowo-sportowej, położonej przy parku miejskim albo dłuższy spacer na drugi koniec miasta, do Gminnego Centrum Kultury. Te ubikacje, przystosowane także dla osób niepełnosprawnych, często dostępne są nawet po południu. Pewnym ratunkiem mogą być też prywatne punkty gastronomiczne i stacje benzynowe, w których znajdują się toalety, czynne jeszcze dłużej. Prawie na końcu miasta położony jest też szalet przy wieży ciśnień. Tu pojawia się jednak problem z dostępnością. W nadchodzącym sezonie zimowym wieża rzadko kiedy będzie otwierana. Chętnych, niekoniecznie do jej zwiedzania, może więc spotkać przykra niespodzianka. Po drodze na wieżę można jeszcze minąć toalety na targowisku miejskim. Rzecz w tym, że w ciągu tygodnia dostęp do nich chroni gruba krata na drzwiach i dwie kłódki. Okna też są okratowane. Inna sprawa, że o wszystkich wymienionych punktach próżno szukać jakiejkolwiek informacji. Miejscowy poradzi sobie w podbramkowej sytuacji, przyjezdny nie ma szansy znaleźć strzałeczki z napisem „WC”. Całkiem możliwe, że jedynym ratunkiem będzie dla niego odwiedzenie okolicznych krzaków.
100 tysięcy za toalety
Temat miejskiej, ogólnodostępnej toalety pojawił się także wśród interpelacji radnych podczas ostatniej sesji Rady Miasta. Co o tym pomyśle sądzi burmistrz Eugeniusz Cerlak? - Nie twierdzę, że taka toaleta by się nie przydała, ale póki co w budżecie zwyczajnie nie ma na to pieniędzy. Mamy ważniejsze zadania. Do samej oświaty dokładamy około miliona złotych, natomiast do nowego budżetu nikt takiej propozycji póki co nie zgłaszał. Wybudowanie nowej toalety to jedno, zatrudnienie osoby, która by jej pilnowała, to drugie – mówi burmistrz.
[[reklama]]
Koszt przygotowania miejskiego szaletu włodarz Łobżenicy ocenia w granicach do 100 tys. złotych, kolejne kilkadziesiąt tysięcy rocznie musiałoby być zabezpieczone dla osób, które w toalecie by pracowały. - Nie wiem, czy jedna osoba na etacie by tu wystarczyła, jeśli miałoby to być czynne od rana do wieczora przez siedem dni. A ktoś pilnować musi, bo zaraz byłoby to zniszczone albo rozkradzione. Nie tak dawno nawet w naszej urzędowej toalecie ktoś ze ściany wyrwał plafon. Innym razem na gorącym uczynku jeden z pracowników złapał człowieka, który próbował ze ściany wyrwać mydelniczkę – mówi Eugeniusz Cerlak. Wskazuje też na dobre zabezpieczenie w ilość szaletów na terenie miasta względem ruchu, głównie turystycznego, który się w nim odbywa. Przyznaje jednak, że ubikacje nie są oznaczone w taki sposób, by łatwo było do nich trafić. - O tabliczkach możemy pomyśleć, bo to nieduży koszt i może pomóc rozwiązać ten problem. Wracając jednak do toalet miejskich. Mało które okoliczne miasto ma takie rozwiązanie. Dzieje się tak, bo nie ma na to pieniędzy i nie ma takiej potrzeby. U nas najbardziej toalety przydają się w niedzielę na targowisku. Ten problem mamy rozwiązany, bo wtedy są one otwierane, jest osoba, która ich pilnuje i pobiera symboliczną opłatę. Podczas imprez w parku otwieramy z kolei toalety w budynku Gminnego Centrum Profilaktyki i tu też nie ma z tym problemu – stwierdza burmistrz.
***
Niebawem do listy wymienionych toalet ma dołączyć kolejna. Przebudowę szaletów zaplanowano bowiem w związku z modernizacją stadionu miejskiego, która rozpocznie się niebawem.
Sz. Chwaliszewski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze